26 sierpnia, 2008

Dobre życie to sztuka, a dobra sztuka to...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 23:02
          Wśród wielu definicji życia, które chodzą mi po głowie, definicja, że dobre życie to sztuka, a dobra sztuka to życie podoba mi się zdecydowanie najbardziej. Dobre życie to sztuka realizowania marzeń, a dobra sztuka to sposób realizowania życia. Proste. Choć nie wszystkie moje marzenia się spełniają, a plany realizują, to od czasu do czasu, udaje mi się wyjść z zamierzeń i dojść do celu. Dzięki temu moje samopoczucie jakoś się wciąż trzyma.
          Tym razem do celu dopłynąłem, a właściwie dopłynęliśmy... 10 czerwca w moich "Codziennościach", we wpisie "Była sobie zgrana paczka" napisałem: "Biesiadowaliśmy, wspominając naszą młodość, do białego rana i postanowiliśmy się już nie zaniedbywać, tak jak do tej pory. Poczyniliśmy plany i tylko patrzeć, jak nas szkwały po Jezioraku przegonią z Iławy do Siemian. I tylko patrzeć, jak los, który znowu nas połączył, zawiedzie naszą łódkę do cichej i szczęśliwej zatoki Widłąg". Napisałem i... prawie zapomniałem Tymczasem dziesięć dni temu coś mnie tknęło i po telefonach do Zbyszka Banaszkiewicza i Mirka Szumiłowskiego, zapadła decyzja, by nasz czerwcowy plan zrealizować. Wyczarterowaliśmy pod Iławą, na trzy dni, zgrabny jachcik i...

jeziorak-sierpien-2008-r-nasz-yacht.jpg

... w ubiegły piątek, w południe ruszyliśmy do Iławy. Po południu byliśmy już na wodzie.

jeziorak-sierpien-2008-r-025.jpg

          Mając po ...naście lat nie jeden raz, we trzech, z Mirkiem i Zbyszkiem, żeglowaliśmy po Jezioraku, dopływając do niego rzekami i kanałami z Gdańska. Cóż to były za czasy... Cóż to były za rejsy... Cóż to były za przeżycia...

mirek-na-dziobie-pajaka-1972r

          Prócz urody jeziora pociągała nas także uroda dwóch łodzianek, Basi i Niny Hauke, które tam, naprzeciwko wejścia do zatoki Widłąg, spędzały co roku wakacje. Gdy teraz dobijaliśmy do ich polany wzruszeniu nie było końca. Na tej polanie niejedna miłość i niejedna przyjaźń miały swój początek, więc miejsce jest dla nas czymś nadzwyczaj ważnym. Nic dziwnego, że każdy z nas "przewijał" w głowie film z przeszłości. Każdy ma takie miejsca na świecie, które na mapie życia są rozpoznawalnymi i wymiernymi punktami jego wrażliwości. Jeziorak, Widłąg, polana Basi i Niny... to nasze miejsca.

cypel-basi-i-niny

          Pod wieczór na wodzie zapanowała piękna flauta, więc zrzuciliśmy żagle i na silniku skierowaliśmy się do celu naszej podróży - magicznej zatoki Widłąg.

wejscie-do-zatoki-widlag

          Zatrzymaliśmy się w miejscu, które prawie czterdzieści lat temu nazywaliśmy Polaną Słoneczną. Niestety, polany już nie ma. Z trudem odnaleźliśmy, wśród trzcin, podejście do brzegu, ale dzięki wyobraźni znowu był rok 1972. Wtedy byliśmy tu razem ostatni raz. Gdy nadeszła noc przyszła pora na nocne Polaków rozmowy...

nocne-rozmowy

          Nad ranem noc uraczyła nas burzą, ulewą i piorunami. Gdy się zbudziłem od razu przypomniał mi się bohater mojej powieści, który nad brzegiem Widłągu, dokładnie tam, gdzie ja teraz spałem, czcił boga Perkuna, tego od burz, gromów i błyskawic. Teraz ja po cichu zacząłem się modlić przez sen, by Perkun w swej dobroci zesłał nam rano dobrą pogodę. Wysłuchał, bo tak się stało. Obiad ze smakiem jedliśmy już w Siemianach, przemiłej wiosce, położonej naprzeciw wysp, które od średniowiecza do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku należały do rodziny Preussów, o ile dobrze zapamiętałem to nazwisko. Jako trzynastolatek spędziłem na wyspie cały miesiąc, na obozie żeglarskim i pamiętam, że rodzina ta jeszcze wtedy tam mieszkała. Pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie rodzinny, maleńki cmentarz, który znajdował się na tej wyspie. Na zdjęciu poniżej, zrobionym w zeszłą sobotę w Siemianach, widać z lewej strony jedną z trzech wysp Preussów.

widok-z-siemian-na-wyspy.jpg

Popołudnie spędziliśmy ganiając się ze szkwałami...

ganiajac-sie-ze-szkwalami.jpg

...by pod wieczór, naprzeciw odnogi Jezioraka - Jeziora Płaskiego, znaleźć w szuwarach spokojny "port" na drugi nocleg i dalsze rozmowy o życiu. Naszym życiu...

jeziorak-sierpien-2008-r-spokojny-port.jpg

          Zbyszek po ukończeniu Conradinum studiował elektronikę na Politechnice Gdańskiej. Dzisiaj ma własną firmę, która zajmuje się automatyką. Zbyszek, to jeden z najsympatyczniejszych ludzi, jakich znam. Ze swoim znakomitym poczuciem humoru i kapitalną autoironią jest osobą w towarzystwie niezastąpioną. Mirek też skończył Politechnikę, ale po linii i na bazie kontynuował to, co rozpoczął w Conradinum. Został inżynierem od maszyn okrętowych. Potem ukończył jeszcze studia podyplomowe, by znać się też na kadłubach statków, a że chłop jest zdolny, pracowity i uparty, to postudiował sobie jeszcze w USA i dzisiaj jest ważnym Panem w ważnej firmie. W 1972 roku Zbyszek Mirkowi zrobił na łódce o nazwie "Pająk", na Jezioraku takie oto zdjęcie...

mirek-na-rufie-1972r.jpg

          Już wtedy było wiadomo, że chłop ma nieliche zacięcie. W tle widać cypel i pola wsi Szałkowo. Dzisiaj to miejsce ledwo można rozpoznać. Po tych starych fotografiach widać, jaką zdjęcia mają niezwykłą moc przywracania przeszłości i przenoszenia nas w czasie . Dlatego dla mnie ważne było, by, prócz wrażeń, wspomnień i satysfakcji mieć z tego rejsu też dużo zdjęć. I mam. Wszak za rok, za dwa...

zywiec-na-jezioraku

          Gdy płynęliśmy do Szałkowa, skąd wypożyczyliśmy naszą "Kogę", Zbyszek oglądał świat przez lunetę i chyba nie wszystko mu się podobało. Nic dziwnego, rejs się kończył...

zbyszek-patrzy-przez-lunete.jpg

          Szkoda było się żegnać z Jeziorakiem, ale na każdego z nas czekała w domu niezła Sztuka, więc co było robić. Jeszcze jeden rzut oka na Jeziorak

jeziorak.jpg

...i w drogę. Bo dobra sztuka to życie. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)