09 stycznia, 2009

Gaz czy orgazm

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:04
Ela, chyba w rewanżu za gościnę, podesłała mi rymowankę na aktualne tematy, popełnioną przez lubianego i publikowanego już w moim blogu - Leszka Bergera : Jak spadną razy, to dwa od razu: tam - strefa Gazy, a tu - brak gazu. Siłą rzeczy spojrzałem na swoją kuchenkę… palniki.jpg …i z lekkim niepokojem jąłem się zastanawiać, cóż to za dziwne uczucie łączy od wieków Niemców i Rosjan, że co rusz fundują nam sadystyczny, erotyczno-historyczny spektakl. Czasem mam wrażenie, że oba te narody są jak małżeństwo, które najpierw rzuca w siebie czym popadnie i gania się z nożem po domu, by za chwilę połączyć się w łóżku w orgiastycznym uścisku, ku trwodze i zgorszeniu bliskich, niezaangażowanych miłośnie. Polska i pobliskie kraje są między tą zakochaną parą jak niechciane dzieci, albo bękarty - jak chciał Mołotow - bękarty, które przy każdej awanturze obrywają raz z jednej, raz z drugiej strony, nie bardzo mając gdzie uciec. Patrząc wstecz na chuć Rosjan trzeba pamiętać przede wszystkim o Piotrze I Wielkim, który tak się podniecił w miłości do Niemców, że na początku XVIII w. zaczął Rosję stroić na zachodnią modłę, by podobała się nie tylko jemu, ale i uwielbianym przez niego Germańcom. Z tego strojenia wyszło potem panowanie w Rosji, urodzonej w Szczecinie, Katarzyny Wielkiej, z domu Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst. Po rządach tej żądnej władzy i seksu, niewyżytej baby, oba narody, niemiecki i rosyjski, lądowały co rusz w łóżku, albo w szpitalu. Inne narody przez te stosunki popadały w śpiączkę, letarg, bądź stan ciężkiego zranienia, albo martwe kończyły na cmentarzu. Dzięki niemiecko-rosyjskiej aktywności seksualnej mieliśmy trzy - a właściwie cztery - rozbiory i dwie wojny światowe, z czego podczas ostatniej tak się kochankowie potłukli, że u jej końca, w ramach romansowej rekompensaty, uczuć miłości i nienawiści, Rosjanie gwałtem posiedli Niemki, zapładniając je bez liku. Kto to wie, ile teraz we krwi niemieckiej krwi rosyjskiej płynie? Pewnie - nikt, ale podejrzenie, że jednak jakiś procent płynie, tłumaczy nam ich niesłabnącą miłość i nasz strach o gaz, by nie zgasł. Jakby na to nie patrzeć, wolą miłosną Rosji i Niemiec jest parzenie się, bądź naparzanie. Do naparzania służą im bomby, a do parzenia rury, ostatnio gazowe. Ukraina w tej seksualnej figurze jest tylko pretekstem, takim samym jak kajdanki na poduszce… i niczym więcej. Nam nawet woda się nie zagotuje, byśmy mogli zaparzyć sobie herbatę, jeżeli zimny Bałtyk, lub rozsądek sąsiadów, którzy zadzwonią po policję, nie schłodzi rosyjsko-niemieckiego pożądania. W Gazie o gazie nikt nie myśli i nie o rurę chodzi, ale też o stosunki… Tyle, że tam, niestety, nie ma na co liczyć, bo nie ma policji w Gazie, narazie.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)