02 września, 2014

Muzyczne Babie Lato

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 13:32
          Już w poprzednim wpisie wspominałem, że tegoroczne lato zaczęło się dla mnie na początku wiosny. Dokładnie, to zaczęło się moje lato w Iławie, gdym z Leszkiem Szczechulą zaraz po świętach wielkanocnych wypłynął na Jeziorak. Przyszło w kwietniu z dobrą pogodą, z wiatrem i słońcem, i trwa... jak żadne dotąd. Szczerze mówiąc, nie pamiętam tak długiej, pięknej i gorącej tej pory roku. Wrzesień za oknem, a lato wcale nie chce się witać z jesienią. Pięknie, po prostu pięknie, choć nie mam złudzeń - do Bożego Narodzenia nie dociągnie.
          Pewnie jak większość rodaków, sierpień spędziłem słonecznie i po części leniwie, choć zaskoczeniem - nawet dla mnie - był mój niespodziewany udział w autorskim koncercie Piotra Bakala. Recital Piotra odbył się w połowie miesiąca w Matytach nad Jeziorakiem w niezwykłym gospodarstwie agroturystycznym "Przystań" - Doroty i Jacka Sawczyńskich. Tym razem znalazłem się tam przez zupełny przypadek. I dobrze. Stałem się artystycznym gościem występu Piotra będąc równocześnie normalnym gościem Doroty i Jacka. Taki ze mnie gość, że goszczę za jednym razem dwa razy i całkiem mi z tym dobrze. Publiczność dopisała, więc było miło i melodyjnie do późnej nocy.
          Od dawna natomiast wiedziałem, że na koniec miesiąca czeka mnie podróż w Beskid Żywiecki, do uroczej chaty w górach, na reaktywowany rok temu festiwal zwany "Danielką". Nieoczekiwanie okazało się, że zrodził się też plan byśmy z Adamem Drągiem w drodze na "Danielkę" zagrali również w Bielsku-Białej. Zaprosił nas do swojego miasta Piotr Skucha, sławny członek sławnego,dwuosobowego kabaretu "Długi", który przez wiele lat w radiowej Trójce trzymał autorski program "Parafonia". Wraz z nami udział w kolejnym spotkaniu z piosenką niebanalną miał wziąć udział Antoni Muracki, przez przyjaciół zwany Tolkiem. Tolek, znakomity poeta, kompozytor, autor tekstów, scenariuszy i Bóg wie jeszcze jakich przedsięwzięć artystycznych, jest także "ojcem chrzestnym" popularności w Polsce czeskiego barda Jaromira Nohawicy. Nie tylko przetłumaczył kilkadziesiąt tekstów Jaromira, nie tylko popularyzował gdzie mógł jego twórczość, to na dodatek organizując koncerty czeskiej gwiazdy, zorganizował też grono znakomitych polskich artystów w pomyśle nagrania dwupłytowego albumu "Świat wg Nohavicy". Cudnie mu ten pomysł wyszedł, a ja - od czasu ukazania się tego albumu - nie rozstaję się z nim i co kilka dni, jadąc samochodem, przypominam sobie piosenki Jaromira śpiewane przez Tolka, Elę Wojnowską, Edytę Geppert, Zbyszka Zamachowskiego , Artura Andrusa, Krzysztofa Daukszewicza, czy Mirka Czyżykiewicza. Coś niezwykłego!
          Choć początkowo, ze względu na "nagłość", do pomysłu koncertu w Bielsku-Białej nie byłem przekonany, to wiadomość, że towarzyszył nam będzie w tym przedsięwzięciu Tolek przekonała mnie zupełnie i do końca. Na miejscu okazało się, że Piotr mimo trwającej jeszcze pory urlopowej znakomicie się do naszego przyjazdu przygotował i w efekcie przez prawie dwie godziny, wraz z publicznością bawiliśmy się piosenkami świetnie. Były bisy, były autografy, była satysfakcja i przyjemność z bycia artystą w Bielsku-Białej. Poniżej zamieszczam zdjęcia, jakie na Facebooku opublikował Rafał Gacek, które w jakimś stopniu dość dobrze oddają atmosferę naszych występów.






     



 
 od lewej Adam Drąg,Tolek Muracki, Waldemar Chyliński

Po koncercie, kolacji i długich, nocnych rozmowach padliśmy w objęcia snu, by następnego dnia kontynuować podróż, u której celu, w Ujsołach stała sobie ta oto chatka:



Jako goście koncertu i jurorzy konkursu zatrzymaliśmy się u sąsiada festiwalu, którym okazał się przemiły Jacek - biznesmen z Sosnowca, a zarazem fan piosenki z tekstem. Jak mi sam powiedział, początkowo z Danielką "darli koty", ale szybko okazało się, że dużo trudniej jest im żyć bez siebie, niż z sobą i zostali przyjaciółmi na tyle, że dom Jacka - nie wiem czy - "...bukowy koniecznie..." ale "... otworem stoi dla takich jak my..."



Czas słuchania konkursowiczów przebiegł nam szybko, bo było czego słuchać i czym się zachwycać...



Znakomicie bawiła się też publiczność:





Słuchając i bawiąc się trzeba było jednak co jakiś czas przypomnieć sobie, że my... tzn. Adam Drąg, Beata Jelonek - szef szefów Giełdy w Szklarskiej Porębie , ja, Jurek Krużel - Polskie Radio Rzeszów,  Michu Michalski - wydawca łagodnych pieśni na płytach i Mariusz  Ziółkowski zwanym Rosołem) jesteśmy w pracy, tj. w jury..


fot. www.odziezturystyczna.pl

Wieczorem przyszedł czas na nasze śpiewanie.


fot. www.odziezturystyczna.pl



A potem długo w noc debatowaliśmy nad werdyktem, bo o ile z wytypowaniem zwycięzcy nie mieliśmy kłopotu i głosowaliśmy na niego jednomyślnie, to już z rozdziałem reszty nagród był problem. Zdaniem wszystkich jurorów laureat - przyznanej w tym roku w drodze wyjątku - nagrody Grand Prix - Kuba Blokesz...


fot. Gosia Kawka
...odskoczył poziomem swej sztuki od reszty na tyle daleko, że trudno było znaleźć sposób, wg którego dałoby się współmiernie ocenić innych wykonawców. Po kilku godzinach dyskusji sposób się znalazł i wtedy wszystko poszło już gładko. Kuba jest młodym, bardzo utalentowanym dwudziestoletnim człowiekiem. Nazwaliśmy Kubę artystą kompletnym, bo pisze bardzo dobre teksty, świetnie komponuje i gra na gitarze, a na dodatek los obdarzył go totalnie fajnym głosem, z którym on wie co robić. Nie słyszałem o Blokeszu wcześniej, choć odnosił już sukcesy, ale jestem pewien, że nawet gdybym się przestał zupełnie interesować piosenką, to jeszcze o nim usłyszę. Polecam Kubę wszystkim serdecznie, bo jest kogo polecać, a obcowanie z nim oraz jego twórczością, to czysta przyjemność. Tak, jak czystą przyjemnością było być w tym roku na Danielce. Festiwal ten przypomniał mi swoją atmosferą moje wszystkie festiwale studenckie. W Ujsołach odnalazłem kawałek swojej młodości. Polecam uczestnictwo w latach następnych.



          W niedzielę otworzyła się przede mną 700-set kilometrowa droga do domu. Całe szczęście, że do Torunia jechał ze mną Adam, a w Toruniu mogłem odwiedzić tę, co to kiedyś dla niej, i o niej, napisałem piosenkę " W Toruniu". Odpocząłem chwilkę, by w nocy, cały i zdrowy,  w miarę niezmęczony zameldować się w Gdyni. A na drugi dzień rano...
          Na drugi dzień rano obudził mnie listonosz z przesyłką. Polskie Nagrania, firma poważna i z tradycjami, przysłała mi autorskie egzemplarze dopiero co wydanej płyty pt. "Muzyczne Babie Lato". Płytę tworzą piosenki różnych wykonawców. O swojej płycie wydawcy z Polskich Nagrań piszą, że jest to: 
"Nastrojowa kompilacja ze wspominkowymi i nostalgicznymi piosenkami, ale nie tylko. Składają się na nią ciepłe i pozytywne utwory w wykonaniu mistrzów tworzenia nastroju. To niezwykły wybór wyjątkowych utworów muzyki pop lat: 50-tych,60-tych,70-tych i 80-tych. Płyta pełna zmysłowości..."
To, że na CD znalazła się piosenka Kazia Lewandowskiego i moja "Sen na spokojne dni" w wykonaniu Beaty Bartelik (to już szóste wydanie tej piosenki) nie było dla mnie niespodzianką, ale to, że ukazała się jako trzeci utwór...



....w  znakomitym towarzystwie przebojów w wykonaniu Andrzeja Zauchy, Grażyny Łobaszewskiej, Ireny Jarockiej, Sławy Przybylskiej, Skaldów, Krzysztofa Klenczona, Zdzisławy Sośnickiej, zespołu Dwa Plus Jeden i innych, to już z pewnością było dla mnie miłym zaskoczeniem i dobrym początkiem dnia w poniedziałek. Dzisiaj jest wtorek i trwa lato... babie. 
Dobrej i ciepłej aury wszystkim życzę. Do następnego napisania i przeczytania


     
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY