28 listopada, 2009

Z Matką w stanach

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:17
          Czasami nachodzą mnie takie stany, że tylko siąść i... siedzieć. Może to niepewność w pogodzie, a może brak tzw. siły przyzwyczajenia, że żyje się dotąd, dokąd ma się nadzieję. Bywa, że z takiej siedzącej niemocy napisze mi się kilka słów, które płowieją natychmiast, gdy poczują na sobie choćby odrobinę słońca.

olsztyn

          Mateusz Iwaszczyszyn jest człowiekiem, o którym ktoś powinien napisać książkę. Gitarzysta, który został leśnikiem, by jako taki zaszyć się w sosnowych gęstwinach sobieszewskiej wyspy i zakochać w młodej malarce, to znakomite tworzywo dla twórczyń literatury popularnej. Mateusza poznałem, gdy był już w Elwirze zakochany po uszy.
          Spotykając się w Olsztynie, wraz z grupą kolegów wymyślaliśmy program pt. "Ameryka, Ameryka", co w potocznym języku można było nazwać - Stany. Niby chodziło o Stany Zjednoczone Ameryki, a tak naprawdę szło o wszystkie nasze stany, z tym wojennym na czele, bo rzecz działa się na początku lat osiemdziesiątych.
Mateusz w dopiero co powstałym zespole był najważniejszym gitarzystą. Zespół przyjął nazwę "Kaczki z Nowej Paczki" chcąc się odróżnić od "Trzeciego Oddechu Kaczuchy", z którego się wywodził. Chyba od imienia Mateusz ma przydomek Matka. Na przydomek ten składają się też jego cechy charakteru i... wygląd. Z przekory mówiliśmy  -  Matka, bo wyglądał jak nasz ojciec. Było to prawie trzydzieści lat temu, a ja dzisiaj z całą odpowiedzialnością mogę rzec, że Mateusz się nic, a nic nie zmienił. Z tym, że dzisiaj my wyglądamy na własnych ojców. Chyba teoria względności się kłania. To zresztą nie jest istotne, bo ważna w Mateuszu jest jego dusza. Duszę Matka ma piękną, jak nie wiem co. Dla tej duszy warto go znać i zażywać. Mateusz jest bowiem jak lekarstwo, jak krople na spokój, na wewnętrzny ład i porządek. Jest jak wywar z ziół na wewnętrzną ciszę. Jakiś czas temu siedziałem sobie z Mateuszem w ogródku olsztyńskiej restauracji.

mateusz-iwaszczyszyn

          Może wtedy właśnie dałem Mateuszowi kartkę papieru, na której maznąłem wcześniej parę słów o stanach. Swoich stanach psychicznych, oczywiście. Nie pamiętam. W mojej pamięci z tamtego czasu pozostał obrazek pt. Matka przygotowujący się do koncertu wśród gitarzystów wielu.

mateusz-iwaszczyszyn-pierwszy-z-lewej

          Do głowy mi nie przyszło wówczas, że Iwaszczyszyn, jeden z trzech filarów kabaretu "Czyści jak łza" i lider "Kabaretu Piosenki Smootney" pochyli się za jakiś czas nad moimi stanami psychicznymi, odzwierciedlającymi ujemne skutki braku słońca i połączy się ze mną w muzyce. Tak się stało i niedawno otrzymałem przesyłkę z piosenką. Do naszkicowanych pospiesznie i nieuważnie słów Matka skreślił muzykę, a nawet tę muzykę okrasił swoim głosem. Może komuś nasza nowa piosenka wyda się zbyt surowym materiałem, który należy dopiero zacząć szlifować i po tym zabiegu pokazywać, ale mnie się podoba już tak jak jest. A Mateuszowe Uuu..., Lelele... i Wuwuwu..., to coś najpiękniejszego co ostatnio słyszałem. Posłuchajcie i Wy, moi drodzy internetowi podróżnicy: "Wycisza się we mnie cisza" A przy okazji należy dodać, że "złudzenia" na końcu tekstu zostały wypożyczone od Stefana Brzozowskiego z "Czerwonego Tulipana", którego niniejszym serdecznie pozdrawiam i życzę tylko słonecznych stanów.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 4

Zofia Wojciechowska

2009-11-29 14:55:25
Podobno tuż przed świtem jest taka chwila ciszy w lesie gdy słychać szelest spadającej sosnowej igły, która ścięta promieniem księżyca wiruje od gwieździstego nieboskłonu…ku błyszczącej kropli wody życia na ostatnim jesiennym liściu.
Dziś prawie wieczór Andrzejkowy…kapią krople złotego wosku. Leje się przez stary mosiężny klucz cisza.
Zastygła nadzieja w cieniu na ścianie… CISZA.
DZIĘKUJE CI PANIE.

To moje wrażenie….Pozdrawiam.

Adam

2009-11-29 14:59:24
Mile, gdzies w glebi przypomina spokojne samby Stana Getza. Nie wyciszaj sie jednak, Waldus, za bardzo. Wiem, ze to ta jesien tak dziala. Napisz czasem cos czadowego…

tadeusz

2009-11-30 01:20:41
Odsłuchałem piosenkę Mateusza (i Twoją - ma się rozumieć). Piękna - z klimatem. Róbta tak dalej!
Posłałem nawet do Niemców.
Pozdrawiam :))
T.

Elżbieta

2009-12-04 20:45:00
Niewiele mogę dodać. Realia wciąż te same, smutek jak żywy, uwięziony słoń. Może rozpalić jakieś ognisko dla tych, co im jeszcze ogień potrzebny, by przeżyć…
Tu parę mięsistych dodatków…

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)