24 kwietnia, 2011

Sałatkowa Wielkanoc

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:01
          Pięknie się zrobiło dookoła. Pięknie, słonecznie i ciepło. Przyszła wiosna, a z nią chyba trochę szczęścia, bo w domu jakoś nam wszystko ostatnio idzie lepiej. Za chwilę, wraz z najbliższymi zasiądę do uroczystego śniadania. Główną atrakcją na świątecznym stole będzie sałatka, którą osobiście od lat sporządzam. Sałatka ta na stole wielkanocnym, to tradycja w naszej rodzinie. Można rzec, że bez niej, jak bez choinki w święta bożonarodzeniowe. Przepis na tę sałatkę już w Codziennościach kiedyś podałem.
Kto ciekaw, proszę kliknąć tu: marzec 2008 roku.

wielkanocna-salatka

Nim jednak posmakujecie, to proszę przyjmijcie, Kochani Czytacze moich Codzienności, życzenia przepięknych Świąt i miłej wiosny.

wiosna

Do zobaczenia i przeczytania po Świętach.


18 kwietnia, 2011

Zamglone zaprzaństwo w Gdyni

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:53
          Na moim facebookowym profilu znajomi już to zdjęcie widzieli, choć staram się, by wszelkie ciekawostki najpierw umieszczać tutaj, w Codziennościach. Zdarzyło się oto trzy dni temu, że od strony Zatoki nad Gdynię, chyba wraz z wieczorną bryzą, bo było po osiemnastej, nadciągnęła potężna mgła. Miałem pod ręką aparat, zdążyłem pstryknąć...

gdynia-we-mgle

          Ten niecodzienny widok, za sprawą pisowskiej dyskusji o wpływie mgły na historię, pomniki i stosunki międzynarodowe, spowodował, że zacząłem się zastanawiać, kto za tą mgłą stoi, kto za nią odpowiada i w czyim interesie ona Gdynię spowiła? Gapiąc się na tę dziwną chmurę może i dałbym się duchowi Macierewicza zbałamucić, gdyby nie cichy głos rozsądku z samego dna jaźni, który podpowiedział mi, że nim zacznę szukać zaprzańców, zdrajców i morderców, powinienem sobie wiadro zimnej wody na łeb wylać i poczekać, aż durnota mi przejdzie. Czy ktoś wie ile wiader zimnej wody trzeba mieć, by z głów różnych Macierewiczów mgła opadła i durnota przeszła? Czy w Polsce znajdzie się tyle wody i tyle wiader? Wątpię.


14 kwietnia, 2011

Warcholstwo ma się dobrze

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 11:37
          Co do tego, że warcholstwo w Polsce przez całe wieki miało się dobrze, nie trzeba chyba nikogo specjalnie przekonywać. Patrząc na historię wolnych elekcji, na nieumiejętność wspólnego szukania dobra, na przerżnięte niemal wszystkie powstania i brak szacunku do jakiejkolwiek, nawet tej przez siebie wybranej władzy, widzimy, że warcholstwo, to nasza narodowa specjalność. Widać to było również przedwczoraj w Brukseli na wystawie, którą zorganizował PiS. Przeszłość i teraźniejszość, obie pokazują, że warcholąc się najbardziej sobie sami smrodzimy pod kołdrą. Choć czujemy nosem, że śmierdzi, to jednak do mózgu myśl żadna nie dociera, więc tkwimy w tym smrodliwym ciepełku na złość i przekór sobie. Te rzadkie przypadki rozumnego działania na rzecz wszystkich: strajki w 1980 roku, a potem okrągły stół i udana transformacja, dzięki której nie stoimy w kolejkach, mamy czym i za co jeździć po świecie, w co się przyodziać i co do gęby włożyć, to przypadki potwierdzające regułę, że warcholstwo w Polsce miało i nadal ma się dobrze. Widać to doskonale na przykładzie formacji Jarosława Kaczyńskiego, którą, czasem pokątnie i cicho, a czasem bez zażenowania, oficjalnie i głośno wspiera Kościół w homiliach swych biskupów.
Lubimy się warcholić pojedynczo i grupami. Warcholenie się daje nam miłe dla ego, choć zupełnie złudne dla rzeczywistości, poczucie bohaterskiego wykrawania sobie, z niby wrogiej płaszczyzny-ojczyzny, wolnej przestrzeni dla siebie i swojej wspólnoty. Bez oglądania się na tych, którzy radzą, by nad wszystkim, co robimy najpierw się dobrze zastanawiać, warcholąc się, wrzeszczymy pod Pałacem - Zdrajcy!
          Słownik o warcholstwie mówi treściwie i sucho: warcholstwo to awanturnictwo, wichrzycielstwo, sianie zamętu politycznego. Jak do tego dodać synonimy słowa warcholstwo, to mamy jeszcze: nieposłuszeństwo, niezdyscyplinowanie, niekarność, samowola, swawola, bezhołowie, niepodporządkowanie się, niesubordynacja, odmowa wykonywania poleceń, krnąbrność, niesforność, opór i przekora. By potwierdzić tezę z poprzedniego wpisu, że w celności spostrzeżeń Andrzej Mleczko mistrzem jest nad mistrze przedstawiam rzeczywistość na zdjęciach i rzeczywistości tej odbicie w bystrym oku satyryka:

podf-palacem-fot-zelazowski
fot. Żelazowski
Tak było 10 kwietnia pod Pałacem Prezydenckim w dzień. A tak w nocy:

pod-palacem-fot-grzegorz-jakubowski
fot. Grzegorz Jakubowski
          Gdyby do tych zdjęć dodać ścieżkę dźwiękową, to usłyszelibyśmy jeszcze chór wyzwisk i insynuacji. Okazałoby się wtedy, że Mleczko, który namalował poniższy rysunek kilka lat temu... patrioty1

... może dzisiaj spokojnie robić nie tylko za Wernyhorę, który wie co będzie, ale i za najlepszego polskiego analityka, który widzi i wie co jest. Szkoda, że nie mamy w Polsce równie dobrych, jak satyrycy, psychiatrów, bo gdyby tak do chleba naszego powszedniego dać nam dzisiaj...


09 kwietnia, 2011

Taniec z...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 11:23
          Tydzień temu zabawiłem u Małgosi i Szczepana Szotyńskich, w ich domu i pracowni. Świetnie nam się gadało, tylko nie pamiętam, jak i kiedy wróciłem do siebie. Nazajutrz Szczepan przysłał mi swój rysunek...

taniec-rys-szczepan-szotynski

...a ja do dzisiaj zachodzę w głowę, czy to prezent z dobroci serca artysty, czy też metaforyczna recenzja mojej wizyty? Tak, czy inaczej rysunek bardzo mi się podoba. Nie będąc znawcą tematu od dawna podziwiam lekkość, z jaką Szczepanowi ręka myśli na papierze rysuje. Ale czy to trzeba się znać, by móc podziwiać? A przy okazji rysunku i tańca...
Po sławnej dyskusji Donalda Tuska z artystami ubawił mnie rysunek Andrzeja Mleczki...

taniec-z

Uśmiałem się do łez. Mleczko śmieszy mnie niezmiennie od czasu, gdy poznałem go na Famie trzydzieści kilka lat temu. Choć widuję go już tylko w telewizji, mogę przysiąc, że nic a nic od tamtej Famy się nie zmienił. Wciąż fechtuje tym samym ozdrowieńczym i precyzyjnym humorem, którym trafia zawsze w samo sedno. Aż chciałoby się powiedzieć, że to artyści artystom... Ja także, patrząc na sopockie wybory samorządowe, straciłem serce do Platformy Donalda Tuska i jestem teraz jak ta sierota. I tak się zastanawiam - tańczyłem już, czy dopiero zatańczę?


02 kwietnia, 2011

Guru

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 14:12
         26 marca, swoje siedemdziesiąte urodziny obchodził niezwykły poeta piosenki, wybitny autor kabaretowy, świetny tłumacz ballad najlepszych bardów świata, a przy tym sam charyzmatyczny bard, piosenkarz i postać legendarna. Przyjaciel wielkich, średnich i małych - Wojciech Młynarski.
          Nie ma chyba nikogo w Polsce komu nazwisko-firma - Wojciech Młynarski - nie mówiłoby nic. Polacy przez dziesiątki lat masowo kupowali produkty tej firmy i kupują je do dzisiaj. Firma Młynarski od lat wypuszcza na rynek tylko taki towar, który czyni z ludzi zachwyconych konsumentów. Młynarski oświeca, wykpiwa, poucza, przytyka, bawi i wzrusza. Dla mnie zawsze był i będzie wielkim i niedoścignionym Mistrzem. Z Panem Wojtkiem wiążą mnie także osobiste wspomnienia. Dobre wspomnienia. To on był przewodniczącym jury, gdy w Krakowie w 1978 roku zdobywałem swoją pierwszą, bardzo ważną, artystyczną nagrodę. To on, niby ot tak sobie, podrzucał mi czasem rady, które potem okazywały się zbawiennymi receptami na życie i bycie.
          Niedawno, czyniąc porządki na strychu otworzyłem zakurzony karton ze zdjęciami. Gdzieś na jego dnie znalazłem stare zdjęcie, a na nim twarz trochę jakby zaskoczonego Wojciecha Młynarskiego. Pojęcia nie mam kto i gdzie je zrobił? Pojęcia nie mam, jak znalazło się w moich zbiorach? Cieszę się jednak, że to zdjęcie, z jakiejś garderoby w jakimś teatrze, a może klubie, zrobione pewnie na początku lat siedemdziesiątych, znalazło się u mnie i mogę dzisiaj, ten nieznany światu konterfekt Mistrza z okazji jego jubileuszu przedstawić wszystkim za pomocą moich Codzienności:

wojciech-mlynarski

          Panie Wojtku, niech przychylne Panu dotąd niebosa nadal nad Pańską dziedziną roztaczają ciepłą i piękną pogodę. Niech w Pańskim sadzie owoce zawsze rodzą się najlepsze. Niech wena Pana nie opuszcza nigdy, a Pańska mądrość i radość niech się mnożą. Wraz ze wszystkimi przyjaciółmi słuchającymi Pańskich piosenek i czytającymi moje cotygodniowe "Codzienności" życzymy miłości i zdrowia. Waldek Chyliński z Asią, Radkiem i Kasią


NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY