10 lutego, 2008

Wtopieni w tło

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:38
          Wiosenna pogoda pewnie wielu ludzi skłoniła do spacerów. Nasze psy też wyciągnęły nas dzisiaj do lasu. To chyba globalne ocieplenie sprawiło, że początek lutego zamienił się w początek wiosny. Nie dziwota więc, że spacer dzisiaj mógł być przyjemnością. I był.
"Cóż jest piękniejsze niż droga w lesie/Gdy słońce świeci i wóz się toczy/Co nam następny zakręt przyniesie/ Czym się nacieszą zdziwione oczy/ 
Właśnie tekst tej piosenki Mirka Hrynkiewicza przyszedł mi do głowy, gdy taki oto obrazek sobie ustrzeliłem:

droga-w-lesie-2008-gdynia

A gdy się Dora wtopiła w tło:

dora-na-spacerze.bmp

I gdy po Dorze w tło zaczął wtapiać się  Hipek, a może było na odwrót, i to nie Hipek ale tło zaczęło wtapiać się w Hipka...

hipek.bmp

...zacząłem się zastanawiać nad tym, jak to jest z tym wtapianiem się.
          Sądzi się dość powszechnie, że proces "wtapiania" się w tło jest odruchem ludzi nieśmiałych, którzy nie chcą się wyróżniać. Poniekąd słusznie myśli się, że to cecha ludzi, którzy za życiową mądrość przyjęli wiarę, iż przetrwanie, bez względu na osobiste wartości, które oni chętnie podporządkują wartościom "tła",  jest ważniejsze, niż rozwijanie pawiego ogona w każdej życiowej sytuacji.  Tło jest także najlepszą kryjówką dla złoczyńców, którzy mogą się w nim dość skutecznie rozmyć, ukryć i odpocząć przed następną złą czynnością. Dla żołnierzy tło jest koniecznością. Świetnie wszyscy pamiętamy te mundurowe jaskrawości, te "...amaranty zapięte pod szyją, ach Boże mój, jak ci nasi ułani..." i co z tego wyszło.
Dla artystów tło jest zagrożeniem ponieważ perspektywa wtopienia się w nie powoduje, że przyszłość jawi się jak koszmar zżerający ego i początek końca kariery. Upadek, klęska, klapa, brrr...
          Tło jednak najważniejsze jest dla polityków. Nikt, tak jak oni, nie potrafi w tło wtopić się i z tego tła wychynąć, gdy moment sprzyja. Nikt, tak jak oni, nie potrafi  zmienić tła, gdy moment nie sprzyja i nikt, tak jak oni, nie umie tła rozpalić, spalić i stlić do cna, gdy zdaje się być już niepotrzebne. Mistrzem w tym politycznym partactwie (partacze, to dawniej rzemieślnicy) jest Jacek Kurski, którego karierę obserwuję od dawna. Pierwszy raz spotkałem go w 1990 roku, gdy przyszedł na spotkanie z Jackiem Kaczmarskim, który był moim gościem w Nadmorskim Centrum Kultury. Przyszedł z bratem Jarosławem, którego sobie niezwykle cenię. Przyszedł... i pamiętam go z tego, że choć młodszy, to tak się krzykliwie ( była tego wieczoru w Ratuszu Staromiejskim elita władz Solidarności i śmietanka gdańskiego środowiska artystycznego) spoufalał, że trudno go było nie zapamiętać. 
Kurski potrafi wychynąć z każdego tła, choćby to była ściana jarzeniówek i wtopić się w każde tło, choćby było lita skałą. Od biedy można by to uznać za zaletę, gdyby nie fakt, że nie przestrzega reguł i zasad, kpi z przyzwoitości. Tupeciarz, któremu tak naprawdę chodzi tylko o to, by się liczyć na salonach.  Pokojowa rzeczywistość nie leży w kręgu jego zainteresowań. 
Dopóki będziemy wybierać takich polityków, to tylko przyroda w sposób naturalny z tła wyłaniać będzie prawdziwe skarby. Jak te, które dzisiaj wyrosły w moim ogrodzie:

przebisniegi.bmpNOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)