11 grudnia, 2008

Coś tam, coś tam?

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 14:01
          Dobry bon mot to perła w mowie kabaretowej. O zgrabne powiedzonko, które stwarza śmieszną sytuację, lub ją sugestywnie wyraża, biją się autorzy wszystkich scen na świecie. Mnie, szczególnie w okresie współpracy z Jackiem Zwoźniakiem i zespołem Baba... 

 zespol-baba

... a potem kabaretem Kaczki z Nowej Paczki, także zależało na tworzeniu w tekstach zestawu słów, które łatwo zapamiętane, rozśmieszą celnością spostrzeżenia.
          Chcąc opisać nienormalność sytuacji Polski wczesnych lat osiemdziesiątych, gdy na więdnącym socjalizmie rozkwitał, wraz z całą falą kapel rockowych, zespół Perfekt, napisałem i skomponowałem wraz z Andrzejem Swacyną kawałek, któremu bez zastanawiania daliśmy tytuł:"Piosenka-wariata". Później zdarzało mi się wysłuchiwać na ulicy, jak kilkuletnie brzdące, ciągnąc swe rodzicielki za rękę, wyśpiewywały refren - Nie mogę wyjść, ani przyjść, ani się położyć / Nie mogę wstać ani spać, ani siku zrobić. Bawiło mnie to, choć brzdąc unaoczniał i unauszniał fakt, że pod właściwy adres z piosenką chyba trafić mi się nie udało. Ale co tam, Niemen też nie trafiał. Będąc uczniem szkoły podstawowej usiłowałem namówić, bez skutku, panią Wedrę, nauczycielkę śpiewu, byśmy, zamiast piosenki o gieroju Czapajewie, włączyli do repertuaru szkolnego chóru piosenkę Czesława Niemena "Czy mnie jeszcze pamiętasz", bo bardzo chciałem zaśpiewać koleżance Halinie K., która przez Basię P. dała mi znak, że być może, ale "...dowód na to mi daj/Czy jak inne dziewczęta baju baj, baju baj..."
          Od zawsze przepadałem za powiedzonkami, wyrażeniami, skrótami myślowymi, żartami i bon motami Andrzeja Poniedzielskiego...

poniedzielski-adamiak

... który, co na zdjęciu powyżej, wraz z przyszłą żoną - Elą Adamiak , był na moim ślubie i weselu 22 IX 1979r. w U.M. w Gdyni, i który już wtedy rozśmieszał mnie do łez wierszykiem: Już z Aurory wystrzał padł / Październik ideą rozbłysnął / Patrz pan a mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 
          Biorąc pod uwagę jakość naszych polityków i Prezydenta jako prezydenta, to wciąż na czasie jest Andrzejowa puenta. Za przyczyną pijanej posłanki Kruk wśród moich znajomych popularne stało się ostatnio powiedzonko "coś tam, coś tam". Używane było ono wcześniej, ale teraz, dzięki pani Kruk, inkrustuje się nim zdania ze znacznie większą lubością.
          Gdy trzeźwy poseł Ziobro ogłaszał, że "...Nikt przez tego pana życia pozbawion już nie będzie...", to chociaż, brzmiało to jak fraza z horroru, wiele razy później słyszałem, jak na pytanie, rzucone przez kogoś do znajomego - A co słychać u Witka? Odpowiedź brzmiała - Nic ciekawego, ale przynajmniej nikt przez tego pana...itd.
          Lubimy bawić się powiedzonkami. Fajnie jest gdy autorami, tych pobieżnie wtrącanych, słownych szlagwortów są ludzie niezwyczajni, wybitni artyści, pisarze i poeci, lub jeżeli już politycy, to tak wielcy jak kardynał Richelieu, któremu przypisuje się powiedzonko o przyjaciołach, "...przed którymi Boże strzeż, a z wrogami sobie poradzę...". "Skumbrie w tomacie", "Cicha woda brzegi rwie", "Dziwny jest ten świat", czy "Nic dwa razy się nie zdarza" i setki, tysiące innych fragmentów piosenek wybitnych tekściarzy znalazło się w skarbnicy narodowych powiedzonek. Dlatego fakt, że z wypiekami na twarzy, w wyścigu do miana idola w tym względzie, biorą udział artyści jest rzeczą naturalną i pożądaną, ale że politycy? Dzisiaj Ziobro, Niesiołowski, Kurski, Cymański, Palikot, jako czołówka państwowego kabaretu, odbierają chleb artystom. Mając przed sobą kamery, a za sobą obowiązek zajmowania się Polską, gadają co im ślina na język przyniesie, byle tylko przebić się w ogólnym jazgocie. Za ich plecami setki następnych, których wybraliśmy do Sejmu, by nam życie, nie tyle umilali dowcipami, co ułatwiali porządnymi ustawami, też marzą o swoich "pięciu minutach" w zbiorowej, polskiej świadomości.
          Palikot się jeszcze jakoś broni, bo "coś tam, coś tam" w tych ustawach kombinuje, ale reszta? Przed wojną "...kury szczać prowadzać..." kazał politykom Piłsudski.To był jednak polityk na miarę dobrego artysty. A jakim artystą jest Zybertowicz z Torunia, który gdy widzi czerwone światło na skrzyżowaniu lub przejściu dla pieszych, węszy w tym spisek, choć pogrzebać w kabelkach z prądem i zrozumieć logikę działania, to już nie bardzo chce. Zgodzę się, że byłoby bez tych "kabareciarzy" nudno, ale czy nie mogliby się oni wygłupiać przy pracy, a nie jaja robić sobie z samej pracy jako takiej?
          Słysząc fragment piosenki Jeremiego Przybory "...już szron na głowie/już nie to zdrowie/a w sercu ciągle maj...", to, szczególnie teraz, wiem o co chodzi, ale gdy posłanka Kruk bełkocze, że "...robi dobrze coś tam, coś tam...", to ja nie wiem o co chodzi i wolę się tego nie domyślać. Też mi artystka. Szkoda gadać - Po słowie.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)