03 września, 2009

Kazimiera

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:59
Przez Bydgoszczy jechałem w korku, który co rusz się korkował. W pewnym momencie sznur samochodów zatrzymał się na światłach. Mimo klimatyzacji byłem skołowany, znudzony i otumaniony podróżą podczas upału. To była zaledwie połowa drogi do domu, a mnie już marzył się chłodny zmierzch i zimne "coś" w ogrodzie. Gdy zobaczyłem zielone światło ruszyłem za terenową Toyotą i nie mam pojęcia jak to się stało, ale gdy usłyszałem krzyk Asi, było już za późno. Mimo wciśnięcia hamulców przód naszego samochodu dostał się pod zderzak Toyoty i dość mocno się zmarszczył. Była to moja trzecia stłuczka w życiu i pierwsza z mojej winy. Samochodem jeżdżę od trzydziestu lat. Toyocie nic się nie stało, lekko ją porysowałem na zderzaku, za to mój samochód wyglądał tak: po-wypadku Pani, która prowadziła Toyotę, nie zgodziła się na polubowne załatwienie sprawy i zażądała przyjazdu drogówki. Kosztowało mnie to mandat i sześć punktów karnych, że o innych stratach nie wspomnę. Na szczęście światła, choć się potłukły, nadal działały i nic, prócz zderzaka i maski, nie uległo awarii. Mogłem wrócić do domu o własnych, a właściwie samochodu, siłach. Uparta, i co tu ukrywać, niesympatyczna Pani miała za to chyba większy kłopot. Kiedy bardzo uprzejma policjantka oddawała mi dokumenty życząc dalszej, spokojnej podróży, jej równie sympatyczny kolega, szukał w Toyocie tabliczek znamionowych, bo coś mu się w papierach nie zgadzało. Ja też, chcąc pomóc, zajrzałem pod maskę terenówki Rava i tabliczek nie znalazłem. Pojęcia nie mam jak skończyła się ta sprawa, ale wiem, że gdyby owa Pani była bardziej ufna, jej mąż nie musiałby zdenerwowany pędzić na motorze na miejsce stłuczki. A tak musiał i być może dopiero jemu, choć na to nie wyglądało, udało się wyjaśnić wątpliwości policjanta. Nie czekając na dalszy rozwój sytuacji ruszyliśmy w drogę. Wracając do domu nie mogliśmy odżałować, że tak pechowo kończył się nasz cudowny, kilkudniowy wypad do Śremu, Kórnika, Turwi i Poznania. Wróciliśmy nie tylko z pięknym bagażem wspomnień i zdjęć, które będę chciał choć w części tu pokazać, ale też z najnowszymi nagraniami Andrzeja Donarskiego i jego nowej formacji. Nowa kapela z szacunku dla dorobku Andrzeja (wszak jego głos nierozerwalnie kojarzy się ze starą nazwą), nie chcąc się jednocześnie kłócić ze starym składem o to, kto i do czego ma większe prawa, przybrała nazwę MISTER z U.B. mister-z-ub-na-scenie fot. Hania Rogowska Niewtajemniczonym wyjaśniam, że nie są to nagrania z podsłuchów, a nazwa nie określa nikogo jako jawnego czy tajnego współpracownika służb. Nowa nazwa jest elementem nowego projektu, w którym wraz z Andrzejem, Przemkiem Śledziem (także, jak Andrzej, byłym członkiem kapeli Mr. Zoob), Beatą Polak - fantastyczną perkusistką i byłą członkinią zespołu Armia... beata-polak oraz kilkoma innymi, świetnymi poznańskimi muzykami, mam okazję również i ja uczestniczyć. Wiem, że tekstowo i literacko MISTERA mają wspomagać też (oprócz mnie) poznaniak Grzesiu Tomczak - poeta i jeden z najlepszych tekściarzy w Polsce, jak również utalentowany Stanisław Klawe z Warszawy. Co będzie dalej trudno dzisiaj przewidzieć, ale po tym, co słyszałem na próbach, a potem na koncercie, myślę, że powinno być dobrze. A o co chodzi z tytułową Kazimierą? Jakiś czas temu Andrzej Donarski przysłał mi muzyczkę z prośbą o dopisanie do niej tekstu. Siedziałem i głowiłem się nad tym kawałkiem dość długo. Niektórzy mówią, że mam jakiś taki mały dar, który pozwala mi słyszeć w muzyce tekst, którego nie ma, lecz tym razem pojawiał się w mojej głowie tylko klimat i kolor, a tematu i słowa żadnego znaleźć nie mogłem. Czułem, że jest w melodii ironia, w nucie kpina, a w całości jakaś złośliwość, ale nic więcej wyczytać nie zdołałem. Muzyka podobała mi się na tyle, że szybko zrodziła się zależność, która odrzucała kolejne propozycje, jakie przychodziły mi do głowy. Nic do siebie nie pasowało. Gdy chciałem już dać sobie spokój z pisaniem i włączyłem telewizor, na ekranie pojawiła się Kazimiera Szczuka. Ta super inteligentna, nieco tajemnicza i piękna kobieta miała właśnie dość ostre, publiczno-telewizyjne wystąpienie "antychłopskie". Ponieważ bardzo lubię Panią Kazimierę zacząłem słuchać. Zazwyczaj zgadzam się z poglądami naszej najlepszej feministki, ale tym razem poczułem się chłopskim szowinistą, bandytą i psem - choć nie pamiętam czy Pani Kazimiera tymi słowy mnie i moją płeć obrzuciła. Jeżeli nawet nie, to i tak było już za późno. Tekst leżał przede mną napisany z tytułem u góry : "Kazimiera" Oto nasza Kazimiera - jeszcze ciepłe nagranie zespołu MISTER z U.B. Jeżeli się Wam spodoba wyślijcie znajomym z pozdrowieniami ode mnie i całego zespołu MISTER z U.B. Mam nadzieję, że mój potłuczony samochód będzie dla Andrzeja Donarskiego i jego poznańskich przyjaciół takim samym symbolem, jakim dla szczęścia jest rozbity kieliszek. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 12

donar

2009-09-03 22:30:52
Walducha!
Kochany jesteś. Ładnie piszesz. Lubię zaglądać na Twoją stronę, bo dajesz mi coś w rodzaju ukojenia. Tak tu ciepło u Ciebie. Rodzinnie. Spokojnie.

donarski andrzej

waldek

2009-09-03 22:43:32
Zaglądaj, zaglądaj. Zawsze jesteś miłym gościem. Drzwi otwarte.

Lech Makowiecki

2009-09-04 12:01:32
Miło mi słyszeć "Mister'a" w doskonałej formie, jak za starych, dobrych czasów. Gratuluję zespołowi wyboru doskonałego tekściarza (czyli kontynuacji niegdysiejszej znajomości artystyczno-towarzyskiej).
Z niecierpliwością czekam na nowe utwory (czytaj: płytę CD) i odjazdowe teledyski...
Pozdrawiam!
Lech Makowiecki & ZAYAZD

Marek

2009-09-04 15:42:53
Głos tak samo dobry, nazwa fajniejsza, a tekst (jak zawsze) trafiony.

filip

2009-09-04 15:53:18
Super premiera ta Kazimiera! Świetny numer! Tak trzymać!

Arczi

2009-09-04 22:46:06
Jest dobrze.ps szkoda auta

donar

2009-09-05 10:57:44
Tu donar-facet,który próbuje opowiedzieć w obecności instrumentów muzycznych to co Waldek z głowy przelewa na papier.Jestem zachwycony komentarzem Darii na naszej(mister zU.B.-owskiej)stronie na myspace.Pozwolę sobie zacytować:
"Skoro tekstowo i literacko MISTER z U.B. jest wspomagany przez najdoskonalszych Tekściarzy w Polsce: Waldemara Chylińskiego, Grzegorza Tomczaka i Stanisława Klawe .. Płyta będzie bardzo piękna i wartościowa, nie sztampowa, wyjątkowa. Klimatyczna, mająca odpowiedni kolor, zapach i smak. Przyjaciel Napisał esencję, zdającą się być podsumowaniem całości:" W melodii ironia, w nucie kpina, w całości jakaś złośliwość" z przymrużeniem oka;) Przyjaciele są Kochani!
A ten "dzwon" to był na szczęście! ".
Ładne.

Daria

2009-09-06 20:47:11
Andrzejku, ładne bo Pana Waldemara:)
Serdeczności zawsze!

donar

2009-09-06 21:33:48
Droga Darciu,ale odpowiedni kolor,zapach i smak to jednak Twoje.

Małgorzata

2009-09-08 17:09:09
Dobrze, że tak się to skończyło. Samochód pewnie będzie znów jak nowy, a Kazimiera napewno zagra ciałem. Przesyłam pozdrowienia i uściski. Małgorzata

waldek

2009-09-08 17:21:23
Do Małgorzaty
Naprawiony samochód odebrałem godzinę temu, a na grę Kazimiery bardzo liczę. Pozdrawiam. Waldek

Arekk

2009-10-23 01:19:40
Usłyszałem w radiu Euro \"Kazimierę\". Świetna piosenka. Pozdrawiam !!

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)