06 lutego, 2009

Krzywa prosta Szotyńskiego

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 20:24
          Mój ojciec był krawcem. Z kawałków materii zszywał nićmi porządną całość, by ludzie mieli się w co ubrać. Sztuką krawiecką - mawiał ojciec - jest tak uszyć ubranie, by prosty i krzywy czuli się w nim dobrze. Mam kumpla plastyka w Łodzi, Wojtka Hempla. Kiedyś, gdy po wędrówce odpoczywaliśmy na polanie, podziwiając jezioro i las, na błękitnym niebie pojawił się nagle samolot, który zostawiał za sobą prosty, biały ślad. - Widzisz - odezwał się Hempel - linia prosta burzy harmonię.
          Stosunkowo niedawno w serwisie Villageofjoy ukazał się ranking najdziwniejszych budynków świata. Pierwsze miejsce, ku zaskoczeniu wielu ludzi, szczególnie w Polsce, zajął Krzywy Domek w Sopocie, zaprojektowany przez Szczepana Szotyńskiego, który wraz ze swoją urodziwą żoną Małgorzatą prowadzi pracownię architektoniczną we Wrzeszczu. Sztuką Szotyńskiego okazało się takie zszycie kawałków materii, by z krzywym ludzie także się czuli dobrze i prosto. Krzywy Domek wybudowany przy popularnym "Monciaku" uznany został za lidera rankingu. Tuż za nim uplasował się budynek w kształcie koszyka (Ohio, USA), biblioteka przypominająca książki (Kansas, USA) i "jajeczny" zamek z Hiszpanii.

krzywy-domek.jpg

          Szczepana Szotyńskiego poznałem jakiś czas temu, gdy próbowałem poradzić sobie z kłopotami związanymi z moim domem. Szczepan jako architekt okazał się dobrym lekiem na moje bolączki, a na dodatek znawcą moich piosenek. Jak miałem takiego kogoś nie polubić?

szczepan-szotynski.jpg

         Ostatnio, gdyśmy się spotkali, opowiedziałem Szczepanowi, jak to świetnie w Asinym sklepie sprzedają się kalendarze z wizerunkiem jego dzieła - Krzywego Domku. Obruszył się. - To, Waldku, nie jest dzieło architektury tylko wydarzenie architektoniczne i tak należy je postrzegać. Co by jednak nie mówić o pięknie krzywego budynku, to i tak, mimo zawiści wielu ludzi, którzy na "Wydarzenie" to patrzą z niechęcią, zostało ono, obok mola i Opery Leśnej, atrakcją Sopotu. Nie każdy architekt, nawet bardzo wzięty, tak ma. A Szczepan tak ma i tak mu już zostanie, że będą go pamiętać po wsze czasy, i to nie tylko w Sopocie. Co ciekawe, byłem pewien, że przy projektowaniu swojego "Wydarzenia" Szczepan zerkał na kreskę Duńczyka Pera Dahlebera, który tak polubił Sopot, że się w nim na stałe osadził. Okazało się jednak, że inspiracją nie był sopocki rysownik, ani też sławny architekt Antonio Gaudi, lecz talent Jana Marcina Szancera, który ilustrował najpiękniejsze bajki z naszego dzieciństwa.

lokomotywa.jpg

         Jacek Karnowski, najbardziej przeze mnie lubiany prezydent w Trójmieście, który ostatnio, osaczony przez złych ludzi, walczy z kłopotami, tak tłumaczy i broni w gazetowym wywiadzie swojego prawa do podejmowania kontrowersyjnych decyzji: "... Podam jeden przykład:Krzywy Domek w Sopocie. Konserwator była przeciwna, a architekt miejski był na tak. Musiałem podjąć decyzję. I co? I mamy Krzywy Domek, który stał się symbolem miasta, który jest nagradzany w różnych konkursach architektonicznych. Ta decyzja okazała się trafiona..."

krzywy-domek-2.jpg

          Przy okazji tej naszej, ze Szczepanem, ostatniej rozmowy, ucięliśmy sobie też pogawędkę na temat losów Gdańska, miasta obu nam bardzo bliskiego.

panorama-gdanska-1940r.jpg

          Mało kto wie, że Szczepan jest gdańszczaninem z dziada pradziada. Jego dziadek Leon miał w Gdańsku przed wojną sklep spożywczy, niedaleko kościoła św. Brygidy, przy ulicy Stolarskiej (wtedy Tischlergasse), a ojciec, również Leon, pracował w przedwojennym Gdańsku w Polskiej Agencji Morskiej i był bardzo aktywnym działaczem polskich organizacji. Aresztowany został 1 września za działalność polonijną, tak jak Józef Tusk - dziadek obecnego premiera, i tak jak wielu innych, osiadłych w Gdańsku od pokoleń, Polaków. Zapędzony do Viktoriaschule, a potem do więzienia przy Kurkowej (wtedy Schiesstange), resztę wojny spędził w obozach: Stutthof, Sachsenhausen i Mauthausen-Gusen. Szczepan jest więc najjaskrawszym przykładem "nici" jakimi niby całkiem niemiecki i prosty Gdańsk był pozszywany z Polską. Jako architekt, którego dzieła i "Wydarzenia" architektoniczne budują Trójmiasto, jest symbolem tego, że "nić" Szotyńskich to rzecz mocna, która dobrze trzyma. Dobrze i prosto trzyma krzywo i krzywo dobrze trzyma prosto. Widziałem kilka dni temu przepiękny projekt Szotyńskich - Klubu Żeglarskiego w Sopocie. Prosto nie będzie.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)