12 paĽdziernika, 2008

Niespodzianki

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 12:12
          Telefon, który odebrałem kilka dni temu, zrobił na mnie wrażenie, niczym grom z jasnego nieba. - Cześć Waldek. Jesteśmy w Trójmieście i chcielibyśmy spotkać się z Wami. - A kto mówi - zapytałem z niedowierzaniem, bo zdało mi się, że nie dosłyszałem nazwiska. - Kaziu Lewandowski.
          Kazimierz Lewandowski w latach siedemdziesiątych studiował w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Prócz tego znakomicie śpiewał, akompaniując sobie na fortepianie, pianinie, lub czymkolwiek, co miało klawisze. Bywałem na jego koncertach w Żaku. Tam się poznaliśmy. Miło było patrzeć na jego występy. Nie tylko ekspresją przypominał Eltona Johna. Kiedy w latach osiemdziesiątych w klubie Łajba jego szef, Krzysiu Iwanicki, przedstawił mi Beatę Bartelik, postanowiłem tę piękną dziewczynę z niezwykłym głosem poznać także z Kaziem. Razem podjęliśmy decyzję o tym, by napisać dla Beaty kilka piosenek. Co postanowiliśmy, to zrobiliśmy. Tak między innymi powstała piosenka, o której niedawno w "Codziennościach"  pisałem, a którą pięknie zaśpiewała Beata Bartelik, i którą do dzisiaj często gra Program III PR.



          Był rok 1986. Na saksofonie solówki zagrał nam Tomasz Szukalski, rewelacyjny muzyk z odjazdową intuicją. Kaziu nie poczekał na nagrania. Może nie wierzył, że się udadzą. Przez Austrię i Włochy wyjechał z żoną Alicją, także muzykiem, do Australii. I oto, teraz: -To jak się umawiamy?
- Słuchaj - odpowiedziałem - zadzwonię tylko do Beaty i czekamy wieczorem u nas w domu.
          Wiadomość o tym, że Kaziu jest w Polsce, Beatę też zaskoczyła. Rzuciła wszystko w diabły, a plany na wieczór przede wszystkim, i już była u nas. Och, co to było za spotkanie. Nie widzieliśmy się dwadzieścia dwa lata. Nasza piosenka zrobiła pewną karierę, a nawet, co było dla nas nie lada niespodzianką, została nagrana, oczywiście za naszą zgodą, w 2002 roku, przez sympatyczną Kanadyjkę Sandrę Volodoff. Miało to Kaziowi i mnie, jako autorom, przysporzyć splendoru i majątku.

sandra-w-polsce.jpg

          Niestety, mimo że aranżacja i wykonanie angielskiej wersji "Snu..." było nowoczesne, a piosenka i teledysk mogły się nawet podobać, to jednak wszystko razem wzięte nie zagrało, a nasze konta w banku nie odnotowały większych zmian, choć Sandra robiła co mogła. Zaśpiewała "My Favorite Dream" nawet w otoczeniu polskich zespołów ludowych, co widać na powyższym zdjęciu, a co nijak się miało do formy i treści, ale co tam.



Mimo przeszłych lat rozpoznawaliśmy się podczas całego wieczoru znakomicie. Wśród opowieści o tym, co teraz i dzisiaj, co rusz wracały wspomnienia, a Alina pstrykała nam zdjęcia. Na pamiątkę:

od-prawej-kazimierz-lewandowski-beata-bartelik-waldemar-chylinski

          I gdy tak sobie gadaliśmy, wspominaliśmy, a nawet snuliśmy mgliste plany na przyszłość, Kaziu nagle wypalił z kolejną niespodzianką: - Mówiono mi, że w Internecie "chodzi" teledysk jakiejś dziewczyny, która śpiewa nasz "Sen...". Wiecie coś o tym? Oboje z Beatą zrobiliśmy wielkie oczy. O niczym nie mieliśmy pojęcia. Zacząłem Kaziowi tłumaczyć, że odkąd piosenka została upubliczniona, to chyba mogą ją śpiewać wszyscy, że teraz, w dobie kamer w telefonach komórkowych, każdy może nakręcić sobie teledysk i puszczać, gdzie chce, a w Internecie, to już bez większego skrępowania. Ale na jego: - Mówiono mi, że to profesjonalny klip. Czy w Polsce żyje jeszcze dobry obyczaj, jaki panował kiedyś, że pyta się autorów o zgodę na wykorzystanie ich utworów? - nie umiałem odpowiedzieć.
         Nie, nie chciałem odpowiedzieć, bo co będę stęsknionemu rodakowi mówił, żeśmy przez dwadzieścia lat w Polsce nauczyli się nie liczyć z nikim i z niczym. Że każdy robi co chce i jak chce, nie dbając nawet, by poprawnie tekst zaśpiewać. Wczoraj w Sopocie, przypadkowo, na parkingu tuż przy dworcu, spotkałem Krzysia Iwanickiego ( tego od klubu Łajba), który opowiedział mi, że widział w "Teleexpressie" teledysk z piosenką "Sen na pogodne dni" w wykonaniu Natalii Pastewskiej. Po powrocie do domu, w Googlach wpisałem hasło: Natalia Pastewska "Sen na pogodne dni" i po chwili mogłem sobie posłuchać znaną piosenkę w nieznanym wykonaniu. Po jakimś czasie teledysk zniknął, ale pojawił się na YT montaż wizualny tej piosenki

 

I co? I nic. Cieszę się, że piosenka żyje i to jest najważniejsze.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 9

donar

2008-10-12 18:11:38
No, więc chyba nie masz wątpliwości drogi Waldku, że jednak oryginał bije na głowę te inne,jakieś dziwne popłuczyny.Tę kanadyjkę puszczałeś mi kiedyś,ale dopiero teraz w spokoju mogłem posłuchać. Żenada. W tym trzecim dziewczyna nawet całkiem nieźle próbuje śpiewać, ale te plastikowe instrumenty w tle rozwalają mnie.
Besia-to do Beaty, jesteś wielka.
Pozdrawiam ciepło-donar

brik

2008-10-12 20:28:53
Ta Volodoff nie jest taka zła, a Pastewska wyraźnie nie ma pomysłu na ten kawałek. Pozdr. brik

Tośka

2008-10-13 09:55:26
Zdecydowanie wykonanie Beaty jest najlepsze. Moim zdaniem musi Pan jeszcze poczekać na dobrą niespodziankę. Nie łatwo będzie zaśpiewać to lepiej od Bartelik.

nowak415

2008-10-14 21:03:49
Stawiam na Beatę Bartelik zdecydowanie. Jak uczył w radiu w "Muzyce Markowej" Marek Prusakowski " dobre bo polskie". Chociaż to drugie wykonanie też całkiem fajne. Trzecie mizerne niestety.

Ania 1

2008-10-15 00:01:03
Panie Waldku przecież to oczywiste i Pan o tym wie,
że piosenka w wykonaniu pani Beaty jest po prostu the best.

Krzysztof

2008-10-15 12:58:13
Wiadomo, że orginał jest tylko jeden i zawsze najlepszy, a reszta to lepsze bądź gorsze podróbki. Ale bardzo pocieszajacy jest fakt, że piosenka żyje w kolejnych wersjach. To tylko potwierdza, że jest dobra i warta próby zmierzenia się z nią. Może kolejne Twoje piosenki także powrócą w nowych wersjach.
Pozdrawiam
Krzysztof

neuro88

2008-10-24 17:31:27
Oryginał, poprzez swą aranżację oraz cudowny głosy Pani Bartelik, zdecydowanie góruje nad pozostałymi wykonaniami. Wielka szkoda, że Pani Beata nie zapisała się szerzej w polskiej muzyce, muzyka z tak niebanalną treścią oraz wykonaniem powinna być nadal na topie. Pozdrawiam!

luisssa

2017-02-12 14:30:32
Uslyszalam te piosenke niedawno w radiu Plus. Muzyka, slowa, glos wokalistki i aranzacja - rewelacja! Dalo sie wyczuc, ze to piosenka z lat 80\'tych, wiec pomyslalam, ze to chyba Martyna Jakubowicz... chociaz glos jakby delikatniejszy.
Naprawde, jestem szczerze zawiedziona i rozczarowana, ze po nagraniu tak dobrego utworu nie stworzyliscie razem nic wiecej. Wielka, wielka szkoda. Ale moze, w dobie internetu, jeszcze nie wszystko stracone...?

Pozdrawiam i dziekuje!
luissssa \'78

Waldemar Chyliński

2017-02-13 23:47:12
Do Luisssy
Nim Kazimierz Lewandowski wyemigrował do Australii, wraz ze "Snem..." stworzyliśmy jeszcze kilka piosenek, a wśród nich moim zdaniem dwie równie dobre, lecz żadna z nich nie dostała takiej szansy na promocję, jaką miał "Sen...". Mimo to i mimo upływu 30 lat od debiuty tej piosenki, od czasu do czasu, dla przyjemności, wraz z Beatą staramy sie jeszcze coś pisać, co znajomi czasem chwalą. I tylko szkoda, że z Kaziem kontakt jest taki trudny. Za wszystkie dobre Pani słowa serdecznie dziękuję.
PS. Proszę na YT wystukać tytuł "Każdego dnia" i nazwę zespołu Wolny Przedział, a odszuka Pani jedna ze wspomnianych przeze mnie wyżej piosenek, choć w innym wykonaniu. Pozdrawiam

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)