31 stycznia, 2010

A w Australii...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:25
          Styczeń zleciał szybciej niż śnieg z nieba. Stycznia już prawie nie ma, a śnieg leży i cholera wie, kiedy mu się znudzi. Jestem pewien, że większość blogerów zaczyna teraz swoje wpisy od obrazków i zdjęć zasypanych śniegiem lasów, pól, miast i wsi. Zima kiedyś sprzyjała chodzeniu do kina i nie zdarzyło się, by podczas śnieżnych i mroźnych miesięcy Kronika Filmowa, po pokazaniu spustu surówki i nowego traktora, nie dała kawałka pod tytułem "A w Australii...". To i ja dzisiaj dzięki zaprzyjaźnionej Australijce, Teresce T.  zaserwuję wszystkim lato. Państwo życzą? Proszę bardzo. Oto: A w Australii...

a-w-australii-lato-1

...a jakże ? Jest lato!

a-w-australii-lato-13

Jak jest u nas, każdy widzi, więc przechodzę do wydarzeń z ubiegłego tygodnia.
          Z dużym zaskoczeniem dowiedziałem się, że naszą piosenkę "Minę Tyma" zauważył obecny prezydent Olsztyna - dr inż. Piotr Grzymowicz, który na swoim prezydenckim blogu od niej zaczął swój wpis pt. "Nie od razu Kraków zbudowano". Choć rzecz sama w sobie jest o Olsztynie, to ja tytuł tego wpisu do siebie również biorę.
          MISTER zU.B. w połowie miesiąca m.in. dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zagrał w Poznaniu i okolicach kilka koncertów...

mister-zub-koncert

i wystąpił w poznańskiej telewizji.

mister-zub-w-tv

          Okazało się też w ubiegłym tygodniu, że piosenka "Mina Tyma" jest na liście przebojów w polonijnym, chicagowskim radio. A wczoraj dowiedziałem się, że w przytomności i obecności Marka Niedźwieckiego nasza piosenka zajęła na tej liście pierwsze miejsce. Gdyby ktoś chciał pomóc naszej piosence za oceanem w utrzymaniu się na szczycie, to prosimy o zagłosowanie pod adresem: www.wietrzneradio.com
          Kolejna wieść przyszła z Koszalina. Tam "Mina Tyma" po dwóch tygodniach przebywania na liście przesunęła się z 25. miejsca na miejsce 19. Mam nadzieję, że moi internetowi goście nie omieszkają wesprzeć klubu Tęcza i jego prezesa, Ryszarda Ochódzkiego, głosując ochoczo pod adresem: www.radio.koszalin.pl na piosenkę "Mina Tyma". Odnotować też należy, że na YouTube teledysk z Donarem w Gdańsku po dwóch tygodniach oglądało już ponad 2000 osób*.
(* wpis 21 03 2013r:  po dwóch latach ktoś teledysk na Y.T. zlikwidował, ale znalazłem go  pod innym, nowym adresem)



 Niestety, nie wiem, ile osób ogląda go na Wrzucie, Pomorskiej.TV i innych stronach, ale wiem, że w Australii jest...

a-w-australii-lato-2

I u nas też będzie. Mimo globalnego ocieplenia.
24 stycznia, 2010

Nie lubię zimy...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 12:42
          Dzisiejszej nocy było co najmniej dwadzieścia stopni mrozu. Powietrze jak kryształ. Strach z domu wyjść. Śnieg wprawdzie nie pada, ale jeszcze kilka dni temu, po śnieżnej zawierusze, las za moim oknem wyglądał jak wykrochmalona pościel.

za-moim-oknem-zima

          Nie lubię zimy. Może gdybym był bogaty i potrafił jeździć na nartach, to... A tak, to zimno, nieprzyjemnie, na drogach ślisko, rachunki za gaz coraz bardziej słone i tylko patrzeć, co się zepsuje. Ani wyjść, ani się zielonym na słońcu ucieszyć, tylko czekać, czekać i czekać. W końcu przecież przejdzie. Nie lubię zimy, ale...
          W ubiegłym tygodniu, w środę, kilka minut po pierwszej, "Mina Tyma" miała swoją premierę w Trójce. Piosenka była motywem przewodnim audycji "Akademia Rozrywki", która mieści w sobie sławną "Powtórkę z rozrywki". Sądziłem, że była to nie tylko trójkowa, ale ogólnopolska premiera. Byłem w błędzie. Okazało się, że premiera odbyła się kilka dni wcześniej w Jedynce, tyle, że w programie nocnym. Tak się tymi wiadomościami ucieszyłem, że całkiem zapomniałem, iż w Gdańsku zima i to nie tylko z tego powodu, że zima.
          Kocham Gdańsk, ale czasami mam wrażenie, że czasami bez wzajemności. W latach osiemdziesiątych, gdy jako członek zespołu "Kaczki z Nowej Paczki" pracowałem dla warszawskich Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, po godzinach, zdarzało mi się pisać scenariusze różnych programów, w tym telewizyjnych. Któregoś dnia we Wrzeszczu spotkał mnie pracownik gdańskiej telewizji, redaktor Sz. - Ja widzę - rzekł - że dla Warszawy się pracuje, a o Gdańsku zapomina. Ponieważ była to oczywista propozycja, wkrótce zaniosłem na ulicę Sobótki ( tam wtedy mieściła się gdańska TVP) scenariusz programu, który ewentualnie mógłby zostać zrealizowany w Gdańsku. Niestety, po kilku dniach redaktor Sz. oddał mi mój scenopis, wzruszył ramionami, a rozkładając ręce w geście bezradności, rzekł - To się nie nadaje. Niedługo potem ten sam scenariusz został zrealizowany w Warszawie dla I Programu TVP.
          Nie wspominałbym o tym, ale nim odbyła się premiera piosenki "Mina Tyma" na trójkowej antenie, przez znajomego (wciąż ta wiara w znajomości!) podrzuciłem ją do Radia Gdańsk. Pomyślałem, że się redaktorzy od muzyki ucieszą, bo piosenka na czasie, wesoła i optymistyczna, a na dodatek grana przez znakomitą kapelę. Po kilku dniach, w odpowiedzi na moje - I co - znajomy wzruszył ramionami w identyczny sposób, jak przed laty redaktor Sz.
No, cóż... Nie ukrywam, że poczułem się jak ten gość chodzący po...

chodzacy-po-lodzie

... Gdańsku. Ale co tam, gdy śnieżna zawierucha zasypie mi pogodę ducha, to nie lubię zimy i już.


21 stycznia, 2010

Solowy

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:16
          Jacek Zwoźniak był Jackiem, do Kuby Wencla mówiło się Kuba, a Marka Ferdka wszyscy nazywali Solowym. Gdy kiedyś spytałem Jacka, skąd Marek ma ten pseudonim, Jacek odpowiedział:
- Nim zostaliśmy studenckim zespołem BABA, spotykaliśmy się we Wrocławiu, w trójkę, by sobie pograć Beatlesów. Marek zawsze grał solówki, bo był w tym najlepszy, to został Solowym.
          Poznałem ich w Łodzi, na pierwszej Yapie. Dzięki nim i razem z nimi pojechałem na swoją pierwszą, zawodową, dobrze zorganizowaną trasę koncertową po województwie zielonogórskim i okolicach. Kilka miesięcy potem byliśmy razem na XIV Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Zdobyli główna nagrodę. Kibicowałem im, gdy tego samego roku wygrali koncert debiutów w Opolu. Gościłem ich w Gdańsku i w Olsztynie. Bywałem częstym gościem u nich, we Wrocławiu

marek-ferdek-pierwszy-z-prawej-1077r-krakow
Marek Ferdek - pierwszy z prawej - Kraków 1977r.

Koncertowało się wtedy dużo. Nie zawsze za pieniądze. Czasami dla czystej radości przebywania z przyjaciółmi.

baba-1977-gdansk
Koncert na Bazunie. Gniew 1977r. Od lewej:Jacek, Solowy, Kuba fot. z archiwum Marka Skowronka

          Kiedyś z Jackiem, Kubą i Solowym wracałem z takiej właśnie imprezy, z Giełdy Piosenki w Szklarskiej Porębie. Nim dojechaliśmy do Wrocławia, zrobiło się nam niemożliwie głodno. Kuba zaprosił nas do siebie do domu, na ulicę Podchorążych, na wrocławskich Krzykach. W tramwaju Solowy wpadł na pomysł, by upiec kurczaka. W sklepie Solowy wybierał wielkiego kurczaka i odpowiednie przyprawy, a my piwo. Po godzinie oblizywaliśmy palce. Już nigdy potem żaden kurczak nie smakował mi tak, jak tamten, przyrządzony przez Solowego na Krzykach.
          Gdy zespół BABA popadł w twórczo-towarzyski kryzys, Kuba i Solowy założyli zespół B-Complex, do którego z czasem dołączył też Jacek. Razem było im najlepiej. W 1989 roku w wypadku samochodowym zginęli Jacek i Kuba. Solowy z koncertu w Bielsku-Białej do Wrocławia wracał wtedy pociągiem.
          Marek samotnie kontynuował, to co zaczął robić jeszcze z Kubą - nadal pisał muzykę do przedstawień teatralnych. Recenzje najczęściej były takie:
"...Muzyka Marka Ferdka, melodyjna, rytmiczna, lekka, nawiązująca stylem do niezapomnianych i dowcipnych kompozycji Kabaretu Starszych Panów, dobrze współbrzmi z poetyckim klimatem tekstu Milne'a. Odnotujmy świetne piosenki - co rzadkie dziś na scenie - śpiewane na żywo przez aktorów..."
          Ostatnio Solowy wznowił też działalność zespołu B- Complex. Wczoraj, późnym wieczorem, zadzwonił do mnie Jasiu Geras - kumpel, który towarzyszy nam i naszym piosenkom od bardzo dawna. Powiedział, że dwie godziny temu, w szpitalu (jak się później okazało - w domu), we Wrocławiu na raka zmarł Solowy. Takie wiadomości mają zawsze siłę wybuchającej bomby. Po takim telefonie siada człowiek na krześle jak ogłuszony i przewija chaotycznie w myślach obrazki z pamięci. Nagle pojawiają się w głowie strzępy dawnych rozmów, jakieś wspomnienia ze spotkań, z koncertów...

zespol-baba-od-prawej-kuba-wencel-marek-ferdek-i-jacek-zwozniak
Zespół BABA - w środku Marek Ferdek - Solowy

... jakieś fragmenty piosenek, daty i pytanie - Boże, kiedy ja go ostatni raz widziałem? Niestety, dawno. Marek, wraz żoną, był u nas jednym z pierwszych gości, gdy wybudowaliśmy z Asią dom w Gdyni. Potem już się nie składało. Szkoda.
Dzisiaj odnalazłem czarno-biały film z wesela, na którym naszymi gośćmi byli również oni, przyjaciele z zespołu BABA. Kręcony amatorską, trzęsąca się kamerą, niewyraźny film zatrzymał w pamięci także obraz Solowego.

marek-ferdek-1979-r-gdansk

Pewnie Jacek, Kuba i Solowy mają dzisiaj w niebie próbę, a nam zostaje tylko pięknie ich pamiętać. Cześć Solowy. Pozdrów chłopaków.
11 stycznia, 2010

MISTER zU.B. na YouTube

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:52
          Tak szybką, uprzejmą i miłą telewizję, jak PomorskaTV i tak sprawnego menago, jak Wojtek Korzeniewski rzadko się spotyka. Ledwie w ubiegłą środę nakręciliśmy z Andrzejem Donarskim kilkanaście scen na gdańskiej Starówce (patrz wpis niżej), a już od dzisiaj można zobaczyć gotowy teledysk. Paweł Piotrowski, twórca tego teledysku, wraz ze swoją ekipą uwinęli się w iście sprinterskim tempie i mimo, że nie wypaliły nagrania z koncertu w Poznaniu, teledysk jest już gotowy. Zobaczcie:



Mnie robi się weselej i cieplej mimo śnieżnej zawieruchy.

andrzej-donarski

Byle do wiosny. Oczywiście z aparatem ZORKA-5.
09 stycznia, 2010

Zima nawet dla przedszkolaków

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 15:59
          A to się porobiło. Dzięki Wojtkowi Korzeniewskiemu z fundacji "Sopockie Korzenie" przed zespołem MISTER zU.B. i naszą piosenką "Mina Tyma" otworzyła się nagle możliwość nakręcenie w Gdańsku teledysku. Andrzej Donarski dzieciństwo spędził w Sopocie i tu skończył podstawówkę, więc zainteresowanie tej fundacji karierą rockowego wokalisty wydało mi się naturalne i przyjazne. Kilka szybkich telefonów do Donara, który zjechał z Monachium i już, wraz z ekipą Pomorska-TV, podrygiwaliśmy w rytm piosenki na ulicach zmrożonego Gdańska.

ekipa-pomorskiej-tv

Donarski mimo zimna...

andrzej-donarski-mimo-zimna-teledysk

... i wczesnej pory...

zaczynamy-krecic-teledysk

...szybko wszedł w rolę nawiedzonego turysty...

mister-zub-z-zorka-andrzej-donarski-gdansk-styczen-2010

... i po chwili, wraz z moim aparatem Zorka tańczył przed Zieloną Bramą.

andrzej-donarski-z-aparatem-zorka-teledysk

Przed południem Starówka nie była oblegana przez turystów i miejscowych, więc tylko mróz nas ograniczał.

donar-i-neptun

Szczególnie miło się kręciło po drugiej stronie Motławy, na wyspie Ołowianka, gdzie do zdjęcia pozowali - od lewej: Sołdek, Donar i Żuraw.

od-lewej-soldek-donar-i-żuraw

Kilka planów szerokich, kilka bliskich, kilka amerykańskich, kilka dalszych, jakaś panorama, parę najazdów, kilka zbliżeń...

krecimy-teledysk-mister-zuba-nad-motlawa

Jeszcze jedno ujęcie...

teledysk-do-zimy-tyma-andrzej-donarski-przy-soldku

I już mogliśmy się przenieść do Wrzeszcza, gdzie na dachu Manhattanu, prawie o zmierzchu, kręciliśmy ostatnie sceny.

zdjecia-na-dachu-Manhattanu-we-wrzeszczu

         Dzisiaj i jutro MISTER zU.B. gra koncerty w Poznaniu i Gnieźnie, gdzie będą kręcone dalsze zdjęcia. Jest nadzieja, że nim skończy się zima "Mina Tyma..." będzie gotowa. W trakcie naszej pracy przy nowej piosence okazało się, że nie nadaje się ona dla wszystkich. W żadnym wypadku nie będzie jej wolno słuchać przedszkolakom. Pod presją tego argumentu wyrzuciliśmy słowo "podpieprzy" i zastąpiliśmy je...

 PS. Jutro w Mrągowie, podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, za przyczyną pewnej znajomej Zosi będzie licytowane nasze nowe nagranie wraz z listem od mnie i od zespołu, który dzisiaj do Mrągowa wysłałem. Trzymam kciuki za powodzenie "Miny Tyma." na tej licytacji i pozdrawiam ludzi z pięknego Mrągowa.
02 stycznia, 2010

Zima trzyma, a tu mina Tyma

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 22:15
          Witam wszystkich ciepło i przytulnie w tym całkiem nowiutkim roku. Udany Sylwester za nami, a przed nami czysta jak śnieg, perspektywa nowych wrażeń i doświadczeń. Oby przyjemnych!
          U nas 31 grudnia jest podwójnym świętem. Ostatniego dnia roku Asia ma urodziny. Choć początek karnawału potrafi tak zawrócić w głowie, że o wszystkim można zapomnieć, to jednak staramy się by każdy Sylwester w naszym domu zaczynał się od odśpiewania życzeń stu lat. Potem już na zmianę cieszymy się z nowego roku świata i nowego roku Asi. Nie mogło być inaczej i w tym roku, co to go od dwóch dni nie ma. Nim jednak przeflancowaliśmy się w Baninie, w uroczym towarzystwie naszych przyjaciół Możejków i Zielonkowskich na nową grządkę z numerem 2010, to po porannym "Sto lat" i wręczeniu Asi prezentów, zgodnie z tym, co napisałem w poprzednim wpisie, wycałowałem małżonkę pod jemiołą.

pod-jemiola

          Wśród wielu podarunków od rodziny, znalazł się też jeden od zespołu MISTER zU.B. W nocy z 30 na 31 grudnia Andrzej Donarski przysłał "jeszcze gorącą", nową piosenkę. Tekst tej piosenki powstał bardzo dawno temu i byłem pewny, że leży sobie spokojnie wśród innych rymowanek na dnie szuflady. Napisałem go po 123 obejrzeniu filmu "Rejs", w bardzo mroźny wieczór. Znalazłem się w śmiesznej sytuacji, prawie bez wyjścia. Miałem gdzieś wyjść, ale trzaskający mróz mnie od tego odwodził. Za to dzięki Rejsowi byłem mentalnie wciąż w towarzystwie Himilsbacha, Maklakiewicza i Tyma. Towarzystwo to podpowiedziało mi, jak wyjść w ogóle nigdzie nie wychodząc. Mając po ojcu aparat Zorkę-5 przestałem zwracać uwagę na mróz i stan ducha. Przez szybę zrobiłem światu parę zdjęć i poszedłem spać. Ponieważ od lat zachwyca mnie każda mina Tyma, to i treść piosenki sama się określiła.

stanislaw-tym

          Potem o tekście zapomniałem. Okazało się teraz, że jakiś czas temu, przy okazji kolejnej wizyty Donarskiego u mnie, przy kieliszku przyjacielskiej rozmowy podarowałem mu ten tekst i zupełnie tego nie zapamiętałem  Ot, uroki gadania przy gorzałeczce. Tuż przed końcem 2009 roku, w bardzo mroźny dzień grudnia, zespół Mister zU.B. zebrał się w Poznaniu i nagrał piosenkę. Ponieważ znowu zapowiadają zawieje śnieżne, więc polecam refren, który idzie tak:
"Gdy śnieżna zawierucha Podpieprzy ci pogodę ducha To weź aparat Zorkę 5 I trzaśnij parę zdjęć"
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY