07 listopada, 2009

List Andrzeja Seweryna

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:37
          Wiadomo od dawna, że artystka Elżbieta Wojnowska jest niezwykle utalentowaną wokalistką. Kto zasłucha się w jej piosenkach może stracić poczucie czasu i rzeczywistości. Pamiętam, jak sam kiedyś bez opamiętania, wyszedłszy z koncertu, przewijałem w głowie, nie dający się uspokoić fragment jej wielkiej piosenki "Życie moje". By móc tak śpiewać jak Ela, Elżbieta w pracy musi być tyranem. Choć tego nie widać...

ela-wojnowska1
fot. Bartek Muracki
...to wszyscy, którzy z nią współpracowali potwierdzą, że jest pedantyczna do bólu i wymagająca niemal do przesady. Przed każdym koncertem wizyta u foniatry, niezliczone próby indywidualne i zespołowe, nerwy i przekonanie, że jak czegoś sama nie dopatrzy, to nie będzie, się nie stanie, się zawali. Niestety, często ma rację, więc dopatruje, dopina, pilnuje... Dzisiaj jedzie do Wrocławia, by zagrać kolejny koncert promujący znakomitą płytę "Świat wg Nohavicy", czyli piosenki Nohavicy po polsku. Słucham kawałków z tej płyty od ponad pół roku i nasłuchać się nie mogę. Rewelacja, choć nie do końca, bo jeden z wykonawców od reszty odstaje i to słychać. Ale ja nie o tym... Zdaje się, że to Ela powiedziała mi kiedyś - Wiesz, talent bez pracy jest czymś gorszym niż praca bez talentu. Ela ma wielu przyjaciół. Większość z nich to ludzie niezwykle pracowici, bardzo utalentowani i mądrzy. Mój ojciec o takich koligacjach mówił, że ciągnie swój do swego. Jest jeszcze jedna cecha, którą obdarzyłbym przyjaciół Elżbiety, tą cechą jest przyzwoitość. Kilka dni temu Ela przysłała mi list swojego przyjaciela Andrzeja Seweryna, z prośbą o rozpropagowanie.

ela-wojnowska-i-andrzej-seweryn

          Przeczytałem i pomyślałem, że dzięki takim postaciom, jak Andrzej Seweryn można wierzyć w ludzi. List oczywiście natychmiast rozesłałem znajomym. Niech się też utwierdzają w przyzwoitości. Tym, którzy się z listem do tej pory nie zetknęli przedstawiam go poniżej. Przeczytajcie koniecznie.
List otwarty do Fundacji Kino i Telewizji Kino Polska 02.11.2009 r.
Szanowni Państwo, Ponieważ informacja o przyznanej mi przez Państwa Nagrodzie Specjalnej była publiczna, nie mogę zareagować na nią jedynie prywatnym listem. Kopię mego listu otwartego przesyłam także Polskiej Agencji Prasowej. Chciałbym ustosunkować się do trzech fragmentów uzasadnienia decyzji jury. 1. Komunikat Fundacji Kino mówi ".....Nagrody Specjalne otrzymają - wybitni aktorzy, którzy w czasach PRL-u nie mogli być uhonorowani Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego z powodów politycznych......". Żałuję, że nie podajecie Państwo roku, w którym tej Nagrody nie otrzymałem i tytułu filmu, w którym brałem udział. Rozwiałoby to część wątpliwości, jakie wzbudziła we mnie Wasza decyzja. 2. Cytuję ciąg dalszy komunikatu : ".....Bywało również i tak, że w związku z aktywną działalnością antykomunistyczną aktorzy nie otrzymywali filmowych ról na miarę swojego talentu.....". Szanowni Państwo, nie pomniejszajcie odwagi polskich reżyserów filmowych. Angażowali do pracy kogo chcieli. Przykład udziału Haliny Mikołajskiej w "Barwach ochronnych" Krzysztofa Zanussiego jest tu najbardziej wymowny. To paradoksalne, ale ówcześni decydenci partyjni mieli mniej władzy w kwestiach obsadowych, niż dzisiejsi producenci filmowi, szczególnie w kinematografii zachodniej. Ja w tym okresie zagrałem m.in. w "Ziemi Obiecanej", "Albumie polskim", "Podziemnym przejściu", "Nocach i dniach", "Polskich drogach", "Granicy", "Bez znieczulenia", "Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy", "Romanie i Magdzie", "Rodzinie Połanieckich", "Kung-fu", "Na Srebrnym Globie", czy "Dyrygencie". Do 1979 roku zagrałem w 50 Teatrach TVP, pracując z wybitnymi reżyserami polskimi m.in. Aleksandrem Bardinim, Januszem Majewskim, Jackiem Woszczerowiczem, Zygmuntem Hübnerem, Janem Świderskim, Jerzym Gruzą, Janem Bratkowskim, Ludwikiem René, Bohdanem Korzeniewskim, Janem Maciejewskim, Stanisławem Brejdygantem, Jerzym Domardzkim, czy z nieodżałowanym Januszem Warmińskim. Nie mogę zgodzić się więc z twierdzeniem, iż praca z tymi wybitnymi artystami nie była ?na miarę mojego talentu?. 3. I ostatni cytat komunikatu Fundacji: ??Andrzej Seweryn z powodu kontaktów z opozycją w czasach PRL nie dostał żadnej nagrody filmowej w Polsce?? Szanowni Państwo, obawiam się, że trudno byłoby udowodnić powyższe stwierdzenie. Rozumiem chyba Państwa intencje, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Chcecie mnie bowiem nagrodzić nie za moją pracę, sztukę, rolę, ale za to, że wyraziłem kilkakrotnie publicznie mój negatywny stosunek do ówczesnego systemu politycznego. Po ukończeniu studiów zostałem zaangażowany przez Dyrektora Janusza Warmińskiego na etacie aktora w Teatrze Ateneum. Mimo kilkumiesięcznego pobytu w więzieniu m.in. za protest przeciwko wkroczeniu wojsk układu Warszawskiego do Czechosłowacji w sierpniu 1968 roku, nikomu nie przyszło do głowy wyrzucać mnie z teatru. W jakiś czas po powrocie do pracy zagrałem nawet w Teatrze Telewizji Polskiej u boku Zbigniewa Zapasiewicza i Jana Świderskiego, w sztuce, której autorem był ówczesny Prezes TVP, Włodzimierz Sokorski. Jak mógłbym przyjąć nagrodę, której uzasadnienie mówi o prześladowaniach mnie na polu artystycznym z powodów politycznych, skoro np. z paszportem służbowym PAGARTU (nie prywatnym, takiego nigdy nie miałem) odwiedziłem z teatrami lub ekipami filmowymi Francję, Włochy, Niemcy (RFN i NRD ), Mongolię, ówczesny Związek Radziecki, Węgry, Rumunię, Bułgarię, ówczesną Czechosłowację, Norwegię, czy Szwecję? Zdarzył mi się wprawdzie zakaz pracy w TVP i w POLSKIM RADIO pod koniec lat 70-tych, ale przecież nie byłem wyjątkiem. Czymże to zresztą było w porównaniu z prześladowaniem, również fizycznym, Haliny Mikołajskiej, wielkiej polskiej aktorki, członka Komitetu Obrony Robotników, z zakazem pracy w stosunku do reżysera Jerzego Markuszewskiego, czy aktora Macieja Rayzachera, z zakazem rozpowszechniania filmów takich twórców jak Jerzy Skolimowski, Andrzej Żuławski (zdjęcia do filmu "Na Srebrnym Globie" zostały wręcz przerwane, a część dekoracji i kostiumów spalona ), Ryszard Bugajski, czy Antoni Krauze, z pozbawieniem dyrekcji Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach Państwa Ireny i Tadeusza Byrskich, dyrekcji Teatru Narodowego Kazimierza Dejmka, z drastycznym przerwaniem prób "Złotej Czaszki" Juliusza Słowackiego w Puławskim Studio Teatralnym i likwidacją tego ciekawego przedsięwzięcia artystycznego, czy wreszcie z prześladowaniem zespołu Teatru Ósmego Dnia. Mógłbym cytować jeszcze wiele przykładów artystów, którzy nie mogli normalnie funkcjonować w tamtej rzeczywistości. Biorąc powyższe pod uwagę podjąłem decyzję o odmowie przyjęcia Waszej Nagrody Specjalnej. Jednocześnie pragnę wyrazić mój najgłębszy szacunek dla wielu polskich artystów, dyrektorów teatrów i reżyserów filmowych, którzy przez wiele lat walczyli o powiększenie obszaru wolności w Polsce, o zachowanie świadomości historycznej, obywatelskiej, moralnej. Często tę walkę wygrywali.
Z poważaniem
Andrzej Seweryn
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 1

infi

2009-11-10 13:20:50
To paradoksalne, ale ówcześni decydenci partyjni mieli mniej władzy w kwestiach obsadowych, niż dzisiejsi producenci filmowi
--------------------
czyli ten cały okrągły stół to cyrk pt zamienił stryjek siekierkę na kijek. Zresztą patrząć na dług publiczny to kijek na siekierkę.
I pytanie na popołudie: czy komuna była lepsza od postkomuny?

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)