17 września, 2009

A kiedy znowu zjawisz się tutaj...

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 12:55
Udało się. Udało mi się, będąc gościem długiej, nocnej audycji w "Jedynce", nie poplątać w zeznaniach ani razu. Zdziwiony jestem faktem, jak wielu znajomych w Polsce i za granicą dało się namówić tamtej nocy na bezsenność. Wszystkim, którzy wytrwale słuchali, bardzo serdecznie dziękuję. Przy okazji muszę donieść, że dzięki "Nocnym Spotkaniom" oglądalność "Codzienności" wzrosła o sto procent i nadal rośnie. To już tłumy odwiedzających. Po prostu się udało! Udało się także doprowadzić do radiowej prapremiery "Kazimiery" i piosenki "Nie płacz, nie trzeba tak". Niestety, nie udało się wyemitować trzeciej z piosenek, nagranych ostatnio w Poznaniu przez zespół "Mister z U.B.", piosenki "Toruń". Nic jednak straconego, red. Drozda złożyła mi kolejne zaproszenie i pewnie niedługo... Tymczasem "Toruń" będzie miał swoją internetową premierę dzisiaj. Nim posłuchacie, przeczytajcie: Piosenki często mają swoje życie zanim jeszcze powstaną. Tak przynajmniej jest z moimi. Czasami tekst, czasami muzyka, a bywa, że i jedno i drugie rodzi się przez zaistnienie jakiegoś faktu, zdarzenia, czy uczucia. Najczęściej jednak inspiracją powstania utworu są konkretni ludzie. Właśnie tak było w przypadku piosenki „Toruń” Napisałem ją w 1977 roku. Nosiła wtedy tytuł - "W Toruniu". O tym jak brzmiała można się przekonać słuchając mojej płyty "A może tylko nam się zdaje" z archiwalnymi nagraniami, lub wejść teraz, tu, w "Codziennościach", na podstronę "piosenki - nagrania". Tekst i muzyka w tej piosence są wyrazem stanu uczuć i emocji, które burzliwie targały mną po tym, jak piękna torunianka Wanda K. złamała mi serce. wanda-z-torunia Dla świata takie wydarzenie i zaangażowanie emocjonalne było błahe i banalne, ale dla mnie była to całkiem poważna tragedia. Sprawa na tyle ważna i wielka, że warta piosenki. Pewnie nie wspominałbym o tym, gdyby nie fakt, że jakiś czas temu, po prawie trzydziestu latach, piękna torunianka Wanda nagle się odnalazła. Telefon od niej zadzwonił w chwili, gdy schodziłem ze sceny Teatru Leśnego w Gdańsku-Wrzeszczu. O ile się nie mylę ostatnią piosenką, jaką wtedy zaśpiewałem, była właśnie piosenka „W Toruniu”. Tydzień później Wanda przyjechała do Gdańska wraz z mężem i została przez moją rodzinę serdecznie przyjęta. Znajomość się odnowiła i... staliśmy się przyjaciółmi. Gdy w jakiś czas potem wracaliśmy z żoną z rewizyty w Toruniu, mój telefon znowu się odezwał. Tym razem dzwonił Andrzej Donarski. To już nie mógł być przypadek. Odniosłem wrażenie, że los ma jakiś plan. Andrzej spytał, czy nie będę miał nic przeciw temu, by on „pokombinował” przy piosence „W Toruniu”. Chciał włączyć ją do swego repertuaru. Z radością na to przystałem, licząc nie tyle na powodzenie piosenki, co na fakt, że to będzie znakomitym zakończeniem historii tego utworu. Jak się wkrótce okazało, nową historię tej piosenki pisze teraz życie Andrzeja. Niedawno powiedział mi, że po jednym z koncertów podszedł do niego młody człowiek i powiedział, że "Toruń" jest piosenką, która go bardzo, ale to bardzo "kopnęła". A więc… Niestety, nie jestem już młody, choć "Toruń" wciąż robi na mnie wrażenie. Budzi wspomnienia, ale też rodzi myśl o tym, że są takie tragedie, które na dobre wychodzą. Jak w bajce. Wanda żyje w szczęśliwym małżeństwie z Pawłem i piękną córką Olą u boku, a ja bardzo bym zgrzeszył, gdybym na swój los, na Asię, czy na Radka narzekał. A co by było gdyby...? A tak z radością czekam, kiedy znowu zjawi się tutaj. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 1

mckwadrat

2009-09-18 12:47:19
Bardzo mi się ta opowieść i piosenka podoba. Ciekawe kim była Magdalena, o której śpiewał zespół VOX?

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)