27 stycznia, 2012

Przestarzały na zielono podkreślony

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 12:51

Zabrałem się wreszcie do odkładanej od jakiegoś czasu pracy. Usiadłem przy komputerze, otworzyłem "Nowy plik domyślny" i swoim zwyczajem, z lewej strony u góry napisałem imię i nazwisko. Oczywiście swoje. Gdy chciałem pisać dalej, moje nazwisko przez "system" korekty zostało podkreślone na zielono i przeczytałem, że "Wskazany wyraz jest przestarzały".

przestarzaly

-Taaa - pomyślałem - skoro pod tym przestarzałym wyrazem kryje się moja osoba, to widać, że mój wiek nie ujdzie już nawet uwadze automatu. - K... mać - rzuciłem po chwili jeszcze starszy wyraz i już miałem się zabrać do dalszego pisania, gdy przypomniałem sobie, że wczoraj na FB przeczytałem, iż pisząc jakiś komentarz posługuję się tonem kaznodziei. Piszący o tym przyjaciel, człek żywy, nie automat, na pewno doskonale zdawał sobie sprawę, że kaznodzieje są ludźmi zazwyczaj starszymi, ba... przestarzałymi. Wobec powyższego mam chyba coś do przemyślenia. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu wpatruję się w takie oto zdjęcie:

jas-chylinski-ma-cztery-miesiace

To pierwsze zdjęcie mojego pierwszego i mam nadzieję, że nie ostatniego wnuka Jasia, który przyjdzie na świat w czerwcu. Myślę, że wtedy już żaden system nie będzie podkreślał naszego nazwiska na zielono. Jak nie, to klikniemy: "Ignoruj zdanie".

18 stycznia, 2012

Pewna euforia

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:01

          Czasami bywa tak, że na moment wpadam w euforię i zdaje mi się, iż jestem bezgranicznie szczęśliwy. Trwa to chwilę i dość szybko mija. Nie pamiętam, by takie euforyczne poczucie szczęścia zdarzało mi się w dzieciństwie, młodości, czy później, gdy jako dorosły człowiek uczyłem się sztuki przetrwania. Owszem, bywałem szczęśliwy, jak wtedy, gdy pierwszy raz przy gitarze zaśpiewałem swoją pierwszą piosenkę, ale by wpadać w euforię... Co to, to nie.

moja-pierwsza...

          Co prawda rzadko, ale od kilku lat nachodzi mnie ni stąd ni zowąd taki stan, że przez ułamek sekundy czuję się wniebowzięty. Na czym to polega nie bardzo wiem. Piję umiarkowanie, nie palę, nie wciągam, nie wdycham, a jednak... Może cieszę się, że przeżyłem swoje i dożyłem?
          W TVP obejrzałem dzisiaj program, w którym jakiś ksiądz, imam i rabin zastanawiali się nad problemem: czy i kiedy człowiek może być szczęśliwy. Jeżeli dobrze zrozumiałem, szczęście nawiedza człowieka wtedy, gdy oddaje swój los w ręce Boga. Jeden mówił, że widział wśród biednych bardzo szczęśliwych ludzi, którzy wierzyli, że Bóg kieruje ich życiem i to do szczęścia wystarcza. Drugi słyszał, że najbardziej szczęśliwymi ludźmi w sowieckich obozach na Syberii byli ludzie, którzy stali blisko Boga i wierzyli w to, że Bóg ma ich w opiece. Coś w tych opiniach jest, choć trochę to niejasne, bo jeżeli Bóg jest wszechmogący i zawsze staje się jego wola, to cóż człowiek w podłej sytuacji może mu oddawać, prócz czci i żalu, że mu taki los wybrał? Zastanawiam się, czy takie podejście do istoty wiary nie rozgrzesza człowieka z lenistwa myśli i czynu. Skoro nic nie mogę, bo istnieje Bóg, który wszystkim kieruje i wie co będzie jutro, to po co się wysilać, przecież nic nie zmienię. Wychodzi na to, że w ciężkiej sytuacji całą energię duszy i ciała lepiej skierować ku niebiosom, niż ku rozumowi i doświadczeniu.

zachmurzone-niebiosa-fot-w-chylinski

          Można myśleć, że tak, jak czas goi rany, czas rozwiązuje też problemy. Poniekąd to prawda. Można oczywiście powiedzieć, że tym czasem jest Bóg i wszystko się będzie zgadzało. Czy z tego nie można wnioskować, że jeżeli ci źle, to się nie martw, bo twój los i twoje przeznaczenie nie w twoich jest rękach? Szkoda, że wśród tych duchownych nie było pastora. Ciekawe, czy protestanci także wszystko zostawiają Bogu do zrobienia? Szkoda, że nie było racjonalnego ateisty i jakiegoś medytującego hindusa znad Gangesu.
            Dla mnie jasne jest, że szczęście trwa chwilę. Jest zbitką dobrych zdarzeń, stanu umysłu i pewnej euforii wynikającej z bycia tu i teraz. Rysiek Riedel, wokalista i tekściarz Dżemu śpiewał kiedyś, że "... w życiu piękne są tylko chwile..." i z tym się całkowicie zgadzam. By jednak takie chwile w życiu mieć trzeba się najpierw trochę nagłowić, napocić. a dopiero potem uznać, że w materii rzeczy nie wszystko jest zwyczajne, bo uczucie to rzecz ducha, a duch to rzecz mistyczna. Chociaż znam takich, którzy, często nie bez racji, twierdzą, że życie na ziemi dla jednych jest czyśćcem, a dla drugich piekłem, to jednak czasami warto się postarać, by choć na chwilę wpaść w euforię i poczuć się wniebowziętym.

04 stycznia, 2012

Zdrowie w Nowym Roku

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:10

No, i proszę. Jeszcze po ostatniej, sylwestrowej petardzie huk nie przeminął, jak w polityce zaczęło się kotłować. Pogoda sprzyja i nijak śnieżnymi katastrofami od reform uwagi odwrócić się nie da. Przyglądam się więc bacznie "twarzy" służby zdrowia i oceniam, czy kolejne grymasy to jeszcze objaw fanaberii, czy już bólu. Rozśmieszył mnie, znaleziony w internecie list do Pana Premiera zaczynający się od słów: Panie Premierze! Proszę nie przejmować się protestami pacjentów. To są jacyś chorzy ludzie... Dzięki Bogu, prócz tego, co mnie już bolało, nowego nic mnie nie boli, ale kto to wie, co będzie jutro... Mam pełną świadomość konieczności zmian i reform, ale nie zazdroszczę premierowi. Za odwagę nawet go podziwiam. Są dwa miejsca na świecie, z którymi czuję niezwykły związek. Jednym z nich jest Widłąg - zatoka jeziora Jeziorak, a drugim Orłowo.

orlowo-4-stycznia-2012-r-

Do Jezioraka z Gdyni na piechotę nie pójdę, ale klif i plażę w Orłowie mam niedaleko, więc w ramach dbania o zdrowie wybrałem się właśnie tam na styczniowy spacer.

orlowo-4-stycznia-2012-r-klif

Zima tej zimy, jak wczesna wiosna. Dzisiaj było chłodno, słonecznie i bezludnie. Wiatr chmury gonił do Szwecji, więc na wodzie nic się nie bałwaniło. Było pięknie nawet wtedy, gdy na brzegu kładł się szarobury chmury cień. Spacerowałem, spacerowałem, spacerowałem...

orlowo-4-stycznia-2012-rbrzeg

Wróciwszy do domu byłbym najszczęśliwszym z ludzi, gdybym nie włączył telewizora... Wszystkim w Nowym Roku zdrowia życzę!!! PS W niedzielę z wielką przyjemnością zapraszam na koncert, w którym mam wziąć udział. Organizatorzy zapraszają tak: Środowisko trójmiejskich bardów zaprasza na koncert pt. "Bardowie dzieciom", połączony z aukcją płyt i innych przedmiotów, z którego cały dochód przeznaczony zostanie na rzecz XX Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Koncert odbędzie się 8 stycznia 2012 (niedziela), o godz. 17.00, w Klubie Bohemian (parter Centrum Kultury i Rozrywki Gemini), przy Skwerze Kościuszki w Gdyni.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY