26 lutego, 2011

Zamrożona i odmrożona piosenka o cyckach

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 21:39
          Pierwej tej zimy śnieżnie było, teraz mroźnie jest. Skuło lodem Zatokę Gdańską i niektórzy, ku oburzeniu współobywateli i mediów, ryzykując nie tylko swoim życiem, urządzają sobie po morzu spacery.

spacer-po-zatoce-gdanskiej-luty-20114-fot-andrzej-z-wwwtrojmistopl
fot. Andrzej z www.trójmiasto.pl

          Czytałem kiedyś, bodajże w gdańskim dwumiesięczniku "30 Dni", że gdy Bałtyk w dawnych latach zamarzał, to i do Szwecji konnym zaprzęgiem jeżdżono, zatrzymując się po drodze dla ogrzania, w stawianych co kilkadziesiąt kilometrów na zamarzniętym morzu, oberżach. A wędrówki zimą z Gdańska do Helu po lodzie były ponoć rzeczą drzewiej zwyczajną. Działo się tak dawno temu, kiedy lód nie był jeszcze produktem kiepskiej jakości przeznaczonym do jednorazowego użytku.
          Siedzę w domu i kończę czytać ciekawą, ciepłą i słoneczną powieść Ewy Gogolewskiej-Domagały pt. "Blondie$". Ewę, jeszcze jako Ewę Domagałę, poznałem w latach siedemdziesiątych na festiwalu w Krakowie. Była jego laureatką. Potem ta piękna dziewczyna o niezwykłym głosie gdzieś mi się na długie lata zapodziała. Gdzie była i co robiła w dużej mierze wyjaśnia jej książka, którą czyta się znakomicie. Czytam więc sobie o ciepłych krajach i tęsknię za wiosną. Czasem, gdy słońce przysiądzie na dachu mojego domu, zaczynają skraplać się sople wiszące nad oknem. Każda kropla z sopla, to moja uciecha.

zima-na-dachu

          Tak, jak uciechą było nagranie, które ostatnio dostałem. W tym samym czasie, kiedy poznałem Ewę Domagałę, poznałem w gdańskim Żaku śpiewające rodzeństwo - Anię i Zbyszka Szukalskich. Urok Ani i upór Zbyszka sprawił, że wkrótce potem, wraz z Markiem Prusakowskim napisałem dla Ani kilka piosenek. Wśród tych piosenek była, niby troszkę erotyczna rzecz pt. "Nie ze mną". Teraz rzecz tę odmroził i nagrał podczas koncertu w klubie Kwadratowa nowy zespół Zbyszka - Wolny Przedział. Tak dzisiaj, jak i wtedy piosenka traktowała o kobiecych priorytetach, zdrowym rozsądku i zimnych kalkulacjach. Mówiła, i mówi o tym, że często w kontakcie z kobietą mężczyzna nie ma szans. Przegra nawet z sukienką. Chłop może się zakochać, zauroczyć, wpaść w miłość po uszy, a i tak na ratunek nikt mu nie przyjdzie. Taki los wyślizganego. Stąd zresztą podobieństwo treści piosenki do sytuacji na zamarzniętej Zatoce Gdańskiej. W obu przypadkach człowiek zostaje na... lodzie. Siedzę więc w domu, palę w kominku, czytam książkę, słucham piosenki i...

kominek

próbuję sobie przypomnieć, jak to właściwie było, i czy było? Ze mną, czy nie ze mną?

PS. Moje wyjaśnienie treści piosenki "Nie ze mną" nie ma oczywiście nic wspólnego z tym, o czym tak naprawdę jest ta piosenka. 

20 lutego, 2011

W Paryżu, w Sopocie...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:53
          Za dawnych czasów, gdy I sekretarz był królem, a PZPR królową Polski, wyjazd za granicę był marzeniem, najczęściej niespełnionym. O tym, że w snuciu marzeń o podróży np. do Paryża nie byłem sam, wiedziałem tak samo dobrze, jak to, że komuniści chcą ruszyć z posad bryłę świata. Dzięki Bogu nie ruszyli, ale też i ja nigdzie nie pojechałem. Ostatnio podczas lektury książki Adrianny Godlewskiej "Jestem, Po po prostu Jestem" dowiedziałem się o jej marzeniach z Paryżem związanych. Z tym, że Ada, mimo kłód rzucanych jej pod nogi, swe marzenia spełniała. Wyjeżdżała do Paryża wielokrotnie i jak się miałem okazję przekonać, francuskim włada równie pięknie, jak polskim, z tym, że gdy mówi po francusku, to prócz słów słychać w jej mowie jeszcze miłość do tego języka i wszystkiego co francuskie.
Ja w tamtych czasach zamiast starać się o wyjazd na stolicy francuskiej bulwary, napisałem o swoim marzeniu piosenkę. Muzykę do marzenia skomponował Zbyszek Rojek (na zdjęciu z 1974r,), nawet nagrał ją na płytę dla firmy MTJ. Piosenka nosi tytuł "W Paryżu nocą" i znajduje się na podstronie "Nagrania"

zbyszek-rojek-1974

         A potem piosenka była sobie bytem niewykorzystanym, aż kiedyś, w 1994 roku olsztyński, amatorski zespół KOTY, na jakimś przeglądzie typu: "Mikrofon dla wszystkich" naszą piosenką wywalczył sobie główny laur. Gdy wszystko się pięknie w Polsce pozmieniało i gdy bez problemów mogłem już pojechać do Paryża, to okazało się, że wcale mi się nie chce. Był taki wieczór latem, gdym zasiedział się w ogródku przytulnej knajpki w Sopocie i popijając nienachalnie gapiłem się na coraz bardziej krzywe dzieło mego przyjaciela Szotyńskiego Szczepana. Wtedy przyszło mi do głowy, że Paryż Paryżem, ale ja tu, całkiem pod nosem, na dodatek w każdej chwili i o każdej porze mogę mieć swój kawałek bulwaru, baru i hotelu, w którym pełno jest złotej muzyki. Wszak Sopot nocą na Monciaku, jak nic stawał się z każdą chwilą moim Paryżem.

krzywy_domek_noca_sopot-fot-robinia-bloxpl
fot.robinia.blox.pl
Wrona mi tylko jakoś nie pasowała... Zadzwoniłem do Zbyszka i zapytałem, czy przy wolnej chwili nie zaśpiewałby i nie nagrał u siebie w domu tego kawałka jeszcze raz, zmieniając słowo Paryż na Sopot. - I z tej wrony - poprosiłem - mewę mi zrób. Po jakimś czasie Zbyszek przysłał mi MP-3, którą nagrał wraz Mateuszem Iwaszczyszynem, jako kabaret Piosenki Smoothney. Nie do końca się zgadzam, że piosenka jest smoothna, ale przecież z powodu różnicy zdań nie będę namawiał Matusza, by wyrzekł się nazwy. Przesłuchałem demo, tylko dla mnie zrobione i okazało się, że w Sopocie i wszędzie indziej może być jak w Paryżu. Nie być, czy być w Paryżu - to dzisiaj jest tylko kwestia wyobraźni. 
12 lutego, 2011

Ostrzeżenie

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:01
         Zobaczyłem wczoraj w telewizji, jak sekretarz Karola Wojtyły, kardynał Dziwisz, wręcza dziennikarzowi TVN coś, co przypominało broszkę, w której podobno umieszczona została kropla krwi i kawałek szaty polskiego papieża. Dziennikarz TVN posłużył kardynałowi z Krakowa za listonosza do Roberta Kubicy. Natknąłem się na tę informację tuż po tym, jak wysłuchałem na żywo konferencji prasowej lekarza, który ostatecznie poskładał naszego kierowcę i powiedział, że wszystko poszło świetnie, choć na rezultaty trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Oczywiście jasnym jest, że wręczenie podarunku z krwi i szaty musiało nastąpić dużo wcześniej. Zanim ogłoszono, że ze zdrowiem Kubicy jest lepiej. Najpierw pomyślałem, że choć to trochę makabryczne, to jednak, jako objaw troski, dość przyzwoite. Potem mi zaświtało, że gdy po pierwszej operacji było już jasne, iż Kubica przeżyje, taki podarunek przysporzy Kościołowi sympatii. I dobrze. Wszyscy się martwimy, więc Kościół ze swoimi owieczkami i baranami też ma prawo się troszczyć. A nie? Trzecia jednak myśl, jaka mi przyszła do głowy, była taka, że kardynał Dziwisz wykalkulował sobie, iż dość tanim kosztem wyreżyseruje cud. W wieczornych dziennikach TVP podawano już informację, że Dziwisz przekazał relikwie na prośbę Kubicy.
Tak, czy inaczej, Kubica wkrótce wyzdrowieje i będzie można głosić, że miał w tym swój udział Jan Paweł II. Po jakimś czasie nikt nie będzie pamiętał o lekarzu cudotwórcy i świetnym, małym, prowincjonalnym szpitaliku we Włoszech, a spora część naszego społeczeństwa, utwierdzana przez księży, zapamięta, iż to J.P.II sprawił, że Kubica wstał i poszedł. I jak się ma do tego komunikat

na tabliczce niżej:

ostrzezenie
fot. z netu
         I co teraz powie Jacek Kleyff, który rozbawił mnie w radio Tok-FM podczas audycji o cudach Jana Pawła II, gdy powiedział , że on też wierzy w cuda, niekoniecznie za sprawą J.P.II, ale wierzy, bo to cud, że znalazł wczoraj klucze, które zgubił trzy lata wcześniej.
04 lutego, 2011

Całkiem szybki Wolny Przedział

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 21:21
        Skąd wzięła się nazwa - nie wiem. Założyciel zespołu też nie do końca potrafi to wytłumaczyć. O co więc chodzi z tą nazwą? Jaka to kolej, jaki przedział, w jakim wagonie, w jakim pociągu - nie wiadomo. Wiadomo tylko, że jest wolny - Wolny Przedział.

wolny-przedzial-fot-b-radziszewska
fot.Barbara Radziszewska
          Nazwa brzmi jak zaproszenie, bo jak wolny, to od razu chce się wejść i siadać. W przedziale chyba najlepiej siedzi się przy oknie, więc jak się już usiądzie, to się chce jechać i patrzeć. Jechać, to w podróż. Dokąd? Jak podróż, to stukot kół, jak stukot kół, to rytm, jak rytm, to muzyka. Jak do muzyki dodamy słowa, to piosenka na drogę gotowa. Jak gotowa, to jechać, patrzeć i słuchać. Nawet się nie zorientowałem, ale od jakiegoś czasu, jako autor jadę w Wolnym Przedziale, diabli widzą gdzie.
          O założycielu zespołu Zbyszku Szukalskim i jego pomysłach już pisałem. Z opisanych wcześniej wydarzeń wynika, że dwóm starym kumplom przyszło do głowy, by, jak przed laty, jeszcze raz coś razem napisać. Gdy już powstała jedna piosenka, to raz, dwa, trzy i... nie wiedzieć kiedy powstały cztery nowe. Zbyszek do tych nowych piosenek dołożył kilka starych, zaprosił na próby kilka osób i dość szybko, to muzyczne ciasto urosło na tyle, że mógł z niego wypiec całkiem dobry zespół - Wolny Przedział. Nie udałoby się to jednak bez Ani Judyckiej - wokalistki o charakternym i stylowym głosie, która zastąpiła Dominikę Franiak, bez Arlety Rusieckiej - dziewczyny, której śpiew zachwyca i zniewala, a przede wszystkim bez Roberta Słuckiego, tego samego, który pomógł mi niedawno wybrać i kupić gitarę.

robert-slucki-fotisak
fot. isak
         Robert jest świetnym gitarzystą, muzykiem, który nasze piosenki wysmakował, dosolił, dopieprzył, ładnie przystroił i podał na muzycznej tacy jako całkiem smaczne potrawy. Jest ich dziesięć. Na każde z tych dań jest przepis i każda z tych potraw ma swoją historię. Kiedyś chciałbym te historie opowiedzieć, więc dzisiaj załączam tylko jedną z nich. Tekst, jak się łatwo zorientować, traktuje o nadopiekuńczości. W pierwotnej, oryginalnej wersji, słowa piosenki opowiadały o nadtroskliwej kobiecie, która chłopa swym matkowaniem doprowadzała do szału, ale w życiu bywa też tak, że to chłop na kobitę nadmiernie chucha i dmucha. O takim właśnie chłopie dzisiejszą piosenkę, która swą medialną premierę miała dwa dni temu w radiowej Trójce, śpiewa bardzo przystojna kobitka - Ania Judycka. Oczywiście wszelka zbieżność faktów i podobieństw do osób rzeczywistych jest w tej piosence kompletnie przypadkowa chyba, że... Muzykę napisał Zbyszek Szukalski, a tekst jest mój. Piosenka ( patrz Nagrania), którą śpiewa zespół Wolny Przedział opatrzona została tytułem: "Sweter włóż". Miłej podróży.

PS. Więcej o zespole można się dowiedzieć na stronie: www.wolnyprzedzial.pl 
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY