15 maja, 2010

Czy dobre musi być wrogiem lepszego?

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:27
          Nie raz i nie dwa, niejedna matka i niejeden ojciec tłumaczy swej latorośli, że lepiej czasem wszystko zostawić jak jest, niż przedobrzyć, szukając lepszego. Sam sobie też to tłumaczę, choć ze zrozumieniem, czy lepsze jest wrogiem dobrego, czy może dobre lepszego, mam często kłopot. Jest wiele rzeczy, na których skupiam swoją uwagę. Osobiste sprawy chronię, ale te bardziej ogólne, są tematem moich tu wpisów, choć czasem granica między jednymi sprawami, a drugimi bywa cienka, jak pajęcza nić. Moje "Codzienności" są pewnego rodzaju kroniką, a kronika ma swoje wymagania, więc...
Nie jest rzeczą zupełnie osobistą uwaga jaką ostatnio poświęcam dwóm tekstom. Pierwszy z nich, to zapowiedziany tekst piosenki o Sopocie, która powstaje z inspiracji Wojtka Fułka - wiceprezydenta tego miasta, a prywatnie mojego i Donara przyjaciela. W trakcie pracy nad piosenką tekst jej wciąż jest modyfikowany i poprawiany. Właśnie teraz, gdy piszę te słowa, a muzycy MISTER zUBa w piwnicznej izbie czynią ostatnie próby...

mister-z-ub-proba

... pod wodzą Przemka "Śledziuchy" Śledzia i stroją instrumenty w poznańskim studio, ja wciąż wykłócam się z Andrzejem Donarskim o zwroty, wersy, słowa i słówka. Mnie się coś układa, jemu nie. Mnie brzmi, a jemu nie leży. Ja mu przeszkadzam w dykcji, on mi w logice. I tak będzie pewnie, aż się nie nagra. Jeszcze gdyby ktoś dobry chciał nam powiedzieć, czy te sprzeczki dadzą lepszy efekt? Czy to "lepsze" nie pogoni "dobrego" i czy to "dobre", to rzeczywiście jest "dobre"? Się wkrótce okaże.
Drugi tekst, który mnie ostatnio zajmuje, to słowa do piosenki, jaka powstaje we współpracy ze Zbyszkiem Szukalskim. Zbyszek wraz ze swoją siostrą Anią stworzył kiedyś sympatyczny duet, który wielokrotnie nagradzany, całkiem dobrze zaznaczył swoją obecność na wielu studenckich imprezach w latach siedemdziesiątych.

ania-i-zbyszek-szukalscy

Teraz Zbyszkowi znowu zaczęło w duszy grać i namówił mnie, by napisać wspólnie coś nowego. Gdy mi przyniósł muzykę, tekst napisał się prawie sam i ułożył w piosenkę do i dla Marka Ferdka, zwanego Solowym. Marek zmarł w styczniu tego roku. Był członkiem zespołu BABA i B-Complex, z którymi to zespołami wiąże mnie wiele dobrych wspomnień. Co się stało - Jeszcze niedawno z kropli potoki / Jeszcze niedawno z chwili godziny / Jeszcze niedawno radość ze słoty / A dzisiaj jesień z wiosną mylimy / Jeszcze niedawno w porywach uczuć / Błogosławiona naiwność słów / A dziś bezsenne noce bez butów / Wychodzą z życia na wieczność snu / Ref. Co się stało Co się stało / Przecież tak niewiele lat / Przeminęło przeleciało / Popatrz a to czasu szmat / Powolutku Przechodzimy / Tyle nas co z brzegu ślad / Długo tu nie zmarudzimy / Ledwie tyle by czuć smak  /Jeszcze niedawno z niczego wszystko / Jeszcze niedawno z oddechu pieśń / A dziś dalekie jest bardzo blisko  /Tyle co zdążyć powiedzieć - cześć Ref. Co się stało?
Gdy gotowy tekst oddałem Zbyszkowi, on zaproponował byśmy razem zaśpiewali tę piosenkę tam, gdzie kiedyś często spotykaliśmy się z Markiem i gdzie on jeszcze w ubiegłym roku koncertował, w Szklarskiej Porębie na Giełdzie Piosenki. Tak się perspektywą tej premiery przejąłem, że zacząłem tekst poprawiać i przerabiać. Niestety, moje "lepsze" zaczęło się kłócić z dawnym "dobrym" i po namyśle powróciłem do pierwotnej wersji. Jak dobrze pójdzie i nie pokłóci się z lepszym, to zapytamy latem w Bazie pod Ponura Małpą - Co się stało?
          Tymczasem w Sopocie zmiany. Piosenka prawie gotowa, lato za pasem, a tu sytuacja przedwyborcza w miejskim ratuszu mocno się skomplikowała. Jacek Karnowski, dotychczasowy prezydent, prawdopodobnie zmieni swoją decyzję o niebraniu udziału w najbliższych wyborach samorządowych i mimo wciąż niejasnej sytuacji w prokuraturze, jednak wystartuje ponownie. Tak więc do słów starego przeboju "...Rano skwer, plaża lub molo, gdy zapada zmierzch..." dojdzie jeszcze słowo - polityka.

molo-gdy-zapada-zmierzch

Wielokrotnie pisałem o tym, że Karnowski jest dobrym prezydentem, że Sopot pod jego rządami wypiękniał i wygląda jak nigdy dotąd, i że miasto ma w nowych czasach szczęście do dobrych włodarzy. Miałem okazję kiedyś poznać tatę Pana Jacka, więc wcale się nie dziwię, że kadencje Karnowskiego - juniora były takie owocne, bo niedaleko pada jabłko od jabłoni. Zawsze też uważałem, że tandem Karnowski - Fułek, to rzecz dla Sopotu znakomita. Gdy Jacek Karnowski postanowił się wycofać i nie zabiegać więcej o funkcję prezydenta, naturalną rzeczą było, że Wojtek Fułek, mając ogromne doświadczenie w pracy dla miasta i współudział w sukcesie, wystartuje w tych wyborach. Nie mam wątpliwości, że Wojtek jest w obecnych warunkach lepszym kandydatem, ale czy dobre musi być wrogiem lepszego? Może dobre tym razem ustąpi przed lepszym? Czy miasto na tym straci, czy zyska? Moim zdaniem zyska.NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 3

Krzysztof

2010-05-18 21:42:55
Waldku.
Piękny tekst. Mam nadzieję, że równie piekna będzie muzyka. Czekam na nagranie.
Pozdrawiam
Krzysztof

waldek

2010-05-18 23:34:52
Do Krzysztofa
Dziękuję za opinię. Muzyka powstała pierwsza i była inspiracją dla tego tekstu. Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł tę piosenkę tu, na mojej stronie pokazać. Pozdrawiam.

Małgorzata

2010-05-20 08:01:36
Waldku, dobre jest rzeczywiście wrogiem lepszego. To oznacza, że kiedy coś jest dobre, to się tym zadawalamy i nie dążymy do zmiany na lepsze. Jednak należy próbować i poznać lepsze tak jak Ty zrobiłeś. Ostatecznie wybrałeś pierwszą wersję. Nie znam drugiej wersji ale wierzę na słowo, że ta pierwsza jest dobra. Czekam na piosenkę. Małgorzata

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)