26 sierpnia, 2009

Superdiabeł

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 22:16
          O niczym nie miałem pojęcia. Dziewczyna była piękna, inteligentna, wygadana i... patrzyła na mnie, jak dotąd żadna inna na świecie. Ona miała 23 lata, a ja byłem o dwa lata od niej starszy. Po trzech miesiącach zaglądania sobie w oczy postanowiliśmy zostać razem na zawsze. O tym, że się ożeniłem z "Superdiabłem" dowiedziałem się przypadkiem ze skrawka gazety, który wypadł z czarnego zeszytu. Zeszyt ten moja żona przechowywała w swoich szpargałach wśród sterty płyt i ciuchów.

super-diabel-1

          Z tego i z kilku innych wycinków prasowych wynikało, że mój Skarb, Kotek, Wena, Achna, Asia i Asiula, będąc nastoletnią uczennicą liceum, wzięła udział w ogólnopolskim konkursie prezenterów dyskotek i zakasowała tam wszystkich didżejów.

super-diabel

          Tego wszystkiego dowiedziałem się o swojej żonie, gdy Radek zaczął raczkować, a ja zupełnie gubiłem się w pomysłach, jak zapewnić nam przyszłość. Asia zapytana o tę, tajemną dla mnie, część jej życia, opowiedziała mi taką oto historię:
- Byłam szalona. Pełna energii, pomysłów i ideałów, iskrzyłam jak nóż na kole szlifierskim. Dyskoteki były wówczas w Polsce czymś zupełnie nieznanym. Były ciekawą i pachnącą "zachodem" nowinką. Niosły nową modę i otwierały nowe czasy. Pierwszą w Polsce dyskotekę w 1972 roku otworzył w sopockim Grand-Hotelu Franciszek Walicki i nazwał ją "Muzykoramą". Gwiazdami tamtej dyskoteki byli tacy didżeje jak: Marek Gaszyński - jeden z filarów muzycznego radia w Polsce, Piotr Kaczkowski, który wtedy nie był jeszcze tylko "głosem" Trójki, czy Jacek Bromski - późniejszy reżyser i szef filmowców, a wtedy nieśmiały debiutant za konsoletą. Był tam też i swoje płyty puszczał sam pomysłodawca i organizator - Franek Walicki. Kiedy pierwszy raz poszłam na tę dyskotekę, bałam się, że mnie nie wpuszczą, ale jakoś się udało. W wir tańca i muzyki wpadłam od razu. Do domu wróciłam skonana z postanowieniem, że ja też chcę puszczać ludziom muzykę, którą lubię. Miałam już wtedy całkiem niezłą kolekcję płyt. Na samym szczycie tego zbioru była oczywiście Janis Joplin. Gdy postanowiłam, że zostanę didżejem, to sam wiesz, nie mogło być inaczej. Kiedy w 1973 roku wygrałam ogólnopolski konkurs didżejów i zdobyłam ministerialne uprawnienia, to ci wszyscy "wielcy didżeje" stali się moimi kolegami po fachu. Było wspaniale. Uwielbiałam tę pracę. A potem zjawiłeś się ty z tymi swoimi piosenkami i wsiąkłam w ciebie i twoje życie, jak deszcz w suchą trawę. Ot i wszystko
          Gdy kilka dni temu Wojtek Korzeniewski - kiedyś manager "Kombi", a dziś uznany animator kultury - przysłał nam zaproszenie na uroczystość wręczenia Frankowi Walickiemu najwyższego odznaczenia Gloria Artis, Asia uznała, że tego spotkania odpuścić sobie nie może. Wszyscy wiedzą, że Franciszek Walicki jest legendą i ojcem chrzestnym polskiego rocka, że stworzył "Czerwono-Czarnych", "Niebiesko-Czarnych", że towarzyszył narodzinom Niemena i "Czerwonych Gitar", że pomagał urosnąć "Brekautom" i wielu, wielu innym. Niektórzy nawet wiedzą, że Walicki wymyślił nazwę "big beat" i napisał dziesiątki przebojów jako Jacek Grań. Mało kto jednak wie, że polskie dyskoteki też zaczęły się od niego. To Franciszek Walicki rozpętał w Polsce dyskotekową burzę. I za to Asia, która współpracowała z Frankiem w Agencji Artystycznej BART, zabierając z domu piętnaście róż, poszła Walickiemu
podziękować.

od-prawej-asia-chylinska-irena-santor-i-franek-walicki

          Jak widać na powyższym i poniższym zdjęciu Asia nie była tam sama. Wśród licznych gości była Irena Santor, był też Romuald Lipko z "Budki Suflera" i był Wojtek Fułek, jako przyjaciel odznaczonego, jako artysta i jako wiceprezydent Sopotu. Brylował Jan Kozłowski, jako marszałek województwa, i był też poeta oraz szef urzędu pomorskiej kultury - Adzik Zawistowski. Zaszczycił uroczystość prezes ZAiKS-u - Edward Pałłasz, a także wielu innych znanych i lubianych.

odznaczenie-franka-walickiego
fot. Anna Bohdziewicz
          Franciszek Walicki jest postacią wyjątkową. Takich ludzi nie spotyka się często. Każdy kto miał okazję stanąć na drodze popularnego Franka, ma pełne prawo uznawać siebie za człowieka bez reszty szczęśliwego.

asia-z-franciszkiem-walickim

          Także Asia jest postacią wyjątkową i ja, który stanąłem na jej drodze, uznaję się za człowieka bez reszty szczęśliwego. Przyznać jednak muszę, że mój "Superdiabeł" i mój Anioł Stróż w jednej osobie, choć lata lecą, wciąż potrafi być zjawiskiem krzykliwym. I nic nie poradzę, bo życie to jest Rock and Roll!NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)