30 września, 2009

Boh trojcu lubit

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 00:00
          Grzegorz Marchowski, przyjaciel, inżynier, kompozytor i bard w jednej osobie, gdy urodziło mu się trzecie dziecko, przyleciał do mnie szczęśliwy z okrzykiem na ustach - Boh trojcu lubit. Gdy urodziło mu się piąte dziecko, sławił doskonałość dzieła bożego w postaci dłoni, która ma pięć palców. Teraz sławić będzie księżyc, na dodatek zielony. Wczoraj Grześ przyniósł mi zaproszenie na koncert promocyjny swojej nowej płyty "Zielony Księżyc", którą stworzył wraz z Grażyną Orlińską, autorką sławnego przeboju o wsi Chałupy 

waldemar chyliński podczas koncertu z grzegorzem-marchowskim

          Ten z gitarą to ja, a przy mikrofonie stoi Grześ - koncert 2007r. Grzegorz jest świetnym melodykiem, a Pani Grażyna wrażliwą tekściarką, więc mimo iż płyty nie słyszałem, domniemywam, że rzecz będzie bardzo udana. Dlatego, kto może niech się wybierze na ten promocyjny koncert do sopockiego ratusza we wtorek 6 października o godzinie 19.00. Polecam!
          Skoro wiadomo, że Boh trojcu lubit, to ja dzisiaj chciałbym opowiedzieć o trój-wykonaniu pewnej piosenki, która jest prośbą trzech różnych osób do wątpiących i załamanych o niepłakanie. Będzie zatem to historia o historii. Opowieść o utworze "Nie płacz, nie trzeba tak" nie jest ani długa, ani zawiła, ani nadzwyczajna. Rzekłbym nawet, że jest tak zwyczajna, jak zwykły, szary dzień. W tym roku z żoną obchodziliśmy trzydziestą rocznicę ślubu. Przez te wszystkie lata, jak w każdym małżeństwie, bywało różnie. Nie powiem w jakich okolicznościach napisałem tekst do tej piosenki, bo to zbyt osobista sprawa, ale zdradzę, że powstał po burzliwej, małżeńskiej awanturze i jest do dzisiaj w naszym domu formą, która kończy spory, rodzajem przeprosin. Wystarczy, że powiem "...życie mi mówi, że cała ty, to wszystko co mam..." , a zaraz, nawet w nocy, zaczyna świecić słońce.
          Napisaliśmy z Andrzejem "Nie płacz...", gdy przygotowywaliśmy materiał na moją płytę "Słowa...". Niedawno okazało się, że piosenka po zmianie tempa znakomicie brzmi w wykonaniu zespołu rockowego. Oto ona - "Nie płacz, nie trzeba tak" - śpiewa MISTER z U.B

mister-z-ub
fot. Hania Rogowska
          Zadziwiające jest to, że w tym samym czasie, gdy rockman Andrzej Donarski siedział nad "Nie płacz, nie trzeba tak", Beata Bartelik na koncercie w Radio Gdańsk "odpaliła" tę piosenkę również - i ku mojemu zaskoczeniu skroiła ją z wprawą rockowej gwiazdy. Oto co mówi Beata facetowi, gdy ten podupada na duchu - "Nie płacz, nie trzeba tak"

beata-bartelik

          O tym, że Beata Bartelik zaskoczyła mnie wtedy ogromnie pisałem 28 czerwca tego roku we wpisie pt. "Karin, Beata i wujek Internet". Beata tak ma, że lubi zaskakiwać. Pewnie jeszcze nie raz to zrobi, więc już z góry jestem wdzięczny. By jednak Boh miał co lubić, przypomnę, że to ja, pierwszy, kilka lat temu, nagrałem tę wstrzymującą łzy przysięgę miłosną, którą powtarzam mojej Asi w każdej trudnej sytuacji życiowej. Kto takich nie ma? Aaa..., co tam będę gadać. Pewnie nie jeden, nie jednej, nie raz powinien, tak jak ja, zaśpiewać "Nie płacz, nie trzeba tak"

koncert-w-olsztynie-na-zamku

           Cieszyłbym się, gdyby piosenka ta w każdej rodzinie kończyła wszystkie małżeńskie niesnaski. Jeżeli nie macie jakiegoś innego, lepszego sposobu, to wybierzcie sobie jedną z tych trzech wersji piosenki "Nie płacz, nie trzeba tak" i... niech to będzie dla Was dwojga, ta trzecia... prawda, droga i nagroda, bo Boh trojcu lubit.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)