20 listopada, 2009

Obława

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:00
          Jacek Kaczmarski nie znosił, gdy przyklejano mu znaczek barda Solidarności. Pamiętam jego zdumienie, gdy Alina Grabowska z Radia Wolna Europa, uświadamiając publikę zgromadzoną w kawiarnianych piwnicach Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku, powiedziała: - On za Was cierpiał i walczył.
Był to chyba 1990 rok. Może epizod ten nie zostałby mi w pamięci, gdyby nie to, że publiczność w większej części składała się z osób, które jeszcze niedawno ukrywały się przed Służbą Bezpieczeństwa. Nie było Wałęsy, ale, o ile dobrze pamiętam, był Lech Kaczyński, obecny prezydent. Jacek powiódł wzrokiem po zgromadzonych, dostrzegł Bogdana Borysewicza, Bogdana Lisa i Jacka Merkla, którzy siedzieli najbliżej, odwrócił głowę do siedzącej obok koleżanki i cicho rzekł: - Co ty Alina, daj spokój.

jacek_kaczmarski

          Jacek znał swoją wartość, ale to nie skromność kazała mu trzymać się trochę z tyłu, gdy inni wypychali go do przodu. To raczej mądrość, której dowody można znaleźć niemal w każdej jego piosence, sprawiała, że dość skutecznie dystansował się od bieżących spraw. Połowiczna emigracja do Australii nie była ucieczką przed sobą, ani niepodległą ojczyzną. Moim zdaniem był to pomysł Jacka na zachowanie swojego stroju, gdy inni zdejmowali opozycyjne swetry i przebierali się w garnitury władzy. To nie był jego świat. Nie lubił tytułomanii i szufladkowania. Do zaszczytów też się nie łasił. W końcu sławne "Mury", choć są zapożyczoną piosenką, stały się polskim symbolem, a on chyba nie chciał w powszechnej pamięci być sprawcą legendy jednej piosenki i współtwórcą mitu.
          Nie tak dawno zespół Habakuk grający muzykę reggae wziął na warsztat piosenki Jacka i nagrał płytę pt. "A ty siej". Nie powiem, podobały mi się te nagrania. Nawet bardzo mi się podobały i z pewnością Jackowi też przypadłyby do gustu. A mimo to zastanawiałem się, ile w tych nagraniach jest potrzeby serca, a ile pomysłu komercyjnego. Tak czy inaczej, to już nie jest ważne, bo w efekcie, z dobrym skutkiem kolejne pokolenie posłuchało, a może się nawet zaprzyjaźniło z piosenkami, które są o czymś istotnym, co warto wiedzieć. Szczególnie, gdy się żyje w Polsce.

habakuk

          Zespół Habakuk Być może dzięki grupie Habakuk, a może dzięki rodzicom, którzy słuchali Kaczmarskiego w oryginale, w sercu młodego chłopaka z Łodzi, który lubi sobie czasem powymiatać na gitarze, zrodziła się potrzeba nagrania pewnej muzyki. Nagrał i nagranie przesłał swojemu znajomemu, Sławkowi Tychkowi - zdolnemu gitarzyście z Olsztyna. Sławek, młodszy brat mojego kumpla ze studiów, dokonanie młodego łodzianina przesłał mnie i oto jest nowa wersja utworu Kaczmarskiego. Jacek tę piosenkę też zapożyczył, tym razem od Wysockiego, ale to nie przeszkadza, bo tak jak "Mury", ta także będzie nam się zawsze kojarzyć z Kaczmarskim. Posłuchajcie gitarowej wersji piosenki pt. "Obława". Gitarzysta, to Marek Jabłoński, osiemnastolatek, na którego wołają MaroMaro.

maromaro

MaroMaro Pewnie zobaczymy i usłyszymy Marka za jakiś czas w składzie dobrej kapeli. Tego mu życzę, a póki co, to fajnie, że Jackowa nuta wciąż jest aktualna i brzmi już w trzecim pokoleniu. PS. Odchodząc od tematu chciałbym zachęcić do wejścia na stronę http://pokazywarka.pl/w727mk/ i obejrzenia niezwykłych zdjęć Gdyni.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Jakub

2009-11-25 14:16:52
Szanowny Panie Waldku!

Bardzo lubię słuchać pana nagrań, zwłaszcza tych starszych (tyle słowem wstępu).

A co do Kaczmara to mi te covery nie specjalnie przypadają do gustu i chyba większości tym co Kaczmara słuchają się nie podobają. Ale cieszę się że powstały, dzięki temu jego twórczość żyje.

Dla mnie fenomenalnym znaleziskiem były piosenki Kaczmarskiego i Wysockiego śpiewane przez zespół "La Babosa Azul" (lababosaazul.cubaunderground.com). Po hiszpańsku, autentycznie, trochę po swojemu. Piosenka Mury zatoczyła dzięki temu krąg od Katalonii przez Polskę po Kubę. Opozycjoniści kubańscy nadali jak dla mnie Ich piosenkom nadali czegoś zupełnie nowego.

A jeśli chodzi o Gdynię to ten pan paralotniarz obfotografował całe Trójmiasto. http://picasaweb.google.com/maruchamax

Pozdrawiam

waldek

2009-11-25 19:35:19
Do Jakuba
Bardzo serdecznie dziękuję za ten komentarz i linki. De gustibus non est disputandum, jak mówią ci co znają łacinę. Zgadzam się co do tezy, że najważniejsze jest to, że covery powstały i "rzecz" żyje. Nie widziałem nic o hiszpańskich wykonaniach pieśni Jacka. Jeszcze dzisiaj posłucham. A i na zdjęcia zerknę, bo takie ujęcia rzadko się ogląda. Jeszcze raz - dzięki. Serdecznie pozdrawiam. Waldek

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)