04 sierpnia, 2008

Narodowe cnoty

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:22
          Przeczytałem dzisiaj, że podczas obchodów 64 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, niektórzy "obchodowicze", wyznawcy jedynej prawdy objawionej przez PiS, buczeli i pluli na prof. Bartoszewskiego i prof. Niesiołowskiego, bohaterów walki o niepodległość Polski. Oklaskiwali zaś tych, którzy mącąc narodową wodę, łowią ludzki plankton, by żywić nim swoje idee i przekonania. Strażnicy narodowych cnót są przekonani o tym, że wszyscy bogacący się to złodzieje, a ludzie samodzielnie myślący i aktywni, to agenci i szkodnicy, którzy przeszkadzają w ich słusznej walce o sprawiedliwość społeczną. Skąd my to znamy?
          Nie ma chyba, poza Rosjanami, drugiego takiego narodu jak Polacy, którzy z zawiści i zazdrości czynią cnotę, a niektórzy nawet sens istnienia. Na szczęście nie wszyscy. Rosjanie zachwycili się Putinem, gdy ten, dla przykładu, wsadził do "tiurmy" najbogatszego z nich, który mu podskakiwał. Inni, którzy też "skorzystali" na budowie kapitalizmu, mają się dobrze. Ale tylko wtedy, gdy nie podskakują.
          Ostatnio widziałem wywiad z tzw. przeciętnym Rosjaninem, który skarżył się na "nowych Ruskich" popijając piwko - Jak to może być, że on ma, a ja nie mam? A u nas?
          W Polsce każdy myśli, że tylko jego poglądy są słuszne, a bogactwo usprawiedliwione i wytłumaczalne. Cudze...w żadnym wypadku. W Polsce tylko własna bieda jest niedopuszczalna i niesprawiedliwa. Cudza..., oczywiście jak najbardziej. Na pytanie dlaczego on ma, a ja nie, jedynych słusznych odpowiedzi udzielają u nas Ziobro z Macierewiczem. Lech Kaczyński - Prezydent, wczorajszym przemówieniem podczas obchodów w Warszawie, jasno dał do zrozumienia, która część społeczeństwa jest dla niego zdrową tkanką narodu. Wolno mu było nad grobami oceniać aktualną sytuację i dzielić naród na dobry i zły, choć powinien być prezydentem wszystkich.
          Gdy Michnik, który reprezentuje tylko siebie i swoje myśli, kilka dni temu, nad grobem Geremka parę słów prawdy powiedział o tym, jak się u nas traktuje autorytety, od razu odsądzono go od czci i wiary. Znaleźli się i tacy "prawdziwi" Polacy, którzy krzyczeli, że jątrzy (nie ominął ten wrzask nawet moich "Codzienności"), nazywając redaktora Gazety cmentarną hieną. Jak więc ci obrońcy jedynie słusznych wartości w Polsce, po wczorajszym przemówieniu, nazwaliby Prezydenta, gdyby nie nazywał się Kaczyński? Strach pomyśleć. Czytając dzisiaj o pluciu na cmentarzu i wskazywaniu winnych, pomyślałem, że dla naszego Prezydenta najlepszym krajem do rządzenia byłaby Rosja. Na czele "starych" Ruskich, z możliwościami i przywilejami godnymi cara, czułby się nasz Kaczyński jak prawdziwy stwórca sprawiedliwego świata. Szkoda, że nie byłby tam pierwszy. Tego pierwszego wciąż jeszcze nie pochowali.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)