08 kwietnia, 2010

Wanno-Warmińska Galaktyka

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 01:09
         I po Świętach... W "lany poniedziałek" w Wysokich Obcasach - babskim dodatku do Gazety Wyborczej, leżąc w wannie na wznak zaczytałem się w "wypracowaniu" pt. "Zagraj to jeszcze raz". Artykuł był o czterech, znanych damach polskiej piosenki, a więc obiecujący. Ponieważ dwie z tych dam darzę przyjaźnią, to tym bardziej budził moje zainteresowanie i ogromny stopień ciekawości. Nic też dziwnego, że podczas lektury nie zważałem na wodę, która w przeciwieństwie do rosnącego stopnia mej czytelniczej uwagi, zmniejszała systematycznie swój stopień ciepła. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to świetne zdjęcie Grażyny Łobaszewskiej. Nigdy jeszcze nie widziałem portretu, który by tak znakomicie oddawał Grażki charakter i niesamowitą moc jej artystycznej natury. Patrząc na Grażynę w gazecie od razu usłyszałem wszystkie jej piosenki i przeboje. Niestety, z opowieści Grażyny, napisanej przez autorkę Gazety, nie dowiedziałem się właściwie nic ciekawego. Szkoda, bo mało jest kobiet, które tyle przeżyły i wiedzą o życiu to, co wie Grażyna.

grazyna-lobaszewska
fot. M.Redzisz i M.Bereżecka/Zorka Project

          Podobna historia dotyczy także następnej bohaterki świątecznego dodatku do Gazety - Eli Wojnowskiej. Ela też jest bliską memu sercu i duszy osobą. Niby wszystko w tej opowieści jest... Jest młodość i Częstochowa, Warszawa, KUL i historia sztuki, jest Andrzej Ibis Wróblewski i czas macierzyństwa, a jednak w tej Eli nie ma Eli, którą znam. Szkoda, że choć konterfekt Eli, który wykonano z równie wielkim kunsztem, nie śpiewa tak, jak śpiewa portret Łobaszewskiej. Szkoda, bo bym sobie też chętnie posłuchał.
         Trzecia rzecz, jaka przygwoździła moją uwagę, to fragment zwierzenia Steni Kozłowskiej, piosenkarki, która święciła tryumfy, gdy byłem dorastającym chłopcem. Może dlatego, że w tamtym czasie odkrywałem w sobie istnienie męskich pragnień, nie pamiętam repertuaru Steni Kozłowskiej, za to świetnie pamiętam jej biust, niezbyt skrywany w dekoltach.
Otóż gwiazda Stenia Kozłowska zwierzając się Gazecie z tego, że boli ją fakt nie puszczania jej piosenek w dzisiejszych mediach, powiedziała coś takiego: "...Za moich czasów teksty pisali poeci, piosenki miały melodię. A teraz? Piosenkarze piszą sobie sami muzykę i teksty. Jak można być tak zarozumiałym. Maryla Rodowicz się trzyma. Kora ma fajne piosenki, ale reszta. Co to jest za tekst:"Mój jest ten kawałek podłogi"..."
Pani Stenia pewnie nigdy nie przeczyta mojego wpisu, ale pozwolę się zwrócić bezpośrednio do niej, osobiście, bo a nuż...
Pani Steniu. Chętnie się z Panią zgodzę, że w pogoni za szmalem zalewa nas popowa szmira i tandeta, bez choćby cienia oryginalnej myśli, frazy, czy nuty. Chętnie też zgodzę się z Panią, że Maryla Rodowicz trzyma się świetnie i niech się tak trzyma jeszcze sto lat, bo tylko dzięki niej mam złudzenie, że czas stoi w miejscu. Kora także trzyma się znakomicie, ale powinna Pani wiedzieć, że teksty, które śpiewała i śpiewa w większości są jej autorstwa, i chwała jej za to. Szkoda jednak, że nie ma Pani pojęcia o czym jest piosenka zespołu Mr.Zoob, którą w 1984 roku zaśpiewał Andrzej Donarski, a która tak łatwo posłużyła Pani do wykazania się wrażliwością na słowo śpiewane. Dzisiaj Andrzej Donarski gra z zespołem, który uprościł nazwę i brzmi ona - MISTER z U.B. No, niech Pani pokombinuje...
Piosenka powstała w stanie wojennym i wystarczy się tylko przysłuchać pierwszym wersom, by wiedzieć co jest śpiewane. A refren (tu napiszę odwrotnie), że... nikt ma mi nie mówić co mam robić, bo mój jest ten kawałek podłogi... czyż nigdy nie dał Pani do myślenia? Nic Pani nie zrozumiała? Akurat nie mam powodów bronić tego tekstu, bom ani jego autorem, ani przyjacielem autora, ale są rzeczy, które powinno się rozumieć. Tym bardziej, gdy mówi się o sobie jako o osobie z tzw. branży.
         Zastanawiając się "Czy to walc", czy może jakieś inne tango zmarzłem kompletnie w tej mojej czytelniczej wannie, więc wylazłem i teraz wybieram się w kierunku Warmii i Mazur, gdzie mam nadzieję spotkać autorkę tegoż obrazu poniżej, który nosi tytuł: "Warmińska Galaktyka"...

warminska_galaktyka

          Ową znakomitą malarką jest Elwira Iwaszczyszyn, która wraz ze swoim mężem Mateuszem (Kabaret Czyści jak Łza) i ze Stefanem Brzozowskim (Czerwony Tulipan) będzie w Mrągowie specjalnym gościem Stowarzyszenia "Zielone Dzieciaki". Mam nadzieję, że i ja tam dotrę szczęśliwie, a nasze spotkanie, o którym nikt nie napisze w Wysokich Obcasach, będzie bardziej gorące, niż woda po lekturze tekstu w mojej ulubionej Gazecie Wyborczej.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 9

donar

2010-04-09 13:07:05
Piękna fotografia Grażyny Łobaszewskiej.
A co do pani Steni, no, cóż - pani Stenia.
Nie wiem tylko, jak można było wpaść na pomysł umieszczenia Grażyny i Eli obok pani Steni, której bliżej jest do dzisiejszej Dody, Pauli czy innej Wiśniewskiej, które kompletnie nie są zarozumiałe autorsko.
Może napisałbyś Waldku, ku przestrodze, jak nazywa się autorka tego "wypracowania"?

waldek

2010-04-09 14:08:36
do Donara
Zatrzymam ten egzemplarz "Wysokich obcasów". Dostaniesz go, jak przyjedziesz do Polski, wraz podziękowaniami i dyplomem od Jerzego Owsiaka za pomoc i udział MISTER z U.B. w WOŚP.
Zamysł takiego zestawienia artystek w artykule (jeszcze wypowiada się pani od mydełka Fa) jest niezrozumiały również dla mnie. Trochę jakbyś w jednym garnku jednocześnie pichcił zupę z brukwi i gotował homara.

Gośka R.

2010-04-09 15:22:46
Czytałam wspomniany artykuł i w pełni się z Panem zgadzam. Było to beznamiętne, świąteczne pisanie o niczym. Natomiast zdjęcie Pani Grażyny - rewelacja.

waldek

2010-04-09 16:28:38
Do Gośki
Bez przesady, że o niczym.

donar

2010-04-09 17:17:18
A podaj jeszcze Waldusiu nazwisko tej gwiazdy dziennikarstwa.

waldek

2010-04-09 20:34:57
Do Donara
Jeżeli tak bardzo chcesz już teraz przeczytać ten artykuł, to szukaj w internecie tekstu Urszuli Jabłońskiej "Zagraj to jeszcze raz" - Wysokie Obcasy z soboty 3 kwietnia 2010 roku. Pozdrowienia.

Zosia i Zielone Dzieciaki

2010-04-12 13:19:38
Mam wysokie obcasy ale nie takie...a i tak napiszę o spotkaniu w Mrągowie...było inne niż mogliśmy kiedykolwiek sądzić. Waldku...Dojechałeś cały i zdrowy a to w tym dniu było ważne. 10 kwietnia...Katastrofa rządowego samolotu...daleko od nas a zmienia naraz życie bardzo blisko nas. Dziś mogę tylko podziękować za wspólne bycie z Elwirą :) bez Elwiry i Jej Mateusza...z pastorem, jego polską modlitwą słowami czytanymi przez pana Mieczysława z Hospicjum domowego i Twoimi wierszami dobrymi na sen...oraz Zbyszkowo- Rojkowym pocieszaniem na bezpieczna drogę...Z PRZYJAŹNIĄ ZIELONE DZIECIAKI i tacy też Przyjaciele.
Czas niezwykły gdy artysta umie się dzielić tym co cieszy, koi i wspomaga ...śmieszy też...tak myślę.
Zagraj to jeszcze raz...mam taką nadzieję do spotkania w kolejnej zielonej GALAKTYCE.
PS. Panią Grażynę Łobaszewską bardzo cenię za to jaka jest i była. Świetna i inspirująca a to jest duża sztuka przez duże S ...
Ech Mazury jak wy cudne :)

Zosia i Zielone Dzieciaki

2010-04-12 13:23:00
Serdeczności dla Donara VEL Andrzeja. Otóż mamy dla niego też parę niespodzianek...ale może kiedyś gdy się spotkamy...
Zielono :) Zosia.

waldek

2010-04-12 18:51:53
Do Zosi
Mnie także było miło u Was gościć, choć dzień ten nie nastrajał do radości. Jednak cel, dla którego się spotkaliśmy w Mrągowie - pomoc Hospicjum, bardzo był tego spotkania wart i w jakiś sposób łączył tragedię narodową i smutek tego dnia z nadzieją, dzięki której żyjemy.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)