14 sierpnia, 2009

Przypadek Hempla

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 15:18
          -Ludzie rodzą się do różnych rzeczy - powiedział mi kiedyś w Sopocie facet przebrany za pomnik, gdy go spytałem, czy mu się nie nudzi stać nieruchomo na ulicy w jednej pozycji. To prawda, świat jest dlatego ciekawy, że ludzie rodzą się do różnych rzeczy. Jeden, mimo że jest inżynierem budowlanym, tak jak np. Wacek Juszczyszyn z Wolnej Grupy Bukowina, poświęca się muzyce i prawie nic więcej dla niego nie istnieje, inny, choć z wykształcenia jest architektem, całe życie będzie latał, jak ten gość, który zaprojektował mi dom i przyznał się do tego, że tak naprawdę interesuje go pilotowanie samolotów i właściwie, to tylko temu poświęcił życie, a projektuje, bo latać już nie może. Niestety, gdy się o tym dowiedziałem, na moim domu powiewała już wiecha.
          Znam też jednego plastyka, który urodził się po to, żeby wędrować. Ma ten gość w sobie przymus przemieszczania się i nic na to poradzić nie można. Zawsze lubiłem odwiedzać miasto Łódź. Nie, nie dlatego, że mnie urzekło swą urodą i nie dlatego, że jestem fanem "Ziemi obiecanej", ale dlatego, że mam tam przyjaciół. Jednym z nich jest właśnie ten wiercipięta - Wojtek Hempel. Na zdjęciu, które zostało zrobione w grudniu 2006 roku, a które znalazłem w internecie, to ten z czarną czupryną.

hemel-wojtek-z-lewej

          Gdy w 1974 roku przyjechałem do Łodzi na pierwszą YAPĘ wnet się okazało, że wszystkim zarządza szczupły facet, którego widać z każdego miejsca w mieście, bo taki wysoki i taki ważny. To on wymyślił ten łódzki festiwal i on go zorganizował. To on namówił mnie bym napisał coś dla Eli Adamiak, również łodzianki. To on wreszcie, o czym wspomniałem pisząc o Szczepanie Szotyńskim, wytłumaczył mi, że linia prosta burzy w przyrodzie harmonię.
Gdy wybuchła Solidarność, byt Wojtka stał się bytem politycznym. Całym sobą zaangażował się Hempel we "wrogą" robotę opozycjonisty i wichrzyciela. Strajkował, robił plakaty, roznosił bibułę i chyba nawet pyskował na wiecach. Nie zdziwiłem się przeto, gdy 13 grudnia roku pamiętnego został internowany. Dla takiego turysty siedzenie w jednym miejscu, i to na dodatek zamkniętym, musiało być katorgą.
Gdy więc generałowie dali mu do wyboru - siedzisz, albo wyjeżdżasz, to wyjechał. Wyjechał do Ameryki na ponad dziesięć lat. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy wrócił. Spotkaliśmy się w Warszawie. Bałem się, że go nie poznam. Gdy pojawiłem się w umówionym miejscu stanąłem jak wryty - na Wojtku czas nie pozostawił śladu. Stał przede mną facet w dżinsach, zielonej, flanelowej koszuli, dokładnie taki, jakim go zapamiętałem z lat siedemdziesiątych. Przez prawie dwadzieścia lat nie zmienił się nic, a nic.
Gdy w tym roku, w lipcu zadzwonił i powiedział, że pragnie nas odwiedzić na początku sierpnia, to zaskoczony nie byłem, choć nie widziałem go prawie dziesięć kolejnych lat. Nie zaskoczył mnie też informacją, że przyjedzie do mnie rowerem od strony Szczecina, ani tym, że będzie jechał po plaży. Nie zaskoczył mnie również i tym, że pojawił się w nocy, choć zapowiadał się na wczesne popołudnie i to dzień wcześniej. Zaskoczył mnie dopiero podczas naszej nocnej rozmowy, gdy opowiadał mi o swoich wrażeniach ze spotkania starych znajomych. - Wiesz - zaczął - zorganizowaliśmy sobie spotkanie naszej licealnej klasy. Niektórych ludzi z trudem poznałem. Lata swoje robią. W tym momencie chwyciłem za aparat..

. hempel-wojtek-gdynia-10-sierpien-2009-r

Wojtek dał się sfotografować, po czym się do mnie odwrócił i dokończył - Co się jednak dziwić. Wszyscy skończyliśmy już sześćdziesiąt lat. Spojrzałem na Wojtka i dopiero w tym momencie dotarło do mnie, że czas, choć istnieje, to w Wojtka przypadku kompletnie nie robi swojego. To niesprawiedliwe - pomyślałem - że tylko turystom ziemia kręci się wolno, bardzo wolno. A co z takimi jak ja, którzy cenią sobie domowe pielesze i ciepło czterech kątów?
Tak, czy inaczej morał z tej opowieści o Wojtku Hemplu jawi się jeden - Chcesz zachować zdrowie i urodę, to rusz tyłek i... rusz w drogęNOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)