21 kwietnia, 2009

Jaskułke wiosnę czyni

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 00:09
          Byliśmy już mocno zaangażowani w nagrania, gdy zjechał z jakiegoś festiwalu, z Francji. Przyjechał na moje i Wojtka Staroniewicza zaproszenie. Wojtek opowiadał o nim niesamowite rzeczy, to i nic dziwnego, że ciekawy byłem młodego pianisty, który wtedy, mając ledwie dwadzieścia lat, był już obsypywany nagrodami. Niektórzy nawet uważali, że jest objawieniem na jazzowej scenie. Wszedł do studia z łobuzerskim uśmiechem i miną gawrosza. Jakby niedbały i nonszalancki szybko przeszedł w stan skupienia. Pierwsze podejście do nagrania nie zadowoliło nikogo, drugie, choć było lepsze, też uznaliśmy za przestrzelone. Przed trzecią próbą pogadałem z nim o tekście, który napisałem do tego kawałka. Opowiedziałem mu co czułem w czasie, gdy go pisałem. Chciałem, by poczuł to samo. Nie wiem dlaczego, ale wtedy wydawało mi się, że mimo różnicy wieku jaka nas dzieli, gdy wejdzie w moją skórę i zrozumie, to kompozycja Eli Adamiak stanie się również jego przeżyciem. I tak się stało. Gdy skończył nagranie wszyscy biliśmy brawo. Wojtek, który napisał do tej piosenki dość rozbudowany aranż, doszedł do wniosku, że właściwie, to już nic więcej nie trzeba. I choć coś tam jeszcze dodał, to jednak fortepian pozostał w tej piosence filarem. Dla niego, młodego pianisty, muzyka prawie bez reszty jazzowego, udział w mojej sesji nagraniowej z pewnością był tylko przygodą, ale ja wspominam tamten czas i pracę z dużą satysfakcją.
          Sławek Jaskułke urodził się w Pucku w 1979 r. Obecnie prócz tego, że jest samodzielnym artystą i liderem grupy 3yo, gra też na stałe w kwartecie Zbigniewa Namysłowskiego. Komponował muzykę do filmów i spektakli teatralnych, a także brał udział w licznych projektach muzycznych znanych formacji jazzowych. Jak na tak młodego człowieka lista jego prac i nagród jest całkiem spora. W mojej pamięci Sławek funkcjonuje jako człowiek - dźwięk. Niezwykłą rzeczą jest słuchać jak gra, ale też patrzeć jak to robi. Kiedyś, gdy graliśmy w Warszawie koncert promujący moją płytę, siostra Asi powiedziała potem, że Sławek grał tak spontanicznie i żywiołowo, iż skupiał na sobie uwagę całej widowni. Nie byłem zły. Koncert się udał, a ja sam miałem wiele radości podglądając pianistę. Od tamtej pory kibicuję jego karierze. Nic też dziwnego nie ma w tym, że ucieszyłem się bardzo, gdy kilka dni temu dowiedziałem się, że na rynku jest kolejna Sławka płyta. Nosi tytuł Hong Kong i jest zapisem koncertu jaki odbył się w 9 listopada 2006 roku w Studio One Radia BH RTHK w Hong Kongu.

slawek-jaskulke-plyta

          Ucieszyło mnie też to, że w wydaniu płyty Hong Kong uczestniczył Marcin Jakobson. Ten, Asi i mój dobry i stary znajomy ze studenckich czasów i klubu Żak, jest dziś, jak słyszeliśmy, bardzo dobrym managerem, a to Sławkowi dobrze wróży. Nie pożałuje nikt, kto podzieli mój entuzjazm dla muzyki Sławka. Niewielu jest bowiem muzyków, którzy fantastyczny zapał i młodzieńczą energię potrafią precyzyjnie połączyć i finezyjnie osadzić w solidnych ramach muzycznej mądrości. Sławek to potrafi i z pewnością nie raz jeszcze o nim usłyszymy.
Cholernie późno się zrobiło. Noc jest i zimno za oknem. Nim pójdę spać posłucham sobie jeszcze "Cóż cień się kładzie". To melancholijna piosenka, ale co tam, niech Jaskułke wiosnę czyni. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)