21 stycznia, 2010

Solowy

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:16
          Jacek Zwoźniak był Jackiem, do Kuby Wencla mówiło się Kuba, a Marka Ferdka wszyscy nazywali Solowym. Gdy kiedyś spytałem Jacka, skąd Marek ma ten pseudonim, Jacek odpowiedział:
- Nim zostaliśmy studenckim zespołem BABA, spotykaliśmy się we Wrocławiu, w trójkę, by sobie pograć Beatlesów. Marek zawsze grał solówki, bo był w tym najlepszy, to został Solowym.
          Poznałem ich w Łodzi, na pierwszej Yapie. Dzięki nim i razem z nimi pojechałem na swoją pierwszą, zawodową, dobrze zorganizowaną trasę koncertową po województwie zielonogórskim i okolicach. Kilka miesięcy potem byliśmy razem na XIV Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Zdobyli główna nagrodę. Kibicowałem im, gdy tego samego roku wygrali koncert debiutów w Opolu. Gościłem ich w Gdańsku i w Olsztynie. Bywałem częstym gościem u nich, we Wrocławiu

marek-ferdek-pierwszy-z-prawej-1077r-krakow
Marek Ferdek - pierwszy z prawej - Kraków 1977r.

Koncertowało się wtedy dużo. Nie zawsze za pieniądze. Czasami dla czystej radości przebywania z przyjaciółmi.

baba-1977-gdansk
Koncert na Bazunie. Gniew 1977r. Od lewej:Jacek, Solowy, Kuba fot. z archiwum Marka Skowronka

          Kiedyś z Jackiem, Kubą i Solowym wracałem z takiej właśnie imprezy, z Giełdy Piosenki w Szklarskiej Porębie. Nim dojechaliśmy do Wrocławia, zrobiło się nam niemożliwie głodno. Kuba zaprosił nas do siebie do domu, na ulicę Podchorążych, na wrocławskich Krzykach. W tramwaju Solowy wpadł na pomysł, by upiec kurczaka. W sklepie Solowy wybierał wielkiego kurczaka i odpowiednie przyprawy, a my piwo. Po godzinie oblizywaliśmy palce. Już nigdy potem żaden kurczak nie smakował mi tak, jak tamten, przyrządzony przez Solowego na Krzykach.
          Gdy zespół BABA popadł w twórczo-towarzyski kryzys, Kuba i Solowy założyli zespół B-Complex, do którego z czasem dołączył też Jacek. Razem było im najlepiej. W 1989 roku w wypadku samochodowym zginęli Jacek i Kuba. Solowy z koncertu w Bielsku-Białej do Wrocławia wracał wtedy pociągiem.
          Marek samotnie kontynuował, to co zaczął robić jeszcze z Kubą - nadal pisał muzykę do przedstawień teatralnych. Recenzje najczęściej były takie:
"...Muzyka Marka Ferdka, melodyjna, rytmiczna, lekka, nawiązująca stylem do niezapomnianych i dowcipnych kompozycji Kabaretu Starszych Panów, dobrze współbrzmi z poetyckim klimatem tekstu Milne'a. Odnotujmy świetne piosenki - co rzadkie dziś na scenie - śpiewane na żywo przez aktorów..."
          Ostatnio Solowy wznowił też działalność zespołu B- Complex. Wczoraj, późnym wieczorem, zadzwonił do mnie Jasiu Geras - kumpel, który towarzyszy nam i naszym piosenkom od bardzo dawna. Powiedział, że dwie godziny temu, w szpitalu (jak się później okazało - w domu), we Wrocławiu na raka zmarł Solowy. Takie wiadomości mają zawsze siłę wybuchającej bomby. Po takim telefonie siada człowiek na krześle jak ogłuszony i przewija chaotycznie w myślach obrazki z pamięci. Nagle pojawiają się w głowie strzępy dawnych rozmów, jakieś wspomnienia ze spotkań, z koncertów...

zespol-baba-od-prawej-kuba-wencel-marek-ferdek-i-jacek-zwozniak
Zespół BABA - w środku Marek Ferdek - Solowy

... jakieś fragmenty piosenek, daty i pytanie - Boże, kiedy ja go ostatni raz widziałem? Niestety, dawno. Marek, wraz żoną, był u nas jednym z pierwszych gości, gdy wybudowaliśmy z Asią dom w Gdyni. Potem już się nie składało. Szkoda.
Dzisiaj odnalazłem czarno-biały film z wesela, na którym naszymi gośćmi byli również oni, przyjaciele z zespołu BABA. Kręcony amatorską, trzęsąca się kamerą, niewyraźny film zatrzymał w pamięci także obraz Solowego.

marek-ferdek-1979-r-gdansk

Pewnie Jacek, Kuba i Solowy mają dzisiaj w niebie próbę, a nam zostaje tylko pięknie ich pamiętać. Cześć Solowy. Pozdrów chłopaków. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 5

donar

2010-01-21 22:48:37
Straszny smutek mnie ogarnął,gdy doszła do mnie dziś ta wiadomość.Jeszcze całkiem niedawno gościł mnie Marek z Rodziną we Wrocławiu,potem widzieliśmy się jeszcze w Szklarskiej Porębie.Dzisiaj uzmysłowiłem sobie ,że to całkiem niedawno ,to chyba z 9 lat a może dłużej?
Marek,pozdrów Jacka i Kubę od nas wszystkich.

andrzej donarski

Iwona Zwozniak

2010-01-22 00:28:19
Zmarl Solowy i wlasciwie odeszla "era" Baby ,Budki z piwem ,B-complex.. Odszedl jeden z ostatnich Jackowych przyjaciol, ktory, czy chcialam, czy nie, przewijal sie przez moj pokoj (byl pokojem przechodnim) i za sciana tworzyl z Jackiem cudne piosenki. Solowy byl samoukiem, ale robil najcudowniejsze chorki i aranze. Niedawno rozmawilismy i na moja prosbe zrobil kilka nowych aranzy do piosenek Jacka. Mielismy sie lada dzien spotkac...
Marek, bedzie cie brakowac, ale co tam sie w niebie dzieje...powtorka z rozrywki!!. Modlimy sie za ciebie.
Pa, kolego.

Marcin Ferdek

2010-01-26 00:45:30
Dzień dobry,

Dziękuję za zamieszczenie wspaniałych zdjęć oraz całego opisu,wspomnień. Chciałem tylko dodać ,że Tato nie umarł w szpitalu, umarł w domu walcząc do ostatniej minuty.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Marcin Ferdek

waldek

2010-01-26 00:52:14
do Marcina
Bardzo serdecznie współczuję całej Waszej rodzinie. Miałeś wspaniałego i bardzo utalentowanego ojca. Takich ludzi się nie zapomina. Pozdrów Mamę i bądź dzielny.

Andrzej Szyrkowiec

2010-01-26 23:39:51
Wlasnie niedawno dotarla do mnie w okolice Stuttgartu ta smutna wiadomosc o Solowym.
I znowu kolejny , co opuscil nas o wiele za wczesnie.
Sa takie okazje w zyciu, ze lepiej, zeby ich wogole nie bylo, ale jesli juz tak musi byc to chcialbym powiedziec, ze w tej smutnej okolicznosci lacze sie z tymi wszystkimi , dla ktorych Marek nie byl obojetny. Jest bardzo trudno powiedziec w takich okolicznosciach cos madrego.

Mam jakby w pamieci trzy obrazy z przeszlosci zwiazane z Solowym i dla mnie szczegolnie znaczace.
1. Kuba mial noge w gipsie po wypadku, no i wszyscy go odwiedzali w domu. Ja tez czesto do niego wpadalem. Przychodzil tez solowy. Gralismy tam na gitarach, spiewalismy. Byla taka piosenka The Beatles, mi szczegolnie bliska pod tytulem \"No reply\". Gralem to zle. Marek posluchal i pokazal mi krok po kroku jak to powinno byc grane i chyba z dobra godzine trenowal ze mna az zaczalem to grac no powiedzmy, zadawalajaco. To mnie zblizylo do niego.
On byl naprawde dobry dydaktycznie.
2. W dniu obrony mojej pracy doktorskiej, okolo 40 ludzi wyladowalo u mnie w domu. To byla niepowtarzalna impreza. O 24 Jacek, Kuba i Solowy zaczeli koncert Beatlesow, a pozniej Baby. To trwalo do 3 rano. Potem juz nie byli w stanie spiewac. To byl dla mnie najwiekszy prezent jaki otrzymac moglem. Bylem na wielu imprezach z okazji doktoratow. Zadna z tych imprez nie moze sie rownac z moja, to dzieki moim serdecznym przyjaciolom Jackowi, Kubie i Solowemu.
Wydaje mi sie, ze Solowa, tez byla wtedy na tej imprezie.

3.Pamietam, jak na pogrzebie Jacka podszedlem do Solowego.
Trzymalismy dlonie przy powitaniu znacznie dluzej niz zwykle. Zapytalem \"Marek jak teraz bedzie ?\". Powtorzyl dwa razy \"Nie mam pojecia.\" Czy cos takiego. Uderzylo mnie , ze jego zawsze wesole oczy, byly zupelnie nieobecne. Wydal mi sie wtedy tak straaaaaaaaasznie samotny, ze juz chyba nie mozna czuc sie bardziej samotnym. Nigdy wiecej o tym nie mowilismy.

Solowy, Jacek, Kuba, chcialbym uslyszec choc jeszcze raz \"No reply \" w waszym wykonaniu....
Mialem szczescie miec takich przyjaciol!!!

Na razie No reply....................

andrzej

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)