28 czerwca, 2009

Karin, Beata i wujek Internet

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 21:13
          Kilka dni temu moja ulubiona kuzynka Karin, której nie widziałem ho, ho i jeszcze trochę, spotkawszy mnie powiedziała coś takiego: - Wiem co u ciebie słychać, bo zaglądam na twój blog. Oho - pomyślałem - chyba już takie czasy przyszły, że jak się spotykamy raz na parę lat, to nawet pogadać nie ma o czym, bo w rodzinie, nie wiedzieć kiedy, zjawił się nowy wujek - Internet. Czyżby blog mógł zastąpić nawet najzwyklejszą wymianę myśli, podawanych w zdaniach, tworzonych przez głos? Czyżby Internet wystarczył za ruch warg, za spojrzenie, za gest i dotyk rąk?
Ten blog i cała ta internetowa strona mojego życia, choć prawdziwa, jest jednak tylko jedną stroną, ale nie jedyną. Dzięki temu, że poza Internetem toczy się jeszcze realne życie, zostaje mi duża część mnie tylko dla mnie i moich najbliższych. I dzięki Bogu, bo co by to było, gdyby wszystko było na sprzedaż i do wiadomości wszystkich. Wujek Internet jest dość interesujący, ale nie na tyle, by mu powierzyć całe swoje jestestwo.
          Tym niemniej spieszę donieść, że dzięki internetowej poczcie byłem wczoraj wieczorem, w wypełnionym do ostatniego miejsca, koncertowym studio Radia Gdańsk. Zaprosiła mnie tam moja ulubiona wokalistka-solistka Beata Bartelik.

koncert-beaty-bartelik-27-czerwca-2009r-021

          Z przyjemnością "widzowałem" na tym koncercie. Dawno nie słuchałem Beaty "na żywo" i cieszę się, że odnalazłem ją w znakomitej formie. Publiczność dziękowała Beacie i całemu zespołowi domagając się bisu, a ja biłem brawo chyba najmocniej - tak mi się podobało.
Ktoś kiedyś powiedział, że najlepszym recenzentem jest tyłek. Jak boli, to sztuka jest do... Idąc śladem tej myśli muszę stwierdzić, że po półtorej godziny koncertu byłem rześki, odprężony i zadowolony. Nic mnie nie bolało. Zadowolony byłem tym bardziej, że Beata zrobiła mi sporą niespodziankę. Zaśpiewała piosenkę z mojej płyty "Słowa..." - pt. " Nie płacz, nie trzeba tak". W dynamicznej, rockowej aranżacji piosenka okazała się wcale, ale to wcale niezłym numerem. Wyprzedziła więc Beata Andrzeja Donarskiego z Mister Zuba ( tak, tak, teraz chyba tak będzie się pisało nazwę zespołu), kompozytora tej piosenki, który też przymierza się do zaśpiewania tego kawałka.
Drugą niespodzianką była wiolonczela. Beata w pewnej chwili zmieniła się w prześliczną wiolonczelistkę i... la, la, la - jak śpiewali Skaldowie. Trochę to było może za bardzo nieśmiałe, ale za to jakie urocze.

koncert-beaty-bartelik-27-czerwca-2009r-025

          Po koncercie nie omieszkałem wpaść do realizatora nagrań i wraz z Piotrkiem Jagielskim zobaczyć, co i jak się nagrało. Nagrało się wszystko świetnie i w sierpniu Radio Gdańsk udostępni ten koncert na falach pomorskiego eteru.

koncert-beaty-bartelik-27-czerwca-2009r-studio

          Jeżeli ktoś będzie miał ochotę posłuchać, a przypadkowo nie znajdzie się w sierpniu w zasięgu Radia Gdańsk, to wujek Internet będzie służył pomocą - www.radio.gdansk.pl Czasami jednak dobrze mieć takiego wujka w rodzinie.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)