05 maja, 2010

Wykolejona Kolej

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 20:28
          Od rana wszyscy mówią i piszą o Kolei, która nie jeździ, bo nie zapłaciła za tory innej Kolei, która z kolei nie ma zamiaru tej wykolejonej Kolei utrzymywać. Przeszedłbym obok tego problemu zupełnie obojętnie, gdyż od lat nie korzystam z usług tych, co na torach, gdyby nie pewna historia, która zdarzyła się w mojej rodzinie kilka dni temu. - Panie naczelniku - zaczęła moja Mama - pracowałam prawie czterdzieści lat, jako nauczycielka, z czego sporo ponad dwadzieścia lat w przedszkolu PKP, którego byłam dyrektorem. Odchodziłam na kolejową emeryturę ze Złotym Krzyżem Zasługi i Kawalerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski. Przyszłam dzisiaj Pana zapytać, czy Kolej ma jakiś fundusz socjalny dla swoich emerytów, bo od dwudziestu pięciu lat, odkąd jestem na emeryturze, nikt z PKP o mnie nie pamięta i... Fakt, to smutne - przerwał Mamie naczelnik w Dyrekcji Kolei w Gdańsku - ale musi Pani wiedzieć, że tamta Kolej już nie istnieje. Kolej, którą Pani pamięta podzieliła się i jest teraz wiele różnych Kolei. Wszyscy opiekują się emerytami, ale my jesteśmy od nieruchomości, a Pani była w dziale socjalnym. Socjalny został zlikwidowany i nikt go nie odziedziczył. Stąd o Pani nikt... - tu naczelnik zawiesił głos nie bardzo wiedząc jak skończyć zdanie i wszystkim nam siedzącym przy biurku naczelnika od razu zrobiło się zwyczajnie i po ludzku przykro. Najbardziej przykro było mojej Mamie. Różne jej koleżanki, a szczególnie te z przyzakładowych przedszkoli i żłobków, za grosze, a czasem nawet za darmo, z "Solidarnością" i innymi organizacjami branżowymi jeżdżą po całej Europie, bony na Święta dostają, na kawki są zapraszane, a Mama może sobie, najwyżej szufladę otworzyć i rzucić okiem na te dwa świecące kawałki blachy ze wstążką, z których kiedyś była taka dumna.
Naczelnik próbował się uśmiechać i nawet kazał dzwonić, bo może coś się zmieni, ale chyba sam w to nie wierzył, bo pożegnał się z nieukrywaną ulgą, co nas, wychodzących na kiedyś zadbany korytarz pięknego kiedyś budynku, jeszcze bardziej zasmuciło

gdansk-blednik1916-i-budynek-dyrekcji-kolei

         W drodze powrotnej do domu pocieszałem, jak umiałem moją osiemdziesięciodwuletnią Mamę, przypominając, że z tym zapominaniem nie jest tak źle, bo zapominając o człowieku zapomnieli też o zniżce na przejazdy koleją, której ciągle Mamie nikt nie zabrał, tak jak zabrali kiedyś wszystkie inne dodatki. - A gdzie ja jeżdżę? - zapytała zachmurzona Mama. I to był ten właściwy moment, w którym każdy rozsądny syn uruchomiłby tzw. "Rodzinny Funduszu Socjalny". Tak i ja, mając się za rozsądnego przedstawiłem Mamie pewien pomysł. Humor mojej Rodzicielki poprawiał się z minuty na minutę i gdy dojeżdżaliśmy do Sopotu, gdzie zamierzaliśmy pójść na kawę do Centrum Haffnera i...

mama-w-sopocie

... na dworzec kolejowy, po marsowej minie nie było śladu. W ramach Funduszu, w dworcowej kasie kupiliśmy bilet do Zakopanego w wagonie sypialnym. A co? Niech sobie Mama wiosnę w maju umili widokiem gór i szmerem górskiego potoku, zamiast zastanawiać się nad marnością systemu zarządzania pamięcią w okazałym, lecz zaniedbanym budynku DOKP przy ulicy Dyrekcyjnej w Gdańsku. Bilet i moje solenne zapewnienie, że pod Giewontem wszystko będzie załatwione i będzie czekało na Mamy przyjazd, sprawiło, że przykrość sprzed godziny przepadła już zupełnie bezpowrotnie. Wiosenna pogoda, która po Monciaku słońcem sprowadziła nas prawie nad samo morze, też miała swój wkład w nasz humor. Gdy wróciliśmy do domu, okazało się, że z wiosny cieszy się również Haczyk, który witał nas rozkoszując się nowym legowiskiem na świeżej trawie.

haczyk-1

Spójrzcie tylko na to psie spojrzenie i na te psie miny, a zrozumiecie dlaczego tak bardzo wszyscy jesteśmy zakochani w naszym nowym przyjacielu.

haki

Gdy wiosna wschodzi w ogrodzie, to tak, jak rok temu i jak dwa lata temu, i jak trzy lata temu...

stokrotki

...stokrotki rozkwitają też na moim blogu. Z wiosną człowiek wpada w taki nastrój, że kłopoty siedmiomiesięcznej zimy łatwo puszcza w niepamięć. A niech tam... Najważniejsze jednak jest to, że nie tyle wiosna i lato nas radują, i nie tyle jesień z zimą straszy, co cieszy fakt, że "Rodzinny Fundusz Socjalny" działa. I oby działał, bo w życiu z Koleją, można się tylko... przejechać i wykoleić.
          Wieczorem w gazecie czytałem o "potrzebie wychowania młodzieży w duchu patriotycznym" i zacząłem się zastanawiać, czy większym patriotą jest ten, co z flagą w ręku czci narodowe klęski ganiając po mieście, a radosne Święto 3 Maja co roku zaczyna i kończy z wieńcem przy Grobie Nieznanego Żołnierza, czy może ten, który sprawi, że pociągi zaczną normalnie i punktualnie jeździć po torach, a nie po pragnieniach przed sklepem monopolowym. Odjazd. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 5

Krystyna

2010-05-06 19:51:59
byłeś dzieckiem bawiliśmy się, byłeś młodzieńcem słuchałam twoich piosenek, jesteś starszym panem i się nie znamy... pozdrawia Krystyna Koć

waldek

2010-05-06 20:59:58
Do Krystyny
Bez przesady z tym "nie znamy się". Sposobności nie ma, by się spotkać, ot co! A poza tym, skoro jestem już starszym panem, mam wytłumaczenie - artretyzm i skleroza:). Napisz na adres: chylwald@o2.pl , to się umówimy. Lato u progu. Pozdrowienia. W.

Zosia

2010-05-09 23:41:39
Serdeczności dla Mamy...góry są wiosną cudne. A Haczyk też ma fajny jęzor ...szkolony w literaturze ?
Pozdrawiam.

waldek

2010-05-10 08:39:58
Dziękuję za serdeczności w imieniu Mamy, która już dzisiaj pójdzie sobie po obiedzie na spacer do Doliny Białego. Czy Haczyka jęzor jest szkolony w literaturze, to nie wiem, ale w okazywaniu sympatii i bez szkoły jest mistrzem :).

Małgorzata

2010-05-14 15:36:51
Haczyk nie tylko ma fajny jęzor ale nie musi jeździć koleją jak pies Lampo. No ale Lampo pochodził z innego kraju. Pozdrawiam :).

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)