29 kwietnia, 2010

Tfu-rcy?

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:13
          Długo się zastanawiałem, czy na swoim blogu, miejscu osobliwie prywatnym, by nie rzec... intymnym, publikować tfurczość tfurców, którzy chcą innym za wzorce moralne służyć i wzorce zachowań ustalać.
Zaczęło się cztery dni po katastrofie, gdy większość narodu zasnuta smutkiem przeżywała żałobę po tragicznej śmierci dziewięćdziesięciorga i sześciorga Polaków. Pierwszy, jak mi się wydaje, w żałobę strzelił socjolog z literackim zacięciem Krasnodębski, który w swym eseju, opublikowanym 14 kwietnia w dzienniku Rzeczpospolita, dość dosadnie określił, kto do smutku prawo ma, a kto go nie ma. Nie dość, że nie zauważył nikogo poza prezydentem Kaczyńskim wartym narodowej żałoby, to jeszcze do tych, którzy prawa do smutku nie mają zwrócił się w te słowy:
I wy miejcie odwagę, pozostańcie sobą. Już zaczęliście dzielić łupy i dobierać się do szaf. Zróbcie kolejne "Szkło kontaktowe", wyśmiejcie tę śmierć, wypijcie małpki. Zaproście Palikota i Niesiołowskiego. Krzyczcie: "cham" i "dureń", i "były prezydent Lech Kaczyński". Wyśmiewajcie i drwijcie. Bądźcie sobą. Gardzę wami. Jestem dumny, że Go znałem.
          Tego samego dnia do głosu socjologa przyłączył się satyryk Wolski, znany kiedyś z legendarnego już magazynu radiowego Programu III Polskiego Radia "Sześćdziesiąt minut na godzinę". Byłem fanem tej audycji i z przykrością od lat obserwuję, jak jeden z jej znamienitych autorów rozmienia talent na coraz to gdzie indziej lokowane polityczne sympatie (za PRL-u był nawet sekretarzem POP PZPR-u) i poglądy. On również, w czwartym dniu żałoby, choć ja dostałem ten tekst dzień wcześniej, pozwolił sobie w Gazecie Polskiej na taki oto wierszyk (rżnąc zresztą z Tuwima):
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,/  Będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie, / Dzisiaj lekko pobledli i trochę strapieni / Jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie! / Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych. / Waszej czerni, powagi, szkoda słów - nie ma co, / Dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny / Wasze kpiny i żarty wylewane przez szkło.  /Bo pamięta poeta, zapamięta też naród Wasze jady sączone bez ustanku, dzień w dzień,  / Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru... / Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień! / Od Okęcia przez Centrum, tętnicami Warszawy, Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem / Jedzie kondukt żałobny taki skromny choć krwawy, / A kraj czuje - Prezydent znowu jest w swoim mieście. / Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej / Nie potrzeba milczenia mącić fałszu złą nutą, / Na kolana łajdaki sypać popiół na głowę! / Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
            W dzień po żałobie z wełnistych i ciężkich chmur poezji spłynął wiersz agitacyjny Rymkiewicza Jarosława Marka, któremu pieniądze (nagroda Gazety Wyborczej - Nike), w przeciwieństwie do poglądów, nie śmierdzą. I słusznie, bo duch duchem, polityka polityką, a ciało ma swoje wymagania. Rymkiewicz w swym dziele analizuje sytuację geopolityczną, pochyla się nad rozdarciem i niedolą Polski, powołuje się na proroków i tajemnice przodków, by z patosem zakończyć, bo:
"... - tu patosu trzeba / Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu / Co zrobicie? - pytają nas teraz przodkowie / I nikt na to pytanie za nas nie odpowie / To co nas podzieliło ... to się już nie sklei / Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei / Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu / Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu! / Dokąd idziecie? / Z Polską co się będzie działo? / O to nas teraz pyta to spalone ciało / I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie / Niech się Pan trzyma... Drogi Panie Jarosławie
          I Wolski, i Krasnodębski, i Rymkiewicz w formie jak wyżej, "dopraszali się", by ci o innych poglądach zamilkli (choć nikt się nie odzywał), by nie udawali głupków w żałobie, nie kradli Polski i wzgardzeni pozostali sobą. Tak pewnie zrozumiał to autor tekstów piosenek zespołu Lady Pank - Andrzej Mogielnicki. Poglądów nie zmienił, głowy popiołem nie posypał i gdy żałoba się skończyła, odwinął się temu od "karlenia" i temu od "gardzenia". Tekst Mogielnickiego przysłano mi również 24 kwietnia i jak się za chwilę okaże, na tym się nie skończyło. Początkowo zastanawiałem się czy przesłać go dalej, czy ze względu na względy tego nie czynić. Pomyślałem jednak, że skoro socjologowi wolno, satyrykowi wolno i poecie wolno, to czemu nie ma być wolno tekściarzowi, który w ilości odbiorców swojej twórczości zawsze bił na głowę satyryka, że o socjologu i poecie nie wspomnę. Kliknąłem "Prześlij" i... od pewnej, gdańskiej literatki dostało mi się od razu, jakbym to ja "Epitafium wawelskie" napisał. Przy okazji dowiedziałem się, że owa literatka znała osobiście prezydenta Kaczyńskiego i jest oburzona. Poczułem się zawstydzony, jak żarówka w słońcu, że nie znałem prezydenta Kaczyńskiego i na dodatek go nie lubiłem.

zarowka-w-sloncu

          W chwilę potem "walnął" we mnie swą opinią - że obrzydliwe teksty rozsyłam - całkiem zacny facet, który kiedyś walczył w Hali Olivii na Festiwalu Piosenki Zakazanej o wolność słowa. A tekst Mogielnickiego był taki:
EPITAFIUM WAWELSKIE
Żył tak jak zginął, całkiem przypadkiem / Historii będąc zaledwie świadkiem / Za całe swoje mając zasługi / Że jest ten drugi / Piął się i puszył, płynął na fali / Tak się nabzdyczył, tak się przechwalił / Aż narodowi udzielił rady: Spieprzajcie dziady! / Sam jednak spieprzył - i to dosłownie / Ciągnąc za sobą krwawe pochodnie / I zostawiając spadek niemały - Nowe podziały. / Aż któryś syknął: Co nam tam Havel/ Mamy większego: Dać go na Wawel! / Cud uczynimy na miarę bytu - Z gówna do mitu. / Lud swe objawił czucia najszczersze / Poeci słuszne skrobnęli wiersze / I do wieczności płynie w zaloty / Trumna miernoty

          Literatce nie odpisałem, ale z Zacnym zacząłem korespondować, bo go lubię. Wyjaśniałem i tłumaczyłem się jak dziecko, gdy nadeszła, także pocztą mailową, praca gdyńskiego satyryka Zbigniewa-200gram-Szymańskiego, która powaliła mnie na kolana i kompletnie zakręciła. Zakręcony jąłem zastanawiać się nad kondycją polskiego pióra i granicami rozsądku, ale skoro Zacny walczył o wolność słowa, z której korzystać może socjolog, satyryk, poeta i tekściarz z Warszawy, to czemu 200gram znad morza ma nie móc? Może i on. Oto co może gdynianin Szymański:
Epitafium Mogielnickiego
Żył tak jak pisał. / Wciąż perskie oko,/  Puszczał do władzy, zaszedł wysoko. / Piął się i puszył, płynął na fali, / Aż się przeraził, że dinozaury / Wymrą, chyba, że będą trzymały / Z tymi, u których umysł się skarlił. / Z budki suflera "Wyborczej" płyną / Rady jak słuszną zostać padliną: "Gównem posmaruj swoje wierszyki / A obdarzymy Ciebie pomnikiem. / Pośmiertną płytą z Twymi tekstami, / Będziemy uszy żyjących ranić". Siedzi więc, skrobie tekst Mogielnicki, / Czas szybko płynie, koniec już bliski. / Wie, wobec wielkich jest tylko pyłkiem / A chce mieć od nich większą mogiłkę, / Więc, co z "Gazety" jemu suflują / Wpisuje w kajet, już oklaskują / Jego wyborcze elit miernoty, / Za parę w gównie skąpanych złotych. / Umarł tak jak żył, życiem bakterii. / Żegnali go wierni lecz mierni. / Miernota nawet w grobie się puszy, / Bo nie chce nawet bakterii ruszyć, / Robak targany odrazą szczerą: "Nie ruszę tego, tu, mniej niż zero" / "Przechodniu, życie nie jest loterią, / Jeśli chcesz przetrwać, zostań bakterią. / Choć masz mnie w dupie, ja mam grób śliczny, W nim "g" zaschnięte - Twój Mogielnicki. 

          Skoro socjolog, skoro satyryk, skoro poeta, skoro tekściarz i skoro 200 gram... to na koniec ja:
I tak to ślinę tocząc żałobną
Tfu-rcy tforzą tfu-rczość wyborną.
Ważąc proporcje, drodzy Państwo,
Wskażcie po czyjej stronie tu draństwo.
NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 3

P.T.

2010-05-01 11:13:32
Panie Waldku, draństwo leży w pojęciu słowa POLITYKA, gdy bawią się w nią ludzie emocjonalnie niezrównoważeni. Chyba właśnie to Pan wykazał. Pozdrawiam. P.T.

Marek

2010-05-03 15:20:30
Jacek Dobrowolski

"Do Jarosława Marka Rymkiewicza"

Pan teraz krzyczy z bólu, bo Pan stracił braci /
Ale Polska żyje, nie żyją zaś kaci /
Car Matki nam nie gwałci na krwawej lawecie /
Car teraz przerażony co powiedzą w świecie /
Świateł nie zapalili jego słudzy głupi /
Mgła lotnisko spowiła w szary szynel trupi /
Lot, pospieszny, spóźniony, a ułani w pędzie /
Lądowali na oślep, bo potrafią wszędzie /
Na grobach bohaterów mieli złożyć kwiaty /
Sami się położyli, znów krwawe rabaty /
Orzeł biały tu runął i wszyscy spłonęli /
Jak krzyczeli do Boga, to klęli anieli /
Patriotów nie sołdat bagnetem mordował /
Pchnęła zazdrość, że wcześniej inny brat cześć oddał /
W bracie wilka widzieli a sami bez skazy /
I wszyscy pierworodni bez najmniejszej zmazy /
Nieświadomą ofiarą kogo tu obarczyć? /
Boga? Diabła? Rywala! Że Polską frymarczy? /
Pan pisze, że chcą Panu Polskę skraść złodzieje /
Czy ma Pan na nią patent? Aż Muza się śmieje. /
Pan pisze, że ten naród "to już się nie sklei" /
I przestał się podobać, bo pełen złodziei /
Jeżeli ludzie kradną należy ich karać /
Uroczystość też skradli? Opluć, wydrwić zaraz? /
Czy pierwszym jest obrońcą Rzeczypospolitej /
Kto bardziej kocha zmarłych niż żywych" Pomściciel" /
Pan chce do zemsty popchnąć mściciela bliźniaka /
Zemsty na kim? Na braciach? Ponura to draka /
Tak Pan nagania żubra, że wroga stratuje? /
Już parska, ryczy, wierzga, krew w nim się gotuje. /
Dokąd idziecie! Z Polską co się będzie działo? /
Jak was ten żubr ponosi, czy tej krwi za mało? /
Czy jest tak, że Pan może ton zmienić w tej sprawie? /
Ja modlę się za Pana - Panie Jarosławie

Warszawa, 20 kwietnia 2010 r.

Dla przypomnienia: Autor jest poetą, tłumaczem, eseistą, krytykiem teatralnym. Publikował m.in. w: "Kulturze","Współczesności","Teatrze","Res Publice Nowej","Odrze","Kontekstach", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Wyborczej", The Journalist's Handbook, The Irish Times, The European Quarterly. Wydał tomiki poezji "Raróg" i "Partytury" oraz komedię romantyczną "Dziewanna". Autor scenariusza filmu "Zaćmienie piątego słońca?"(TVP 1991). Przetłumaczył 9 książek o medytacji zen. Tłumacz wielu nauczycieli zen i m.in. Eugenia Barby, Piny Bausch, Petera Brooka, Christophera Hamptona, Ellen Stewart, Roberta Wilsona. Współpracownik BBC od 1989 r. m. in. przy dokumentach "Auschwitz: zbrodnie nazistów", "II Wojna światowa za zamkniętymi drzwiami". Otrzymał brązowy medal "Gloria Artis"w 2005 r.

Zbigniew Szymański

2010-05-24 12:09:52
Panie Waldemarze, proszę w przyszłości cytować dokładnie. W przedostatniej zwrotce, w drugim wersie powinno być:"Żegnali jego wierni, lecz mierni".Wiersz jest obrzydliwy, tak jak tekst pana Mogielnickiego, co zresztą w komentarzu pod nim/opublikowany był w Gazecie Świętojańskiej/ wyjaśniłem.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)