18 marca, 2010

Rozumna miłość, czyli Wojtek Fułek na prezydenta Sopotu

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 17:13
          W jednym z niedawnych wpisów wspomniałem, że przy okazji ostatniej wizyty Andrzeja Donara Donarskiego ( Mój jest ten kawałek podłogi, Mina Tyma i Kartka dla Waldka - MISTER zU.B.) u mnie w domu, w trakcie "nocnej Polaków rozmowy" wyszło na jaw, że Wojtek Fułek jest wspólnym naszym znajomym.
          Poznałem Wojtka w studenckim klubie "Łajba", a potem współpracowałem z nim w Akademickim Centrum Kultury i Bałtyckiej Agencji Artystycznej. Wojtek jako artysta, poeta, scenarzysta, a także pisarz, był i jest człowiekiem niezwykle uroczym i utalentowanym. Jednak największe wrażenie zawsze robiła na mnie jego skuteczność w pracy. Zazdrościłem mu tego niezwykłego opanowania i systematyczności. Facet z taką wyobraźnią, tak otwartą na pomysły głową i do tego pracowity do bólu, zawsze zasłużenie dochodził swego celu. Gdy został radnym rodzinnego i ukochanego Sopotu, wiedziałem, że wkrótce będzie w ekipie, która to miasto postawi na nogi, czyniąc zeń jedno z najpiękniejszych i niepowtarzalnych miejsc w Polsce. I tak się stało. To, że Sopot wygląda dziś jak wygląda, jest także zasługą Wojtka, który nieprzerwanie od 1998 roku jest tego miasta wiceprezydentem.

Sopot fot. W. Chyliński

          Andrzej z Wojtkiem poznali się, gdy byli dziećmi. Wojtek, jak już wspomniałem, w Sopocie się urodził, zaś Andrzej do Sopotu przyjechał na kilka lat swego, chwilami dość skomplikowanego dzieciństwa, które niedawno u mnie w domu tak wspominał: - Mówili na mnie Dyndal. Bo jak w szkole się przedstawiłem Donarski, to ktoś przeinaczył na Dyndalski. I tak zostało. Dyndal, a czasami Dyndała. Jak się będziesz z Wojtkiem widział, to go zapytaj, czy mnie pamięta. Powiedz mu, że mieszkałem na Fiszera, koło takiej kawiarenki i koło domu studenckiego Wyższej Szkoły Plastycznej. Graliśmy razem na podwórku w piłkę i takie tam różne gry hazardowe na drobniaki. Pamiętam jeszcze Jasia Wolfa i Włodka Paradowskiego. W tym akademiku grywaliśmy w ping-ponga. Mój tato grał wtedy na perkusji w Grand Hotelu. Kiedyś razem z Wojtkiem graliśmy w jednej drużynie piłkarskiej w mistrzostwach drużyn podwórkowych. Ja stałem na bramce. Chodziłem do SP nr 6, a Wojtek z tym Wolfem i Paradowskim do SP nr 10. Potem mieszkałem też na Chopina, na dole u państwa Kozłowskich. Sopot dla mnie jest najbardziej magicznym miejscem na ziemi. Toż ja w Sopocie wybiłem swoją pierwszą w życiu szybę. Takie rzeczy się pamięta, a wspomnienia z tamtych, szczenięcych lat, będą tkwiły we mnie do końca życia. Ech, ten Sopot...

krzywy-domek-sopot-fot.wchylinski

          Starałem się opowieść Andrzeja zapamiętać, by Wojtka przy okazji zapytać, gdy oto okazało się przedwczoraj, że Wojtek, co podejrzewałem już od jakiegoś czasu, jest stałym "zaglądaczem" na moją stronę. Przysłał mi maila, w którym m.in. napisał, że zastanawia się, czy wystartować w wyborach na prezydenta Sopotu. Spytał, co o tym myślę i czy ewentualnie wsparłbym go, w miarę swoich sił i pomysłów, w tym zamierzeniu. Nigdy się na Wojtku nie zawiodłem, więc głupio by było, gdyby on zawiódł się na mnie. Oczywiście, że pomogę - jak i gdzie tylko będę mógł. Napisał też, że na internetowej stronie "Dziennika Bałtyckiego" redakcja postanowiła zabawić się w sondaż, kto może wybory w Sopocie wygrać. Gdy wszedłem na wskazaną stronę, Wojtek już w tym prezydenckim rankingu prowadził, choć zwolennicy innych kandydatów nie próżnowali. Mimo że nie jestem mieszkańcem Sopotu i w prawdziwych wyborach nie będę mógł wziąć udziału, to kliknąłem, bo nie jest mi obojętne, kto będzie szefem miasta, które lubię, i w którym bywam często, nawet dwa razy dziennie. Nie jest to też obojętne sopocianinowi, komisarzowi Unii Europejskiej - Januszowi Lewandowskiemu, który tak pisze o Wojtku: "Sopot to kurort z duszą", a pielęgnuje ją od lat Wojciech Fułek. Bez Fułka byłoby na pewno mniej takiego Sopotu, jaki kochają mieszkańcy i goście z głębi Polski. Wojtek Fułek żyje Sopotem i sam użycza miastu swej artystycznej duszy!"

sopot-dom-zdrojowy

          Nie jest też Sopot obojętny Bogdanowi Borusewiczowi. O Sopocie, o Wojtku i o Wojtka pracy napisał tak: "Wojciecha Fułka poznałem w roku 1976, kiedy ktoś przyprowadził go do mojego sopockiego mieszkania jako licealistę ?z ideami?, zafascynowanego pieśniami Włodzimierza Wysockiego. W czasie stanu wojennego, kiedy się ukrywałem, Wojtek Fułek współredagował m.in. podziemne pisma wybrzeżowe: CDN oraz Przegląd Polityczny. Aresztowano go kiedyś z całą redakcją Przeglądu, m.in. razem z Donaldem Tuskiem. W latach 90-tych objawił się w Sopocie jako aktywny i energiczny samorządowiec, odnosząc jednocześnie liczne sukcesy zawodowe na innych polach. Od roku 1998 pełni funkcję wiceprezydenta Sopotu, odpowiedzialnego nie tylko za sztukę, kulturę i sport, z czym jest najczęściej kojarzony, ale również za sprawy budowlane i inwestycyjne oraz zagospodarowania przestrzennego. To on ? bez medialnego rozgłosu ? prowadzi takie strategiczne dla Sopotu inwestycje, jak przebudowa Opery Leśnej i nowa przystań jachtowa, rewitalizacja Dworku Sierakowskich, kompleks budynków komunalnych czy budowa Domu Seniora. Jest też uznanym znawcą dziejów miasta i wręcz jego kronikarzem, a dzisiejszy Sopot trudno wręcz sobie wyobrazić bez takich ludzi jak on. Bo Sopot potrzebuje ludzi z pasją, a do takich właśnie zaliczam Wojciecha Fułka."
Czyż trzeba lepszej rekomendacji? Poeta i artysta, który niczym zaczarowany ogrodnik pielęgnuje magię Sopotu, dba o to, co w nim najcenniejsze, a więc urok i wyjątkowość starego kurortu i...

sopocka uliczka-fot-wchylinski

... jest jednocześnie sprawnym menedżerem, znakomicie rozwijającym infrastrukturę miasta i prowadzącym nowe inwestycje. Ma Wojtek jeszcze jedną, wielką zaletę - świetnie pracuje w zespole, o czym sam mogłem się wielokrotnie przekonać.

wojciech-fulek

Dlatego, Drogi Internauto, Odwiedzaczu stały i przypadkowy, Przyjacielu i Znajomy, jeżeli mieszkasz w Sopocie, to weź to wszystko, co napisałem, pod uwagę i głosuj w wyborach na Fułka, a teraz czyś jest, czy nie sopociakiem, to kliknij w sondażu na Wojtka. i namawiaj znajomych sopocian, by w wyborach samorządowych głosowali na rozumną, wielką miłość do Sopotu, czyli na Wojciecha Fułka, jako najlepszego z najlepszych kandydatów na prezydenta tego niesamowitego miasta.

sopot-kamieniczka-przy-haffnera fot. W.Chyliński

A ja z Donarem napiszemy o niezwykłym Sopocie piosenkę. Może się Wojtku przyłączysz, nim po zwycięstwie, które wróżę, kompletnie zabraknie Ci czasu?NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 5

Magda

2010-03-19 11:40:52
"Obiema ręcami" za Fułkiem bym głosowała po Twoim wpisie, ale mieszkam w Poznaniu. Mam jednak nadzieję, że Pan Wojtek wygra i Sopot na tym tylko zyska, choć już jest bajecznie ładny.

waldek

2010-03-19 11:46:39
do Magdy
To trzymaj za Wojtka kciuki. To też pomaga. Pozdrawiam.

szczepan

2010-03-20 12:24:27
Gdybym mieszkał w Zoppotach (tak mówiła moja Babcia - Gdańszczanka)też bym na Niego głosował. I to co godzinę. albo częściej.
A całkiem obok
Nabyłem dziś podwójny czarny album Credence Clearwater Revival. Oj jest czym się bawić (po świętach)

waldek

2010-03-20 12:45:19
Do Szczepana
Twoja opinia i Twój głos są tym cenniejsze, żeś twórcą jest jednego z nowych symboli Sopotu - Krzywego Domku. Myślę, że Wojtek ucieszy się z takiego poparcia, choć z dziada-pradziada jesteś Gdańszczaninem. Na Credenców już się cieszę. Na zabawę też. Przyniosę Brekautów:)

mieszkaniec Sopotu

2010-03-21 16:55:13
Czuję się przekonany. Zagłosuję na Pana Fułka. Pozdrawiam. F.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)