27 lipca, 2009

Dziś Krzyś czyli opowieść pt. Kaszubi i Górale

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:48
          W ostatnią sobotę zapędziło nas z Asią do Borska nad Jeziorem Wdzydzkim. Jadąc przez urodziwe Kaszuby podziwialiśmy zmiany jakie się w ciągu ostatnich lat w krajobrazie tej naszej Szwajcarii dokonały. Bez dwóch zdań trzeba przyznać, że obecne czasy, jak żadne dotąd znakomicie Polsce służą. Mijane pod drodze wsie są zadbane i czyste, ilość zajazdów i ich wygląd świadczą o tym, że Kaszubi mocno ruszają nie tylko rękoma, ale też i głową. W Kościerzynie skręciliśmy na Toruń, a potem na Wiele, zostawiając sławne Wdzydze po prawej stronie. Gdyśmy niedaleko nich przejeżdżali, wspomnieliśmy ze śmiechem, jak to kiedyś na studenckiej Bazunie "robiąc" w jury przyznałem nagrodę, jakby sam sobie, bo facetowi, który ładnie zaśpiewał moją piosenkę.
          Ponieważ niedawno bazunowi kronikarze przysłali mi zdjęcie z tamtego wydarzenia, na którym, prócz laureata z długimi włosami, jesteśmy też my, całą rodzinką, to mamy teraz pamiątkę. Radek miał wtedy cztery lata i był rozkosznym maluchem. Dzisiaj lat Radkowi przybyło, ale nadal zdarza mu się bywać rozkosznym. Asia na szczęście niewiele się zmieniła, bo śmieje się teraz równie uroczo, jak wtedy.Jacy byliśmy młodzi...

lata-osiemdziesiate-bazuna-we-wdzydzach

          Do Borska pojechaliśmy na zaproszenie Niny, mojej przyjaciółki z Łodzi, wspominanej tu wielokrotnie, która właśnie tam postanowiła za jednym zamachem obejść z nami kolejną rocznicę swojego ślubu i imieniny Krzysia - męża swego kochanego.

krzys

Przy okazji tych imienin obchodzonych "w tak pięknych okolicznościach przyrody"...

borsk-015 .

..rozdyskutowaliśmy się na temat, który poruszałem w "Codziennościach" już rok temu - dlaczego Zakopane, które ma sezon niemal cały rok i budżet kolosalny, jest tak zaniedbane, jak jest, a Sopot, który gości spodziewać się może ledwie przez dwa miesiące w roku, wygląda jak wygląda, i z dnia na dzień pięknieje? Krzyś, który pod Tatrami swego czasu pomieszkiwał, powiedział mi, że to przez mentalność górali. Podał znany sobie przykład bacy, który kiedyś przerobił swoje obejście na tani pensjonat dla kilkudziesięciu gości i czerpie z niego potężne zyski. Ponoć nie wie co ma z pieniędzmi robić, ale gdy przyszło mu decydować o tym, by zbudować solidną kanalizację i powiększyć szambo, to wolał, jak dotąd, po cichu łączyć się z naturą, tj. pobliskim strumieniem.
           Gdy wróciliśmy do domu i zobaczyłem w telewizji tego biednego konia, który z wyczerpania padł na drodze do Morskiego Oka, pomyślałem, że Krzyś chyba niewiele przesadził mówiąc o góralskiej mentalności. Dobrze jest jednak mieszkać wśród Kaszubów, nad pięknymi jeziorami.

borsk-006

I nad jeszcze piękniejszym morzem.

molo-w-orlowie

PS. Wszystkim moim znajomym Krzysiom, a w szególności Krzysiowi Kowalkowskiemu, składam spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia - wszystkiego najlepszego! NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)