06 sierpnia, 2008

Ryba - Sen...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 15:37
          Na kasecie były trzy "ryby". Tak się wtedy nazywało nagrany zapis linii melodycznej, jaki kompozytor dawał tekściarzowi, gdy obaj postanowili napisać piosenkę. Był rok 1985, mieszkałem w maleńkim mieszkaniu na gdańskim Przymorzu. Było lato, a ja nie miałem słuchawek, by w ciszy i spokoju posłuchać tego, co mi przyniósł Kazimierz Lewandowski. Ponieważ za Kaziem snuło się już wcześniej kilka znakomitych opowieści, nie bacząc na hałas, dochodzący z pętli tramwajowej, zabrałem się bez zwłoki za odsłuchiwanie taśmy na jakimś terkoczącym magnetofonie. Jak dziś pamiętam, że po usłyszeniu drugiej "ryby" powiedziałem do Asi - O cholera, to jest to! Pamiętam też, że pisząc tekst miałem z tyłu głowy tylko jedną myśl: "Nie spieprz tego". Starałem się tak pisać, by nie przykryć tekstem świetnej muzyki. Tekst miał ją wspierać i w żaden sposób nie przeszkadzać. Tak powstała piosenka "Sen na pogodne dni".

beata21.jpg

          Piosenka została napisana specjalnie dla Beaty Bartelik, z którą wiązaliśmy duże nadzieje. Niektórzy wiedzą, że piosenka w swoim czasie zrobiła trochę zamieszania na rynku i na tyle się utrwaliła w pamięci, że do dziś można ją usłyszeć w radio. Radek, mój syn, powiedział mi, że często grają "Sen..." także w dyskotekach. Ponoć jest znaną "przytulanką". Nagrywaliśmy ją w studio "Trójki", przy Myśliwieckiej. Zagrali z nami najlepsi muzycy, jacy byli wtedy w Warszawie, ale prawdziwy szlif tej piosence nadał dopiero Tomek Szukalski, gdy jako ostatni, jakby od niechcenia, nagrał swój saksofon. To dźwięk Tomkowej blachy stał się najbardziej rozpoznawalnym elementem tej piosenki. Co mistrz, to mistrz.
          Po latach od powstania, do "Snu..." dobrał się Tomek Kopeć, założyciel "Pomaton-EMI", i po pewnym czasie przedstawił mi nagranie tej piosenki w wykonaniu jakiejś wschodzącej gwiazdki. Cover, choć dla mnie był całkiem dobry, chyba nikomu w wytwórni nie przypadł jednak do gustu, bo gwiazdka została gwiazdką bez 'Snu..." Już dzisiaj nie pamiętam, ani kto był tą gwiazdką (taka to była gwiazda), ani tamtego nagrania. Potem zgłosiła się do mnie skośnooka manager, nie znanej mi kanadyjskiej piosenkarki i namówiła na zgodę, by to właśnie jej podopieczna nagrała "Sen..." nowocześnie i po swojemu, czyli po angielsku. Gdy skośnooka negocjowała warunki, nie omieszkała dodać, że po nagraniu i wydaniu płyty, będę bogatym człowiekiem. Zapomniała dodać, że bogatym, ale tylko duchowo. Piosenka została przez Sandrę Volodoff nagrana i nawet mogła się podobać, choć przestrzeń muzyczną, jaką miał pierwowzór, gdzieś zagubiono. Zagubiono też moje pieniądze, o które ZAiKS procesuje się chyba do dzisiaj.          
           Dwa lata temu powiedział mi ktoś, że "Sen na pogodne dni" jest utworem dość powszechnie granym, jako "pierwsza piosenka", na weselach. Zrozumiałem, że coś takiego jak "pierwsza piosenka", to utwór, który ma otwierać Parze Młodej nową drogę życia i razem z nią przez życie dalej iść, jako jedno z najpiękniejszych wspomnień, tego jedynego dnia, dnia ślubu. To świetna idea - pomyślałem i sprawdziłem w internecie. Faktycznie; Na stronach firm organizujących wesela, "Sen..." znajdował się zawsze w pierwszej dziesiątce propozycji na tzw."pierwszą piosenkę". Gdy na wielu forach dyskusyjnych znalazłem ( często błagalne) zapytania o to, gdzie można tę piosenkę znaleźć, nie myśląc o mojej niańce-ZAiKS, postanowiłem "Sen..." umieścić w "Codziennościach". A co mi tam... I zaczęło się. "Sen...", masowo kopiowany, ma swoje, amatorsko robione teledyski na "Wrzucie", "YouTube" i gdzie tam jeszcze. O "Śnie..." się pamięta, bo ponoć znowu jest na jakichś listach przebojów. "Sen.." polecany jest nawet jako lek. Oto jeden z przykładów, jaki znalazłem wczoraj w internecie: Forum - Forumowisko.pl > Styl życia > Miłość, przyjaźń i znajomości Pan M Witam wszystkich Forumowiczów. Mam 29 lat. Przeżywam z żoną pierwszy poważny kryzys małżeński. Po poważnej rozmowie z zoną dowiedziałem się od niej, że nie wie, co do mnie czuje. Nie powiedziała mi, że jestem jej obojętny ale mówiła, że coś w niej pekło, wypaliło się. Wiem dlaczego tak się stało, przede wszystkim po ślubie przestałem się starać, prawić komplementy, byłem mniej czuły itd. ...... Teraz chciałbym to wszystko zmienić, odbudować to wszystko, tylko pytanie czy nie jest za późno ? Czy może jeszcze wrócić uczucie mojej żony do mnie ? Żona twierdzi, że jeżeli nie wróci "to co było kiedyś" to raczej powinniśmy się rozejść. Jedno jest pewne ja kocham Ją bardzo, zrozumiałem to trochę za późno, teraz chcę wszystko naprawić, tylko pytanie jakie mam szanse ??? ......... proszę o opinię na ten temat głównie Pań ...... i odpowiedź: Monika W ...dzisiaj mi facet puścił piosenkę Beata Bartelik- 'Sen na pogodne dni' kurde ryczeć mi się chciało, jestem taka szczęśliwa i wiem, że mnie kocha... a słowa nie powiedział. Może jej to włącz? pocałuj i popatrz w oczy? Kochasz ją nie będziesz musiał udawać, sama zobaczy...
          I tak piosenka "Sen...", jak ryba płynie przez życie, migotając co rusz łuską w słońcu, wśród fal losu, tuż pod samą powierzchnią tegoż życia. Och, jak mi się napisało... "Sen na pogodne dni" w 1987r., jako pierwszy, wydał "Tonpres". Po prawie dwudziestoletniej przerwie, w 2005 r., na składance 'Piękni 30 letni" i to w dodatku na pierwszym miejscu, "Sen..." wydał też Universal Music Polska i Radio PIN. Teraz dowiedziałem się, że dwóch innych wydawców także umieściło naszą rybkę na swoich hitowych, składankach płytowych: pierwsza, to: "Klub 80.pl"

klub-80-plimages-2.jpg

a druga nosi tytuł: "Po polsku miłość

 po-polsku-o-milosci.jpg

          Wszystkich nowości o piosence ''Sen na pogodne dni" dowiedziałem się od Beaty Bartelik, jej odtwórczyni, z którą, przy szklaneczce whisky, spędziliśmy uroczy piątkowy wieczór. Wieści o nowych wydaniach 'Snu.." bardzo mnie ucieszyły, ale ponieważ nikt mnie o nic nie pytał i o nic nie prosił, to nie będę reklamował wydawców i nic więcej o tych płytach nie napiszę. Mam tylko cichą nadzieję, że moja niańka-ZAiKS jakoś nad tym panuje i moja rybka okaże się znowu rybką złotą. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Krzysztof

2008-08-31 12:23:02
Pamiętam Waldek, jak przeżywałeś powstanie tej piosenki. To były piękne czasy, choćby dla tego, że byliśmy o 20 lat młodsi, a te wieczory przy wódeczce były nie zapomniane. Piosenki zawsze chętnie sucham.
Pozdrówko
Krzysztof

waldek

2008-08-31 13:33:49
Wieczór możemy powtórzyć czasów już nie. Zapraszam.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)