06 marca, 2010

Bujanie starej panny

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:50
         Dzisiaj, przy porannej kawie zauważyłem, że prócz ponownie mroźnej aury, natrętnie zajmuje mnie myśl o tym, czy i jak można zmieniać pędzącą w przyszłość rzeczywistość? Problem odwracania, bądź przekierowania losu, który ponoć zapisany jest w gwiazdach, pewnie naszedł mnie z tej racji, że końca zimy nie widać, a ja jestem ssakiem ciepłolubnym. Swego czasu znajomy marynarz opowiedział mi historię pewnej starej panny. Rzecz działa się w latach siedemdziesiątych, niestety, ubiegłego już wieku. Stara panna, jak spojrzeć na to z mojej dzisiejszej perspektywy, nie była jeszcze taka stara, choć swoje lata już miała tyle, że nie najlepiej spędzone. Miała za to sporo gotówki i jeszcze więcej czasu wolnego, jak to u zamożnych starych panien bywa. Nikt nie znał źródła tego posiadania, no, może prócz stanu posiadania w nadmiarze wolnego czasu, ale w końcu staropanieństwo było uznawane wtedy jeszcze za rzecz przykrą, więc nikt nie dociekał, ciesząc się, że w ogóle kobieta bez mężczyzny coś posiada. Jak się łatwo domyśleć, nasza stara panna w nadmiarze nie posiadała tylko urody, która skupiała by uwagę ssaków samców, a jej samej umilała życie podczas siedzenia przed lustrem. Będąc w tej komfortowej i jednocześnie kłopotliwej sytuacji bohaterka marynarskiej opowieści postanowiła w ramach istniejących możliwości zmienić los na tyle, na ile się da, ale tak, by choć trochę dostosować go do swoich skromnych, kobiecych potrzeb. Polska Żegluga Morska w Szczecinie i Polskie Linie Oceaniczne w Gdyni były kiedyś armatorami, że ho...ho... Każdy z nich posiadał wielką flotę handlową i pływał po morzach i oceanach świata z sukcesem, jak twierdziła propaganda tegoż sukcesu, wielkim.

radzionkow

          Najdłuższe były rejsy do Chin i Wietnamu, które trwały nawet pół roku. Na każdym statku do dyspozycji armatora była jedna, bądź dwie kabiny, zwane pasażerskimi. Kto chciał zażyć długiej, morskiej podróży i poczuć klimat conradowskich powieści mógł wykupić sobie taka kabinę i płynąć, gdzie dusza zapragnie. Z tej właśnie możliwości skorzystała nasza panna i wykupiła kabinę na statku, który wybierał się w podróż. - Przez pierwszy tydzień nikt nie zwracał na nią specjalnej uwagi - opowiadał matros - tyle ją widzieliśmy, co w messie, gdy zasiadała do obiadu obok kapitana, o ile kapitan raczył na obiad przyjść. Gdy z Północnego przeszliśmy na Atlantyk i zaczęło robić się ciepło, naszą pasażerkę coraz częściej mogliśmy spotkać na pokładzie, opalającą swe, no... nie będę ci kitu wstawiał, marne wdzięki. W drugim tygodniu rejsu pękł bosman, który kilka lat wcześniej owdowiał. Po miesiącu najprzystojniejsi oficerowie, łącznie z kapitanem, nie mogli się nadziwić, gdzie mieli oczy, gdy pasażerka mustrowała w macierzystym porcie. Po dwóch miesiącach wszyscy chodzili oczadziali, a po trzech gotowi byli do samczych bójek, byle zaskarbić sobie choć odrobinę życzliwości panny, która na lądzie była stara.
          Jak widać można sprawić, by los był łaskawszy. Trzeba być jednak zamożnym i znaleźć trochę wolnego czasu. A co zrobić, gdy z kasą krucho, a lenistwo umysłowe sprawia, że czas jest kwestią otwartą? Jak pokazuje dzisiejszy dzień i kongres partyjny w Poznaniu można zapisać się do PiSu i popłynąć...

za-rufa

Trzeba tylko wiedzieć, czy na pewno się chce, by rejs na statku, na którym kapitan, nie wiadomo z jakiego powodu dwoi się w oczach, był rejsem o jakim marzyła, zmieniająca swą rzeczywistość stara panna. Myślę, że wątpliwa przyjemność z tego być może, nie mówiąc już o bezpieczeństwie podróży. Przecież na końcu każdego bujania zawsze jest port, w którym trzeba pewnym krokiem zejść na ląd i... przeliczyć zmarszczki w jakimś stabilnym lustrze. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 8

Marta Z.

2010-03-08 14:14:09
Panie Waldemarze.
Czyż tak składa Pan hołd kobietom w dniu 8 marca? Rozumiem, że PiS kojarzy się z bujaniem, ale czemu ze starą, Bogu ducha winną, panną? Pozdrawiam.

waldek

2010-03-08 14:37:54
do Marty
Wpis został dokonany 7 marca, bez świadomości nadchodzącego Święta Kobiet. PiS nie kojarzy mi się z niczym pozytywnym, w przeciwieństwie do mojej bohaterki. Stara panna, z tej autentycznej, marynarskiej opowieści nie zakłamuje rzeczywistości, tak jak PiS, lecz próbuje ją, choć trochę zmienić na lepszą. Niczego nie fałszuje. To raczej mężczyźni ulegają swym niedoskonałościom, ale czy to źle świadczy o pasażerce tamtego rejsu?
Skoro dzisiaj jest 8 marca, to wszystkim moim czytelniczkom składam najlepsze życzenia. Trzymajcie się Panie w zdrowi i urodzie zawsze i jeszcze jakiś czas. Pozdrawiam.

Małgorzata

2010-03-09 09:31:59
Podobno jak mówią marynarze - kobieta na pokładzie przynosi pecha. Był kiedyś statek spacerowy Panna Wodna, który pływał na Hel. Jak widać wszystkie panny się starzeją. Dziekuję za życzenia. Pozdrawiam

szczepan

2010-03-11 10:06:09
Zaiste czuję się moherowym beretem - z przyjemnością - czyli już stary ale bez czasu i kasy
więc port do którego płynę nie z dwojenia Kapitana ale z mocy mojego bagażu będzie dobry lub zły.
A głód kiedyś każdego dopadnie - głód prawdy.
Póki co ślepi jesteśmy na złodziejstwa i przekręty jednych lecz w soczewce oglądamy niskość (mierzoną w cm) i zmarszczki innych. Nie czytając jeszcze komentarza wyżej wspomniałem sobie Pannę Wodną. A teraz dla tego armatora robimy projekt hotelu - hmmm...
Zdanie które od przedwczoraj za mną chodzi:
\"Milszy nam śmierdzący żupan niż świąteczny chałat\"
pozdrawiam Szczepan

waldek

2010-03-11 10:44:51
Do Szczepana
Widzę, że czas naszego spotkania przy kieliszku rozmowy zbliża się nieubłaganie. Chyba nie do końca Cię Szczepan pojąłem. Niech, nim się spotkamy, wisi nad nami motto, które zapożyczyłem z jakiegoś, niedawnego wystąpienia poselskiego, że "prawda leży tam gdzie leży". Zadzwonię w przyszłym tygodniu. Ściskam Cię mocno, i w żupanie, i w garniturze:)).

szczepan

2010-03-11 19:13:15
NIKT MNIE NIE ROZUMIE
PÓJDĘ JEŚĆ ROBAKI

waldek

2010-03-11 20:02:08
Do Szczepana
Zostaw robaki na zakąskę. Potem Cię zrozumiem.

Krzysztof

2010-03-14 20:13:12
Oj coś mi się widzi, że znowu musimy się spotkać przy przysłowiowym kiliszeczku. Tematów do rozmów jest dużo.
Pozdrawiam Cię Waldku i Szczepanie
Krzysztof

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)