09 lutego, 2010

Haczyk

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 19:06
          Nie pisałem o tym wcześniej, ale los chciał, że prawie od roku żyliśmy w naszym domu bez towarzystwa psów. Szczególnie po śmierci Dory...

dora

...straciliśmy jakąkolwiek ochotę na nowego przyjaciela.
Już się prawie przyzwyczailiśmy do tej swoistej samotności, gdy oto nasz syn postanowił, że czas na zmiany oraz powrót do starych przyzwyczajeń i wartości. Nawet nie "pracował" nad nami zbyt długo. Gwoli prawdy rzec trzeba, że pierwsza złamała się Asia. Ja prawie do samego końca stawiałem opór mówiąc, że takiego psa jak Dora trudno będzie zastąpić. Gdy Asia z Radkiem wyruszali do schroniska "Promyk" w Gdańsku po psa, jedno było pewne - nasz nowy domownik i przyjaciel musi być amstafem.
         W latach siedemdziesiątych w Trójmieście powstał zespół Dr Hackenbush. Mimo że była to świetna kapela, szczęścia jej zabrakło i szerzej o niej słychać w Polsce nie było. Mijały lata i nagle słyszę od swojego dorosłego już syna, że jego ulubionym zespołem jest właśnie Dr Hackenbush. Ponieważ grało w tej formacji kilku moich znajomych, ucieszyłem się, że chłopaki grają do dzisiaj. Do dzisiaj jako Dr Hackebush, ale też grają jako Dr Huckenbush, gdy chcą trochę na scenie słownie pochuliganić. Choć, mówiąc delikatnie, mam ogromny dystans do takiej twórczości, to jednak starego, dobrego Dr Hackenbusha darzę sentymentem. Właśnie na cześć tamtego, kultowego zespołu Radek nowego psa postanowił nazwać Dr Hackenbushem, czyli w skrócie - Hakenem.
         Wybieranie psa trwało przez jakiś czas. Asia z Radkiem podróżowali do schroniska "Promyk" przez dwie kolejne niedziele i chodzili tam z różnymi psami na spacery, bacznie im się przyglądając. Wreszcie wybór padł na czarnego potwora. Haken, gdy pojawił się w domu, od razu zrobił na mnie duże wrażenie. Skamieniałem przy wejściu niemal tak samo, jak w dniu, w którym pierwszy zobaczyłem Dorę. Szybko się jednak okazało, że nasz nowy domownik jest, tak jak Dora - i jak chyba wszystkie amstafy - psem nadzwyczajnej łagodności. Choć może nie wygląda, to zapewniam, że w tym czarnym kłębku mieści się sama radość i...posłuszeństwo. Oto nasz Dr Hackenbush:

haczyk

          Przesiedział w schronisku piętnaście miesięcy. Nic poza tym pewnego o nim nie wiemy. Nikt go nie chciał, bo na pierwszy rzut oka chyba nie budził zaufania. To Asia go zauważyła, a po pierwszym spacerze przekonał się do niego Radek. Po trzech tygodniach nie oddałbym naszego Haczyka (tak go nazywam) za nic na świecie. Ma trzy lata i bez tresury, na którą Dora chodziła prawie rok, umie wszystko. Ktoś kiedyś świetnie go ułożył. Pewnie na zawsze zostanie dla nas zagadką, dlaczego taki kochany i dobrze wychowany pies został sam. Haczyk jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że można i należy w życiu liczyć na szczęście. A skoro o szczęściu...
         Gdy pisałem ostatnio o naszych zabiegach przy promocji "Miny Tyma..." zapomniałem dodać, że ukazał się w "Gazecie Wyborczej" materiał o tym, jak kręciliśmy teledysk. Proszę spojrzeć:

gazeta-wyborcza

          Poza tym nadal zachęcam do głosowania (linki w poprzednim wpisie). W Chicago, po raz wtóry, piosenka nasza zajęła pierwsze miejsce, a w Koszalinie przesunęła się na miejsce trzynaste Choć nie jestem wytrawnym słuchaczem radia udało mi się wczoraj w Trójce usłyszeć "Minę Tyma", którą zapowiedział Artur Andrus. Wiem od mojej australijskiej przyjaciółki, że dzisiaj nasza "Mina..." będzie miała premierę w australijskim radio i została zauważona wśród internetowej Polonii w Australii
          Trochę zimy latem im nie zaszkodzi. Wynika z tego wszystkiego tyle, że na życie dobrze jest mieć niezłego Haczyka, a wszystko się pięknie samo ułoży. Rozważcie to moi kochani internauci i odwiedźcie przy najbliższej okazji schronisko dla psów. Czeka tam na Was prawdziwe szczęście. Gwarantuję.


NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 5

Małgorzata

2010-02-09 20:26:40
Gratuluję Haczykowi!!Trafił w dobre ręce. Podrap go za uszkiem. Życzę mu wspaniałości w psiej codzienności.

Zosia

2010-02-09 21:33:55
Haken ma dobre spojrzenie...trochę tęskne.Chyba nikt go nie skrzywdził... a do Was trafiło szczęście...by zmienić smutek w radość.
Kiedyś trafił pod moje opiekę jeż, któremu mało kto dawał szansę na normalne życie. Miał smutne oczy i fukał na cały świat...jak to jeż :) Udało się jego strach przed ludźmi zamienić na przyjaźń. A teraz ... Pewnie gdzieś sobie śpi a ja mam poczucie szczęścia, że jest mu dobrze w naturalnym środowisku...choć tęsknię do kolczastego jeża.
Ot takie tam kujące szczęście...mieć w domu takiego zwierza:):) Pozdrawiam...oddając głos z przyjaźnią.
Zosia i Zielone Dzieciaki

Aga Sieracka

2010-02-10 08:43:30
No, teraz to Radek nie ma wyjścia i musi przyprowadzić Haczyka do pracy i pokazać koleżankom! ;)

alicja

2010-02-10 12:59:26
kazdy ma to na co zasluzyl- jak by powiedziala moja babcia Madzikowa, zycze wam dlugiego szczescia.
I dziekuje serdecznia za wszystkie tak optymistyczne
texty. nasza znajomosc jest dla mnie duza radoscia
Alicja w Berlinie

Ewelina

2010-02-13 14:16:23
Usłyszałam ją dzisiaj w radio i tak mi się spodobała , że przeczyałabym ” dwa razy Internet ” , żeby znaleść tę piosenkę świetna jest ! pozdrawiam

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)