30 lipca, 2011

Rozstania

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:03
Wiele razy myślałem o tym, jak zachowam się, gdy przyjdzie mi stanąć twarzą w twarz z prawdą ostateczną? Czy w nieodwracalnej sytuacji zagrożenia życia poradzę sobie z emocjami? Zastanawiałem się, czy mój naturalny optymizm wystarczy, by w obliczu groźnej choroby utrzymać mnie w nadziei przetrwania? Nie umiałem sobie nigdy na to odpowiedzieć, bo odpowiedź zapewne przyjdzie dopiero z zagrożeniem. Zbyszka Rojka poznałem w 1977 roku w Olsztynie. Szybko zostaliśmy przyjaciółmi. Łatwo nam się było zaprzyjaźnić, gdyż obydwaj interesowaliśmy się muzyką, a szczególnie piosenką. Zbyszek był multiinstrumentalistą. Gdy z Andrzejem Swacyną zaczęliśmy próbować program, wkrótce dołączył do nas Zbyszek, grał na gitarze basowej. Stworzyliśmy trio i dość szybko zdobyliśmy kilka głównych nagród na studenckich przeglądach i festiwalach.

od-lewej-zbyszek-rojek-waldek-chylinski-i-andrzej-swacyna-otwarta-proba-w-olsztynie-1978r
na zdjęciu: próba naszego zespołu.

Zbyszek Rojek pierwszy od lewej W 1979 roku rozstaliśmy się. Wróciłem do Trójmiasta, a Zbyszek z Andrzejem Janeczką, moim kolegą ze studiów i sąsiadem z akademika, założył Trzeci Oddech Kaczuchy. Grając na festiwalu w Krakowie, a potem w Opolu ich zespół odniósł ogromny sukces zdobywając najwyższe laury.

trzeci-oddech-kaczuchy-w-opolu
na zdjęciu:Trzeci Oddech Kaczuchy w Opolu.

Zbyszek Rojek pierwszy od lewej Niestety, w tym składzie popularne Kaczuchy dość szybko przestały istnieć. Andrzej wyprowadził się do Łodzi i zabrał ze sobą nazwę oraz Maję Piwońską, która z nimi śpiewała. Zbyszek zebrał resztę chłopaków, którzy grali w zespole i po powrocie do Olsztyna założył nowy ansambl. Napisał do mnie wtedy list z propozycją współpracy, zgodziłem się i dołączyłem do zespołu, któremu Zbyszek wymyślił już nazwę - Kaczki z Nowej Paczki. Nasze drogi zeszły się ponownie.

kaczki-z-nowej-paczki-pierwszy-sklad
na zdjęciu: Kaczki z Nowej Paczki, Zbyszek Rojek drugi od lewej

Stworzyliśmy kapelę muzyczno-kabaretową, która po kilku miesiącach ciężkiej pracy także zaczęła odnosić sukcesy. Wiele głównych nagród na kilku festiwalach, stała audycja w radiowej Trójce, kilka programów telewizyjnych i nagranie płyty, która okazała się "Złotą Płytą", to miara sukcesu tamtego, pierwszego składu zespołu Kaczki z Nowej Paczki. W 1985 roku rozstałem się ze Zbyszkiem znowu. W dość burzliwych okolicznościach nie do końca przez nas zawinionych, bardzo się pokłóciliśmy. Po dwóch latach Zbyszek przyjechał do mojego domu i rozmawialiśmy do rana. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i rano znowu byliśmy przyjaciółmi. W kwietniu 2000r., pożegnaliśmy na cmentarzu w Karolewie Andrzeja Swacynę. Zbyszek podszedł do mnie po pogrzebie i powiedział - Nigdy już z Andrzejkiem nie zagramy. To ostateczny koniec naszego tria. Szkoda Później widywaliśmy się ze Zbyszkiem częściej. Zachowałem zdjęcie z benefisu Zbyszka w Olsztynie, który odbył się w 2005r.

u-rojka-na-benefisie-olsztyn-2004
na zdjęciu: Zbyszek siedzi w fotelu

W ubiegłym roku bawiliśmy się w zmianę tekstu piosenki "W Paryżu nocą". Dzięki Mateuszowi Iwaszczyszynowi doszło nawet do domowego nagrania piosenkii, którą stworzyliśmy wiele lat temu. W kwietniu odwiedziliśmy razem grób Andrzeja.

zbyszek-rojek-na-grobie-andrzeja-swacyny-10-kwietnia-2010
ma zdjęciu:Zbyszek Rojek nad grobem Andrzeja Swacyny

Niedawno Zbyszek został dziadkiem. Tak się cieszył z tego wydarzenia, że przyjaciele już na drugi dzień po urodzinach wnuka wiedzieli jak Piotruś wygląda, ile waży i że podobny jest do... dziadka.

2011-06-15_piotrus-i-dziadek_zbyszek-rojek
na zdjęciu Zbyszek Rojek z wnuczkiem Piotrusiem

Niewiele ponad miesiąc temu, bo 13 czerwca Zbyszek z Asią przyszli na mój koncert.

asia-i-zbyszek-rojek-w-olsztynie-13-czerwca-2011-028

Na zdjęciu:Asia i Zbyszek Rojkowie

Zbyszek był już poważnie chory i czekał na operację. Uderzyło mnie w nim to, jak bardzo był pogodny, spokojny i ufny. Wierzył w dobry obrót swoich spraw i miał niczym nie zmąconą nadzieję na powrót do zdrowia. Podziwiałem go za tę pewność siebie i optymizm, którym zarażał innych. Wyjechałem z Olsztyna przekonany, że Zbyszek z chorobą wygra. Rozmawiałem z nim kilka dni temu, był dobrej myśli, choć ciężko mu się mówiło. Umówiliśmy się na kolejną rozmowę za kilka dni. Już nie pogadamy. Wczoraj Zbyszek przegrał swoją walkę o życie. Znowu rozstaliśmy się na jakiś czas. Do zobaczenia Zbyszku.
PS Pogrzeb Zbyszka Rojka odbędzie się w środę 3 sierpnia w Olsztynie; godz. 12:45 wystawienie zwłok w kaplicy przy szpitalu MSZ ul. Mariańska 4; godz. 13:15 msza w kościele NSPJ ul. Kopernika 47; ok. godz. 14:00 cmentarz komunalny przy ul. Poprzecznej 9, Aleja Zasłużonych. PS 2 ( 4.08.11r.) 

pozegnanie-zbyszka-rojka ...można zobaczyć 
22 lipca, 2011

Bardowie z Bardówką w lesie ( *relacja pod wpisem)

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:05
Na początki ubiegłego wieku mieszkańcy Wrzeszcza, wśród wzgórz morenowych otaczających Gdańsk, znaleźli uroczą dolinkę. Idąc za przykładem Sopotu, który w podobnym miejscu ulokował Operę Leśną, w pięknych, naturalnych warunkach wrzeszczańskich lasów wrzeszczanie też zbudowali sobie teatr. Teatr ten, zwany Leśnym obchodzi w tym roku swoje stulecie. Na początku ubiegłego wieku Teatr w lesie wyglądał tak:

teatr-lesny

Po wojnie miejsce to zostało zapomniane i zapuszczone. Dopiero niedawno, bo pod koniec lat dziewięćdziesiątych, obecnym mieszkańcom mojej rodzinnej dzielnicy Gdańska udało się je zrekonstruować...

teatr-lesny-fot-agnes-only
fot.agnes-only

... i za sprawą Katarzyny Burakowskiej, szefowej klubu Winda na nowo ożywić. Od tamtej pory Teatr Leśny, położony tuż obok ulicy Jaśkowa Dolina, letnią porą znowu przyciąga liczne gromady widzów. Grałem na tej leśnej scenie w 2003 roku wraz z Wojtkiem Staroniewiczem, Maćkiem Grzywaczem i jeszcze kilkoma, wspaniałymi muzykami, koncert, na który złożyły się piosenki z mojej, świeżo wydanej wtedy płyty "Słowa...". W ubiegłym roku byłem tam, mimo fatalnej pogody, na bardzo udanym, jazzowym koncercie Krysi Stańko.

teatr-lesny-czerwiec-2010

Jutro, 23 lipca o godz 19.00 w Teatrze Leśnym, w ramach Łagodnych Spotkań Muzycznych odbędzie się koncert, w którym wystąpi Grzegorz Marchowski, przesympatyczny bard, od którego zaczęła się moja przygoda z piosenką. Napisałem kiedyś dla Grzesia wiele tekstów i do dzisiaj śpiewam wiele piosenek, które Grześ skomponował. Wystąpi też Duśka Staroniewicz. Miałem niedawno okazję jurorować z Dusią na festiwalu szantowym, to znakomita tekściarka...

duska-staroniewicz

... i "bardówka", a do tego siostra Wojtka Staroniewicza - jednego z najlepszych saksofonistów w Polsce. Będzie również czystej krwi bard nad bardy, legendarny twórca "Ballady o Krzyżowcu" - Mirek Hrynkiewicz. Mirek wystąpi w towarzystwie równie legendarnego w światku bardów i bardówek (po części dzięki balladom Mirka) Stasia Wawrykiewicza, jak i prześwietnego Bogusia Jackowskiego z rodziną. Ja także wystąpię i spróbuję przypomnieć publiczności i sobie kilka swoich starych piosenek. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i każdy kto przyjdzie znajdzie coś dla siebie, bo prócz wymienionych wystąpi też z recitalem znakomita aktorka Ewa Błaszczyk. Zapraszam serdecznie. PS 1 O Teatrze Leśnym w ubiegłym roku pisałem także tutaj * PS 2 dopisane 24 lipca 2011r. Internet wciąż mnie zaskakuje. Okazało się przed chwilą, że to, o czym pisałem powyżej i co działo się zaledwie parę godzin temu, można już obejrzeć. Dusia Staroniewicz, która odnalazła nagrania z wczorajszego koncertu, mój występ skomentowała na Facebooku w następujący sposób: Za każdym razem jak słucham Waldka znowu jestem zaczarowana. I zawsze prosiłam Cię na Salonach abyś zaśpiewał ? Ptakom na drzewach?. I zawsze mogłam słuchać od nowa od nowa Twoje poetyckie piosenki. Dusia Dzięki Dusiu, ani krzty nie przesadzę, gdy zrewanżuję się pisząc, że Twojego koncertu słuchałem równie zaczarowany. Mój występ, a także Dusi i innych artystów ( materiał nie montowany) zobaczyć można pod adresem: http://www.popler.tv/Winda/31254#31254
15 lipca, 2011

Zamyślony proces twórczy

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:14
          Zdrowa zazdrość, to budujące i motywujące uczucie. Nie jest mi ono obce, więc zawsze bardzo się cieszę, gdy wiatr sukcesu zawieje w żagle przyjaciół. Tak było też, gdy niedawno w telewizji oglądałem sprawozdanie z...
          Szczepana Szotyńskiego, zaprzyjaźnionego architekta i artystę, który wraz z cudowną małżonką Małgorzatą zaprojektował całą masę ciekawych budynków i budowli udało mi się sfotografować, gdy...

szcepan-szotynski-w-swojej-pracowni-1 szcepan-szotynski-w-swojej-pracowni-2 szcepan-szotynski-w-swojej-pracowni-3 szczepan-szotynski-w-swojej-pracowni-4

...zamyślił się w procesie twórczym, pracując nad kolejnym projektem architektonicznym. Kto nie wie, niech wie, że dzięki zamyśleniom Szczepana w pracowni Szotyńskich rodzą się takie pomysły, jak choćby Krzywy Domek...

krzywy-domek

... niekonwencjonalne bryły kościołów, hoteli, domów, a nawet wież widokowych. Jeżeli lato spędzać będziecie nad morzem w okolicach Trójmiasta, to warto wiedzieć, że wieże widokowe w Gniewinie i na Kolibkach wyszły spod myśli, a raczej zamyślenia Szczepana i ręki architektów z pracowni, którą prowadzi Małgosia.
Z zamyślenia urodziła się też, otwarta niedawno przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, sopocka marina jachtowa...

marina-w-sopocie

... której budowę rok temu fotografowałem z plaży i wyglądała tak:

budowa-mariny-w-sopocie-2010r

a teraz tak:

marina
fot.K. Misztal

          Marina w Sopocie zaprojektowana została przez pracownię Szotyńskich wraz z "Budmorsem Consulting" i jak widać współpraca ta dała znakomite rezultaty. Po Monciaku, Molo, Operze Leśnej, czy Krzywym Domku będziemy mieli kolejny, najczęściej fotografowany obiekt w Sopocie - Marinę. I dobrze. Skłonny jestem na koniec wysnuć taką oto myśl - wystarczy się mądrze zamyślić, a cuda i cudeńka same się w głowie pięknie ułożą. Brawo Małgosiu! Brawo Szczepanie!
09 lipca, 2011

Gdzie ta keja

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:16
Fajnie wieczór wczoraj spędziłem... Bycie jurorem dla mnie to nie pierwszyzna. Jednak po raz pierwszy miałem okazję jurorować na festiwalu szantowym. Po raz dwunasty odbywał się on w Gdańsku, jako Szanty pod Żurawiem. Festiwal ten towarzyszy zlotowi żaglowców Baltic Sail, który od piętnastu lat króluje latem na gdańskiej Motławie.

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r

Dzięki ojcu żeglarstwo mam we krwi, ale szanta jakoś mnie dotąd omijała. Oczywiście znałem kilka żeglarskich evergreenów, które w ostatnich latach wbijał mi do głowy przyjaciel mój i kapitan jachtowy - Leszek Szczechula, lecz aż do wczoraj, z ruchem szantowym jakoś nie było mi po drodze. Wczoraj nastąpił w mej niezmienności przełom. Na zaproszenie Michała Juszczakiewicza - aktora, reżysera i organizatora szantowego festiwalu (na zdjęciu poniżej Michał z żoną)...

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r-michal-juszczakiewicz-z-zona fot.W.Chylinski

... którego znałem dotąd z programu "Od przedszkola do Opola", zasiadłem w jury gdańskiego festiwalu, w towarzystwie nieocenionej Dusi Staroniewicz i... Jurka Porębskiego. O ile Dusię znam już całe wieki, o tyle Jurka widziałem wczoraj pierwszy raz. Jurek jest autorem najsławniejszego w polskim światku żeglarskim muzycznego pytania - Gdzie ta keja? "Cztery piwka" czy "Portowa tawerna", to inne jego piosenki z wierzchołka szantowych list przebojów.

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r-jerzy-porebski

Jerzy, będąc doktorem oceanografii życie spędził na morzu wśród żeglarzy i rybaków. Nie bardzo mogąc na jachtach i kutrach grać ulubiony jazz, zajął się pisaniem i komponowaniem piosenek żeglarskich. Robił to tak udanie, że siedząc obok niego na Targu Rybnym w Gdańsku, dzięki rzeszom fanów żeglarskiej nuty, przez cały wczorajszy wieczór utwierdzałem się w świadomości, iż siedzę obok legendy, podwaliny i kamienia węgielnego polskiej szanty i piosenki żeglarskiej. I zapewniam, że mimo tej sławy i nimbu niezwykłości, jakim otacza Jurka środowisko, jest Jerzy uroczym i skromnym kompanem, duszą towarzystwa i przyjacielem ludzi. Dobrze nam się razem słuchało kolejnych artystów startujących w konkursie, których zapowiadał sławny Zejman, czyli Mirek Kowalewski zwany "Kovalem". Grały m.in. takie zespoły jak: Betty Blue, Formacja Klang, Morże Być, Orkiestra Samanta, Wikingowie, Własny Port, Za horyzontem oraz Znienacka Project. Wystąpił też Waldemar Mieczkowski - wieloletni kapitan Zawiszy Czarnego...

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r-waldek-mieczkowski

...i znany satyryk Marek Majewski, który swą karierę na scenie zaczynał razem ze mną na Bazunach, Yapach i Giełdach...

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r-marek-majewski

Blisko północy ustaliliśmy werdykt. Zasłużonych zwycięzców było wielu, a jednym z głównych laureatów został zespół Morże Być, który zaśpiewał dwie cudnej urody piosenki. Jedna z nich, piosenka pt. "Solina", może stać się przebojem nie tylko w żeglarskim światku.

szanty-pod-zurawiem-gdansk-8-07-2011r-zespol-morze-byc

Do domu wróciłem po północy. Przywiozłem ze sobą prezent od Jurka Porębskiego, jego najnowszą płytę nagraną z krakowskim, jazzowym ansamblem Old Metropolitan Band pt. "Stary Port - Nowy Orlean / Szanty - Jazz". Przed snem zacząłem sobie układać w głowie tekst mojej pierwszej szanty, ale i tak zasnąłem z pytaniem na ustach - Gdzie ta keja? PS dopisane 15 lipca Tym, którzy się dziwią, jak facet, który do tej pory z szantami nie miał nic wspólnego zasiadł w jury szantowego festiwalu wyjaśniam, że organizator postawił w moim przypadku na inne doświadczenie, niż to związane węzłem ratowniczym z szantami. Podczas prac jury baczyłem na cumy, jakie wiążą piosenkę żeglarską z piosenką ogólną, czyli piosenką jako taką:). Nie bez znaczenia był też mój stopień żeglarski - sternik jachtowy i rodzinne, żeglarskie wychowanie.
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY