30 lipca, 2008

Wojnowska

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 21:50
ela-wojnowska

          Pierwszy raz zobaczyłem Elę w 1974r. na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Śpiewała pieśń "Zaproście mnie do stołu". Jej wejście na scenę wzbudziło duże zaciekawienie, schodziła już jako gwiazda. Na festiwale studenckie jeździłem w tamtym czasie jako dziennikarz Dziennika Akademickiego, dodatku do Dziennika Bałtyckiego, i choć swoje pierwsze bardowskie boje na scenie miałem już za sobą, to gwiazdy piosenki podziwiać mogłem tylko z pewnego dystansu. Tak też patrzyłem na przepiękną i przebojową Wojnowską.
W rok później, wraz z Elą Adamiak, chyba jeszcze jako jej tekściarz, zostałem zaproszony na Famę do Świnoujścia. Do dzisiaj pamiętam prawie każdy dzień z tamtej eskapady. Salon Niezależnych z Jackiem Kleyffem, Michałem Tarkowskim i Januszem Weissem, początkujący "Maanam" jako trio z Johnem Porterem, Heniu Sawka i Andrzej Mleczko, kabaret Tey, Przemek Gintrowski, którego piosenka do wiersza Krzysia Sieniawskiego podbiła moje serce tak, że za każdym razem, gdy zagapię się nocą na bezchmurne niebo słyszę jej fragment, a tekst sam mi się składa w słowa "...Czego się gapisz panie księżyc...", i Elżbieta Wojnowska. Wszyscy oni byli wtedy na Famie, wśród nieprzebranej ilości młodych plastyków, muzyków, aktorów i wszelkiej maści innych kandydatów do kariery.
          Właśnie na tamtej Famie zrodziła się między mną, a Wojnowską przyjaźń, która trwa do dzisiaj. Mijały lata. Ela urodziła swemu mężowi, sławnemu krytykowi Andrzejowi Ibisowi Wróblewskiemu dwóch synów; Andrzeja i Mieszka, borykając się wciąż z przeciwnościami losu. Nagrała kilka płyt, zagrała setki recitali i koncertów. Niepokorna i perfekcyjna, kolejnych swoich muzyków doprowadzała do szału, zawieszając podczas prób poprzeczkę najwyżej jak mogła, ale gdy już wystąpiła na scenie, to proszę siadać. Wciąż szukała swojego repertuaru i wciąż była twórczo niezaspokojona. śpiewała Brechta, Moczulskiego ( tego z Krakowa), Osiecką, Broniewskiego, a ostatnio Szekspira. Zawsze znakomicie, zawsze do końca i zawsze na najwyższym poziomie. Nie pamiętam by kiedykolwiek odpuściła jakiś koncert. Nigdy nie zapomnę jej wizyty, gdy wpadła do nas kilka lat temu, wieczorem, na dzień przed ważnym koncertem w Sopocie. Przegadaliśmy całą noc i do dzisiaj nie wiem skąd miała tyle energii, by swój recital, po tej nieprzespanej nocy, zaśpiewać koncertowo i mieć jeszcze siły na trzy, czy cztery bisy.
          Ela zajeżdża do nas czasami. Uwielbia spacery brzegiem morza. Od nas ma najbliżej. Bywa, że tęskni i wtedy pisze. Dzisiaj napisała : "...Chciałoby się w takie dni posiedzieć chwilę nad morzem. Tego Wam zazdroszczę, mimo że Wy sami nie macie zbyt wiele okazji, żeby to wykorzystać. ŚCISKAM wszystkich domowników. Elżbieta? Musi znowu tęskni. Elu, jeżeli to czytasz, nie czekaj. Porzuć na chwilę Warszawę, choćby zaraz, i wpadaj do nas. Pójdziemy o zmierzchu na długi spacer krańcem Bałtyku i przegadamy kolejną noc. "...Czemu się dziwisz panie księżyc..." . NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 6

Tadeusz

2008-07-31 00:55:17
Byłem na tej Famie'75 i ja, w drugiej połowie lipca, przygarnięty przez Chór Politechniki Szczecińskiej, gdzie śpiewał mój klasowy kolega. Przez niego poznałem i Henryka Albera, który wówczas zachwycił się chórzystką Grażyną G., i Franka Mułę z Teatru STU, i Władka Juszkiewicza, od kilku lat dyrektora festiwalu polskich filmów w Los Angeles - i właśnie Elżbietę Wojnowską. To były niesamowite dwa tygodnie. Trzy razy obejrzałem "Exodus" Teatru STU, wystawiany w wielkim namiocie... Pamiętam też wspaniały koncert w pewnej kawiarence - wracaliśmy z próby w amfiteatrze, weszliśmy do niej, bo tam już była inna grupka chórzystów ze Szczecina. Chórzyści zaczęli się przekomarzać, ktoś coś zaintonował i za chwilę kawiarenka rozbrzmiewała dixielendowym standardem. W tym momencie weszła do niej Elżbieta W., której na próbach chórzyści robili chórki... I za chwilę zaczęło się..., bo gdy skończyli Elżbieta rozpoczęła prosić: "Zaproście mnie do stołu..." - i natychmiast wszyscy - ale to wszyscy - zamilkli jakby rażeni. Gdy skończyła przez moment było cicho jak makiem zasiał, a potem od braw mało rozpadły się ściany. No to Elżbieta zaśpiewała "Źycie moje" Bursy... Ech..., jeszcze dziś, gdy słyszę te pieśni w Jej wykonaniu zawsze czuję jak ciarki mi chodzą po plecach. Dzięki Ci Elżbieto jeszcze raz!

warszawianka

2008-07-31 10:04:14
A to dodatek od Leszka B., na codzień prawnika.

A MOĹšE NAD MORZE?

Wymęczony gadką kaczą
na plenarkach i komisjach,
słyszę - Sejm wakacje zaczął,
więc odpocznę ciut od PiS ja.

Jak wakacje, to nad morze.
Na początek - do Sopotu.
Zgrzyt - tam Kurski o honorze
ma homilię dla idiotów.

Tutaj Wehrmacht, tam billboardy
Ăłwdzie honor i standardy.
Ciemny lud rozdziawia mordy.
Chroń mnie Panie od pogardy.

Z Kurskim Ziobro - honorowo
immunitet oddać gotów.
Pech, miał wyjazd. Wszak dał słowo.
Poczekajmy do powrotu...

A na razie dzielny chłopak
coś o tchórzach wrzeszczy w tubę.
Bez laptopa, bo go skopał,
lecz dyktafon ma jak ubek.

Tego Ciulke´a, co też nagrał,
i też na tym wyszedł marnie,
wzmocnić przybył, niczym viagra,
do TrĂłjmiasta. Solidarnie.

Z nimi trzeci gość, Mularczyk,
po transferach od Leppera.
To juĹź nadmiar. DwĂłch wystarczy.
Zapach w sam raz na DWA ZERA.

***

Nieciekawie w tym Trójmieście.
Wrzaski, wonie też nieświeże...
Ludzie, lepiej tam nie leĹşcie.
Urlop się nie po to bierze.

Może zatem gdzieś w Szczecińskie?
Ujście Świny w świńskim gnoju...
Napieralskie i Brudzińskie
zawiązały ścisły sojusz.

Ciężka sprawa z tym Wybrzeżem:
w Mielnie znĂłw policja bije.
Tylko trochę dziwi mnie, że
futbolistę, co dał w szyję.

Bardziej urlop buc zakłóca,
co drze mordę w świetle fleszy.
Droga Władzo, spałuj buca,
człek normalny się ucieszy...

Marek

2008-07-31 11:09:31
I jest to kolejny dowód na to, że satyrą winni rządzić nie "poeci" a zawodowcy - prawnicy, lekarze itd. Pozdrawiam Leszka B. Marek P.

waldek

2008-07-31 11:33:00
do Marka
Najzupełniej się zgadzam. Poniedzielski jest inżynierem, Rudi Szubert także, Laskowik jest trenerem i tylko Daukszewiczowi poszło w belferstwo, ale to też konkretny zawód.

Tadeusz

2008-08-01 08:26:24
A z Sawką jesteś pewny? Bo wiem, że był Jan, robili wtedy taki happening nad morzem i na morzu - z wielkimi - dziś powiedzielibyśmy - bannerami, Old Metropolitan Band grał stojąc w morzu po kolana, a kabareton poświęcony był dziennikowi telewizyjnemu - głównym elementem scenograficznym był ekran telewizora z niejakim red. Wojciechem Zymsem (w ciemnych okularach) - zaś na przebitkach filmowych Salon Niezależnych wędrował w podziemiach Pałacu Kultury szukając strasznej hydry DTv i po scenie świnoujskiego amfiteatru, Kleyff był Dziadem Kaczorowskim w pilotce... i śpiewał m.in. tę balladę o nim. Kiedyś miałem taśmę magnetofonową z tej Famy - z fragmentami kabaretonu (m.in. kabaret Brylantowe Spinki - "Był raz piękny Stasiu sobie, wszystkim ludziom ku ozodobie, Była sobie piękna Basia, co kochała bardzo Stasia. I on ją kochał, bo przecież - piękny był Stasio, piękny był Stasio, pięknym Stasiem dobrze być..."), recytacjami wierszy przez autorów ("Módlmy się do siebie/ o słowa takie jak chleb, woda, sól/ żeby znaczyły: chleb, woda,sól... - L.A.Moczulski) i piosenkami-songami z "Exodusu" (np. "Na szarość naszych nocy, na naszą bezimienność, na szarość i nijakość jutrzejszych naszych naszych marzeń..." - Grechuty, śpiewana przez Włodka Jasińskiego ze STU-wy) - zostawiłem ją u narzeczonej i pewnie dawno przepadła...

To była Fama - te dwa tygodnie, spotkania, imprezy, rozmowy, a nade wszystko - treści, które właściwie oświecały mnie co dnia, które rozbudziły mnie intelektualnie i duchowo - wiem jak to górnolotnie brzmi, ale z perspektywy lat coraz lepiej to widać.

waldek

2008-08-01 08:30:36
do Tadeusza
Jestem pewien Henryka, bo go znam i nie raz się z nim "śmiałem". Pewnie Jan to brat lub kuzyn Henia, a może zbieżność nazwisk. O Janie słyszałem, ale z Famy go nie pamiętam, choć imprezę, którą wspominasz pamiętam. Podzielam Twoje zdanie co do imprez takich jak Fama w tamtych czasach. A co dzisiaj intelektualnie ustawia nasze dzieci?

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)