25 września, 2011

Jadą ludzie na wybory

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 10:47

          Kampania wyborcza w toku nie tylko w mediach i życiu publicznym, ale też w moim, osobistym byciu w codzienności i Codziennościach. Moje poglądy polityczne są mało skomplikowane. Racje zawsze przyznawałem tym, którzy wydawali mi się ludźmi dość przyzwoitymi, rozsądnymi i zrównoważonymi. Na takich w kolejnych wyborach oddawałem swój głos, a czas pokazywał, że się na ogół nie myliłem. Gdy głosowałem na PO, to dzisiaj spokojnie patrzę wstecz na swój wybór. Nie sądzę, by inna formacja nie straciła głowy w tak trudnych latach, jakie za sobą w rządzeniu ma Tusk. Dookoła kryzys za kryzysem, powodzie, trąby powietrzne, niechęć sporej części społeczeństwa, w tym Kościoła, a mimo to Polska wygląda na stabilną i zadbaną. Wydawałoby się, że w związku z powyższym nie będę miał żadnych problemów przy urnie, a jednak...
          Donaldowi Tuskowi i jego przybocznym wciąż pamiętam akcję niepopierania (poprzez popieranie) w wyborach samorządowych Jacka Karnowskiego, przeciwko Wojtkowi Fułkowi. To nie była czysta gra. W tym posunięciu premier złamał zasady, które sam wcześniej ogłaszał. Mąż stanu, jakim niewątpliwie jest Donald Tusk, tak głupio bawić się nie powinien. Jak dzisiaj widać Fułek byłby równie dobrym, jak nie lepszym prezydentem miasta, a słowo premiera nie straciłoby w Sopocie na wartości. Po tamtym doświadczeniu obiecałem sobie, że na PO w najbliższych wyborach nie zagłosuję i teraz mam dylemat, bo rozsądek podpowiada jedno, a zasady drugie. Pójdę więc za głosem serca i choć to ryzykowna decyzja, zagłosuję tak, by wilk był syty i owca cała. Swój głos oddam na partię Janusza Palikota.

janusz-palikot-fot-paulina-matysiak-wppl

fot. Paulina Matysiak/wp.pl

          Dlaczego? Ano dlatego, że choć nie wiem, kto się do jego partii zapisał, to jednak on sam gwarantuje, że mimo hucpiarskiej natury, będzie w Sejmie głosem rozsądku. Lubię go za to, że nazywa rzeczy po imieniu i za to, że najpierw się dorobił, a potem pchał do władzy, a nie odwrotnie. Przekonuje mnie do Palikota też fakt, że jest właścicielem wydawnictwa, które od lat prowadzi nasz dobry znajomy, prof. Stanisław Rosiek - "Słowo/obraz terytoria". O ile wiem, jest to jedna z najambitniejszych i cenionych oficyn wydawniczych w Polsce. Jeżeli więc Palikot potrafi otaczać się takimi ludźmi jak Stasiu Rosiek, to o jakość ewentualnych Palikota decyzji publicznych jestem najzupełniej spokojny.
          Prócz wyborów, a i w związku z nimi, dzieje się coś jeszcze... Jakiś czas temu Ziemowit Kosmowski wraz z Muńkiem Staszczykiem wyśpiewali przebój "Taniec weselny".



Dwa dni temu Andrzej Donarski (Mr. Zoob, MISTER z U.B.)...

andrzej-donarski

przysłał mi piosenkę, którą w nowym - jak to się ostatnio beznadziejnie mówi - projekcie też zaśpiewał wspólnie ze wspomnianym Ziemowitem. Piosenka jest wyborna, a właściwie wyborowa, bo o aktualiach traktuje. I choć ten utwór idzie pod prąd mojemu myśleniu, to chętnie żywiołu tego kawałka wysłuchuję. Nogi same przytupują. Od wczoraj "Jadą ludzie..." puszcza polonijne Wietrzne Radio w Chicago, a od teraz jest też u mnie. Radujcie się więc weselcie i tańczcie, bo grunt to to, że mamy wybór.



PS. Właśnie powstała strona nowego pomysłu Andrzeja i Ziemowita: www.zetpanowie.com Zapraszam w imieniu artystów.

11 września, 2011

Dwa razy dwa...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:07

Gdy jedyny syn znajduje sobie partnerkę na całe życie i ślubuje jej miłość, to szczęście w rodzinie jest, jak... dwa razy dwa = cztery.

kasia-i-radek

Ileż to ja dni i nocy, często z marnym skutkiem, łamałem sobie głowę nad pytaniem - co zrobić, by choć czasami najbliższych uszczęśliwić, a tu w jeden dzień okazało się, że wystarczy jedna Kasia, by życie stało się proste i wszyscy byli wniebowzięci. Jeden plus jeden...

kasia-i-radek-w-kosciele

Trzeciego września, po ślubie w kościele, odbyło się wesele. Kasia i Radek na pierwszą piosenkę, przy której zatańczyli swój pierwszy, małżeński taniec wybrali...

pierwszy-taniec

"Sen na pogodne dni". Piosenkę tę zaśpiewała im pierwsza wykonawczyni tego utworu - Beata Bartelik.

beata-bartelik

Nie powiem, bym jako autor, a nie tylko ojciec i teść, nie był z tego zadowolony. Asia, na takie "drobiazgi", jak to - czyja to piosenka, nie zwracała uwagi, gdyż jej szczęście z powodu zostania teściową fruwało w innych, bardziej realnych przestrzeniach. Jak widać. było równie emocjonalne.

asia-i-waldek

Na zadowolonych wyglądali również teściowie mojego syna - Krysia i Mirek. Im dodawanie i mnożenie też chyba dawało szczęśliwe wyniki, bo od początku bawili się świetnie.

krysia-i-mirek

Gdy różnym weselnym zwyczajom stało się zadość, rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo.

szalone-wesele

Od początku wesela wszyscy znakomicie się bawili. Tańczyli... aż im buty spadały.

wesele-3

I starsi...

 wesele-1

i młodsi z obu rodzin, przyjaciele i znajomi, co rusz wznosili toasty i sekundowali zabawie.

wesele-2

Tańcom, hulankom i swawolom nie było końca. Gdy już muzyczna fantazja podpowiadała rytmy z najodleglejszych krańców świata, nie mogło zabraknąć "Greka Zorby".

taniec-grecki

Choć wesele skończyło się nad ranem, to tak naprawdę trwało cały tydzień, bo dopiero dzisiaj odjechali ostatni goście. Warto jednak było dodawać i mnożyć, choćby tylko po to, by zobaczyć na twarzy swojego syna taki uśmiech:

usmiech-szczescia

Patrzyłem na szczęśliwego Radka i znowu zdałem sobie sprawę, że na nic teorie wszystkich filozofów, na nic wiara wszystkich religii, na nic recepty na szczęście wszystkich mędrców, gdy w człowieku nie ma miejsca na miłość. Gdy jest, to dwa razy dwa musi być... co najmniej cztery. PS Wszystkim przyjaciołom, którzy nadesłali i nadal nadsyłają gratulacje i życzenia w imieniu Młodej Pary i nas - rodziców i teściów - serdecznie dziękuję. PS2 Wszystkie fotografie, jakimi posłużyłem się w niniejszym wpisie są autorstwa Bożenki - żony Pawła Podżorskiego, który jest przyjacielem mojego syna. Dzięki Bożenko.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY