19 kwietnia, 2010

Przerost formy

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 20:13
          Zgadzam się zupełnie z Agnieszką Holland, gdy mówi, że będąc w Ameryce patrzy na sprawy w Polsce z pewnego dystansu i widzi w naszym przeżywaniu tragedii przerost formy nad treścią - "...Kiedy w tę pamiętną sobotę czytałam w internecie o niebywałej reakcji w Polsce, o powszechnym smutku i cierpieniu zwykłych ludzi, polityków i dziennikarzy, byłam poruszona. Ale potem zmieniło się to w stan chroniczny. Nie było umiaru w tym przeżywaniu żałoby..."
          Katastrofa pod Smoleńskiem i tragiczna śmierć dziewięćdziesięciu sześciu osób, w tym wielu dostojników państwowych z Prezydentem na czele, jest wydarzeniem w polskiej historii bez precedensu. Poza ukrzyżowaniem Chrystusa, który - jak głosi Pismo - umarł dla naszego zbawienia, nie przychodzi mi do głowy żadna tragedia, która miałaby jakiś sens. Ani w katastrofie w kopalni, w której ginie kilkudziesięciu górników, ani w tragedii w Tybecie, czy Brazylii, jak i w śmierci pojedynczego człowieka w wypadku samochodowym, nie widzę sensu. To właśnie brak sensu powoduje, że każda tragedia, nim ją oswoimy, przeraża. Tym niemniej, gdy już ochłoniemy i stan spraw nieco się nam ułoży, emocje opadną, to powinniśmy umieć zachować umiar w manifestacji i obnoszeniu się z nie zawsze szczerym bólem.
          Wczoraj Andrzej Sikorowski z grupy "Pod Budą" w TVN żałował, że przez tydzień, w większości mediów więcej było sztucznie wstrząśniętych gadających głów i płaczących dziennikarzy, niż muzyki poważnej, która narodowej tragedii dodawałaby powagi i dostojeństwa. Zgadzam się z nim. Nigdy nie byłem zwolennikiem Pana Prezydenta, ani tego co czynił jako głowa państwa. Był prezydentem Polski, ale nie był, niestety, prezydentem wszystkich Polaków. Nie sympatyzowałem z polityką jaką uprawiał, obawiałem się idei kolejnej Rzeczpospolitej, którą wraz z bratem propagował i martwiła mnie wizja państwa zaszczutych obywateli, a jednak wieść o śmierci Lecha Kaczyńskiego, tak jak i wieść o śmierci pozostałych rodaków uczestniczących w tej katastrofie, była dla mnie wielkim wstrząsem i przykrością . Nie oznacza to jednak, że po opadnięciu pierwszych emocji, nie widziałem jak wzbiera fala formy, która w końcu zalała i utopiła treść. Gdy w trzy dni po katastrofie "nieznany" autor wymyślił, że Wawel...

wawel t

...to najlepsze miejsce na grób dla Prezydenta, choć nigdy tam żaden prezydent nie był chowany, złapałem się za głowę.
          Całkowicie zgadzam się z Andrzejem Wajdą, że królewski zamek na wawelskim wzgórzu, to nie jest adekwatna forma dla treści, jaką uosabiał sobą Pan Prezydent. Początkowo nie za bardzo rozumiałem, kto i dlaczego chce wśród królów dynastycznych i królów polskich serc położyć całkiem przeciętnego Prezydenta R.P. - Prezydenta, który po wyborczym zwycięstwie, jak posłuszny kapral meldował własnemu bratu wykonanie zadania, i który później, jak się można domyślać, bez woli, zgody i decyzji brata nie czynił niczego. Kto i dlaczego miał taki pomysł łatwo więc zgadnąć, trudniej jednak zrozumieć sekretarza polskiego Papieża, kardynała Dziwisza, który na ten pomysł przystał. Kardynał nie przyznając się do autorstwa "zwalał", a to na rodzinę Kaczyńskich, a to na "wielu", którzy dzwonili, a to (bodajże ustami rzecznika kurii) na rząd i Sejm, niezdarnie jednocześnie przekonując, że Prezydent zginął śmiercią bohaterską.
          Dla mnie bohaterską śmiercią ginie ten, kto ginie z wyboru i męstwa. Bohaterską śmiercią jest ta śmierć, która służy wartościom ogólnoludzkim, narodowym, bądź ta, która służy dobru drugiego człowieka. By zginąć bohatersko, prócz męstwa i odwagi, trzeba mieć wybór: walczę o wolność lub poddaję się, skaczę do rzeki za tonącym, albo odwracam głowę w drugą stronę. Ginę, bo zaryzykowałem swoje życie, by ratować życie innych, albo zostaję w domu i siedząc wygodnie w fotelu zdaję się na telewizyjne relacje. Gdzie w tej katastrofie był wybór? W czym objawiło się bohaterstwo Pana Prezydenta?
Niestety, po raz kolejny przekonałem się, że Kościół w Polsce jest zwyczajnym, choć niewybieralnym, a przez to też nieusuwalnym i nie kontrolowanym przez naród, uczestnikiem gry politycznej. Dotarła do mnie także druga prawda, że w teatrze życia nie należy wychodzić z roli sługi, choćby bożego, gdy się nie potrafi zagrać roli pana. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 10

Marek

2010-04-20 09:42:53
Waldku dziękuję Ci za mądry tekst. Popieram Cię w każdej jego sylabie. Mam nadzieję, że właściciele wyłączności na prawdę objawioną, nim zaleją Cię jadem nienawiści, przeczytają ze zrozumieniem, choć bardzo w to wątpię. Na wszelki wypadek dla nich specjalnie kilka adresów z wypowiedziami prawdziwych autorytetów. Niech zrozumieją, że my stoimy tam, gdzie Wajda, a oni....
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Zniszczono-mi-zalobe-po-Lechu-Kaczynskim,wid,12171507,wiadomosc.html
albo na:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wajda-protestuje-ws.-pochowku-Prezydenta-na-Wawelu,wid,12171681,wiadomosc.html

A. Godlewska

2010-04-20 11:57:34
Szanowny Panie, jestem bardzo Panu wdzięczna za ostatni tekst nawiązujący do wywiadu z Agnieszką Holland.Jestem wdzięczna bo wyraził Pan moje myśli na temat dotykający,mam nadzieję, nas wszystkich.Niestety podejrzewam, że możemy sobie tylko pogadać w zaprzyjaźnionym gronie i mającym przytomne spojrzenie w odróżnieniu od większości oszalałej w jakimś amoku bycia "razem". Usiłuję mieć nadzieję, że wszystko się unormuje i ludzie zaczną, chociaż trochę przytomniej patrzeć na coraz bardziej otaczającą ich rzeczywistość.Pozdrawiam Adrianna Godlewska

waldek

2010-04-20 17:09:10
Do Pani Adrianny Godlewskiej
Niezwykle miło mi gościć Panią na swojej stronie. Był kiedyś taki czas, że to ja byłem gościem Pani na Mokotowie. Pani pewnie z pewnością tego nie pamięta, bo to było dawno temu. Wpadłem na chwilę do Pani męża, Wojciecha Młynarskiego, o zawodowych sprawach pogadać. Do dziś pamiętam stare meble w pięknym salonie i uroczą atmosferę domu przy Łowickiej. Serdecznie Panią pozdrawiam i bardzo dziękuję za tamtą gościnę i dzisiejszy komentarz.

waldek

2010-04-20 17:54:05
Do Marka
Dziękuję Ci Marku za komentarz i linki. O "jadliwych" się nie martw. Nie jest ich aż tak wielu, by sobie na mojej stronie pozwalać. Dziękując Marku Tobie, chcę również podziękować wszystkim tym, którzy nie chcąc się "upubliczniać" przysłali i nadal przysyłają mi swoje komentarze na adres mailowy. Serdeczne dzięki.

Szczepan

2010-04-20 18:14:49
Zgadzam się z Panią Holland.
Cieszę się z że tylu dostało szansę na odwołanie przyjazdu (to była inna odmiana mgły).
Bolą mnie niektóre Twoje sformułowania.
Nie zgadzam sie z Panem Wajdą.
Każdy ma swoją Apokalipsę (objawienie) i swój Har-Magedon (miejsce walki)
A i tak gdzieś w międzyczasie jest pora na rozmowy.
Z szacunkiem
Szczepan

waldek

2010-04-20 18:37:09
Do Szczepana
Z Tobą się różnić to przyjemność. Masz święte prawo się nie zgadzać, tak jak ja takież samo mam prawo do zgadzania się z Mistrzem. Pewnie jeszcze nie raz przywiodę Cię swoimi poglądami do bólu i pewnie nie raz z taką samą klasą mnie o tym poinformujesz. I świętą masz rację, że jest pora na rozmowy... przy czymś pełnym filozofii, że dodam od siebie. To może pod koniec tego tygodnia? Pozdrawiam.

Marek

2010-04-20 19:35:40
Kocham Was za TAKĄ dyskusję!!!!

Katarzyna

2010-04-25 23:57:41
Szukając odpowiedzi na nie-zadane pytania trafiłam na Pana blog. Dziękuję za te słowa, tak precyzyjnie określające moje własne zdanie na ten właśnie temat.
Wszak \"po owocach ich poznacie\", a śmierć w katastrofie nikogo nie czyni bohaterem. Przykrym wydaje mi się takie dawanie przykładu dzieciom...
pozdrawiam Pana wiosennie

Dorota

2010-05-17 15:13:58
Z Pańskiego tekstu nie jest jasne, czego się Pan tak obawia? Czy doznał Pan osobiście tych wszystkich złych rzeczy, o których Pan pisze? I druga moja wątpliwość - mieszkamy w Polsce a nie w Stanach (mieszkałam w nich parę lat) i mamy prawo do przezywania wszystkich rzeczy, tak jak my czujemy, a nie jak ktoś nam nakazuje.
Od paru miesięcy interesuję się twórczością Pani Godlewskiej i ze smutkiem znajduję tutaj pani słowa. Szkoda, z tekstu Pani książki wynikało, ze jest Pani innym człowiekiem - rozumiejącym i współczującym. Szkoda...
Dobrze, ze się pojawił ten wpis.
pozdrawiam

waldek

2010-05-17 17:43:47
Do Pani Doroty
Żałuję, że dla Pani w moim tekście nie wszystko jest jasne. Niestety, nic na to nie poradzę. Mogę jedynie powiedzieć, że mi przykro. Przykro mi również z tego powodu, że przychodzi Pani do głowy, iż ktoś coś może Pani nakazywać. Moim zdaniem może Pani sobie przeżywać wszystko wedle upodobań i nie ma tu nic do rzeczy miejsce Pani aktualnego pobytu. Jest Pani wolnym człowiekiem żyjącym w wolnym kraju. Proszę jednak nie odmawiać mi prawa do myślenia i przeżywania spraw po swojemu. Ja również jestem wolnym człowiekiem.
Za wysoce niestosowną uważam Pani "wycieczkę" pod adresem Pani Godlewskiej. Być osobą współczującą nie oznacza bycia osobą niemyślącą i bezkrytyczną. Szkoda, że ma Pani inne zdanie. Szkoda...
pozdrawiam

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)