28 sierpnia, 2007

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:33
          Gdy Asia z Radkiem przywieźli ją do domu była długa, chuda i miała wielgachną głowę z odstającymi od niej szczękami. Pierwsze wrażenie, to strach i trwoga. Nieufna weszła do domu, obwąchała kąty, spojrzawszy na mnie warknęła tak, że mnie ciarki po plecach przeszły i usiadła w nogach Asi. Nie mnie, nie Radka, ale właśnie Asię wybrała sobie na opiekunkę i osobę, która także wymaga opieki. Od tamtej pory Asia i ona są nierozłączne. Opiekują się sobą wzajemnie i nie daj Boże przy Asi gwałtownie podnieść rękę, czy w jakiś inny, podejrzany sposób się zachować. Ona bez ostrzeżenia staje na wysokości zadania i dzięki temu Asia ma stale komfort czucia się bezpieczną. Dora, bo tak zwie się "nasz" pies, towarzyszy Asi gdzie tylko i kiedy tylko może. Jest przy niej w domu, w ogrodzie, na spacerze, w kuchni i...

dora.jpg

...wszędzie. Waruje przy łóżku, w łóżku i pod łóżkiem. Wyobraźcie sobie, jakich sztuczek człowiek musi się nauczyć, by móc ułożyć się spokojnie do snu, nie narażając się jednocześnie na czujne, niedowierzające spojrzenia psa, który pilnuje mojej żony. Spyta ktoś - A co z seksem?
Ano - jakby to powiedzieć - Nasz bojowy pies Dora na szczęście lubi czasami oglądać telewizję Uwielbia "Animal Planet". Szczególnie podobają się jej filmy o małpach i ich obyczajach. Szczeka, gdy zobaczy na ekranie samca goryla i merda ogonem na widok samicy otoczonej małymi gorylątkami. Babska solidarność?
Nasi goście często boją się Dory i ja im się nie dziwię, bo Dora groźnie wygląda. Za amstafami idzie czarna legenda ludojadów, a tak naprawdę są to najmilsze i najłagodniejsze psy na świecie. Trzeba im tylko wytłumaczyć świat i trzeba je pokochać. Jak każdego, jak wszystkich.
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY