14 maja, 2009

Starość nowych czasów

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 00:02
          Jakoś tak się w moim życiu ułożyło, że tereny na zachód od Trójmiasta były mi do tej pory prawie obce. Bywało, że odwiedzałem Szczecin, do którego mam specjalny sentyment, ale Koszalin i Słupsk zaszczycałem sobą tylko przejazdem. W żaden sposób moje podróże nie czyniły z tego krańca Kaszub i Prus Zachodnich zakątka bliższego mi, choćby trochę. Dopiero ostatnio słowińska kraina, jeszcze nie tak dawno rządzona przez pruskich junkrów, za sprawą dwóch zaprzyjaźnionych z nami Kryś, które w Smołdzińskim Lesie pobudowały pensjonaty, zaczęła zwracać na siebie moją uwagę. W ramach tej uwagi niecałe dwie niedziele temu wypuściliśmy się z Asią do Kluk.

kluki-i-asia

          Kluki to wieś położona w Słowińskim Parku Narodowym, nad jeziorem Łebskim, niedaleko jeziora Gardno i prawie dziewiczego jeszcze brzegu Bałtyku. Atrakcją Kluk jest skansen - rekonstrukcja osady rybackiej...

kluki-szopa-rybacka

... z zachowaną zabudową szkieletową budynków krytych strzechą lub gontem.

kluki-dom

          Jadąc tam liczyliśmy na zaciszną, stylową Karczmę z dobrą kuchnią, a trafiliśmy na kiepski jarmark zwany "Czarnym Weselem", który co roku otwiera sezon. W zamian za bilet w cenie 12 złotych od osoby (żal mi było rodzin z kilkorgiem dzieci) mogliśmy pospacerować wśród nazbyt obficie smażonych kiełbasek, piwa i piwoszy, stoisk z tandetą, a także...

kluki-tandeta

... wśród dawnych przyśpiewek śpiewanych z przytupem przez śliczne, choć smutne dziewczyny z miejscowego zespołu ludowego.

kluki-zespol-ludowy

          I pewnie nie byłoby o czym pisać i czego wspominać, gdyby nie wnętrza zachowanych od XVIII i XIX w. chałup. Kiedy moja Mama, w latach sześćdziesiątych XX w., postanowiła pokazać mi swoją rodzinną wieś pod Siedlcami, to sypialnia wujostwa wyglądała prawie tak samo jak dzisiaj ta w Klukach.

kluki-wnetrze-domu-sypilania

Podobnie było z kuchnią.

kluki-wnetrze-domu-kuchnia

          I pomyśleć, że jeszcze czterdzieści lat temu domy pod Siedlcami wyglądały prawie tak samo jak chałupy pod Słupskiem lat temu prawie dwieście. Wracając do Gdyni miałem wrażenie, że czas dla różnych nacji, żyjących od siebie o rzut kamieniem, niezwykle różnie płynął. Było w tym wrażeniu i myśleniu coś jeszcze - czułem się, ja urodzony z ojca pomorzanina i matki podsiedlczanki, jakbym należał do dwóch światów na raz, które w mojej osobie, w tym czasie i w tym miejscu, łączyły się ze sobą w jedno. Piszę, to co piszę, używając komputera. Za chwilę jednym kliknięciem spowoduję, że kto będzie chciał, będzie mógł to czytać.           Wiem, że prócz wielu ludzi z Polski, moją stronę odwiedzają też ludzie z Niemiec, Szwecji, Belgii, Anglii, Rosji, Ukrainy, Francji, a także Australii. We wszystkich tych krajach w nowoczesnych i podobnych do siebie kuchniach stoją podobne lodówki, a w telewizorach leci podobny, i pewnie tak samo marny, program. Różnica czasu znika za sprawą jednego klawisza w klawiaturze komputera. Wszystko staje się jednym, prócz pamięci, tradycji i zwyczaju. Chyba przyszły dobre czasy. Tylko na jak długo? Jak długo będzie się nasza stara mentalność zmieniać w nową i jakie jej przyjdzie przejść jeszcze granice, by to nowe bezboleśnie przyswoić? A wybory do Parlamentu Europejskiego tuż, tuż...NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)