04 sierpnia, 2010

Kowalkowski cd.

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:36
Po upałach, które w naszym ogrodzie z lubością spędzałem w towarzystwie Asinych floksów wiechowatych... ogrod przyszło wreszcie ochłodzenie. Z dużą satysfakcją, co zdarza się rzadko, obserwowałem, jak nad moim domem zbierają się ciężkie chmury zapowiadające burze i ulewne deszcze. zbieraja-sie-chmury-fot-w-chylinski Przyszedł czas, by bez poczucia utraty ładnej pogody zadumać się nad złośliwością przyjaciół i znajomych. Nie minął miesiąc, jak Kochana Lucha podarowała mi swoją najnowszą książkę, o której pisałem jeden wpis wcześniej, a tu puk, puk.. i nowa niespodzianka. Krzysztof Kowalkowski, inżynier z wykształcenia, a historyk z zamiłowania... krzysiek-kowalkowski1 też chwali się nową pozycją w swoim dorobku. Ludzie - pomyślałem - co wy robicie? Przecież mój leniwy potok czasu nie może być narażony na ośmieszającą mnie górską bystrość strumienia Waszej twórczości. Od kiedy na pisanie nowych tekstów piosenek trzeba mnie uparcie namawiać, a zachęty Szczepana Szotyńskiego i Krzysia Kowalkowskiego, bym ruszył z dalszą treścią opowieści "Widłąg", na nic się zdają, to nie robi mi się zbyt komfortowo, gdy na swoje lenistwo patrzę z perspektywy dokonań innych. Szczepan także zadziwił mnie niedawno zbiorem swoich nowych, świetnych tekstów i jeszcze lepszych rysunków. rys-szczepan-szotynski Zainteresowanych odsyłam na stronę Szczepana - www.szotynski.pl A wracając do moich chmurnych, burzowo-deszczowych kompleksów, zazdrości, lenistwa i zawiści, to... Krzyś Kowalkowski, od chwili, gdy w latach dziewięćdziesiątych odnalazł w sobie piękną pasję do opisywania historii kociewskich miast i wsi, nie ustaje w pracy i wysiłku, by opisać cały swój rodzimy region. Najnowsza, dziewiąta książka z tej serii nosi tytuł: "Z dziejów gminy Kaliska oraz wsi do niej należących". Dla przeciętnego czytelnika taka monografia to może i nic wielkiego, chociaż to 600 stron, ale jak w słowie wstępnym pisze prof. Uniwersytetu Gdańskiego Józef Arno Włodarski: "...Historia „małych Ojczyzn” jest częścią historii regionalnej i tym samym wpisuje się znakomicie w dzieje Polski. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, wkrótce po przemianach ustrojowo-gospodarczych, w trudnym okresie transformacji można było zaobserwować trend do pisania na nowo dziejów małych miejscowości i osad, a trudu tego podejmowali się nie tylko zawodowi historycy, ale i miejscowi kronikarze, a także pasjonaci historii. Różny był oczywiście ciężar gatunkowy tych dzieł – od popularnonaukowych po profesjonalnie przygotowane monografie" i dalej "...U progu trzeciego tysiąclecia niełatwo budować we wspólnej Europie mosty między historyczną przeszłością a teraźniejszością, ale to właśnie pomorskie cnoty, takie jak gospodarność, solidność i odpowiedzialność miały wpływ na pozytywne przemiany zachodzące na terenie gminy Kaliska. Wsie należące do gminy Kaliska są postrzegane przez ich mieszkańców jako część ich mikrokosmosu, który niewątpliwie na swój sposób kochają; bowiem pokochać to znaczy także poznać i zrozumieć. Właśnie temu służy wydanie monografii, na którą już dziś jest duże społeczne zapotrzebowanie. Książki podobnie jak ludzie żyją własnym życiem – ta monografia także..." I to jest szczera prawda, że pokochać to tyle co poznać i zrozumieć. Książki Krzyśka znakomicie się do tego nadają, więc gdy zauważycie gdzieś taką księgę... kaliska_1 to zastanówcie się, czy nie warto się zakochać. Bo, gdy beztrosko jedziecie na wakacje, bądź na grzyby w Bory Tucholskie, a potem wracacie i mówicie, że jesteście zakochani w przyrodzie i pejzażu Kociewia, to albo to tylko zwykłe zauroczenie i "pierwsza miłość od pierwszego wejrzenia", którą porzucicie po pierwszej nocy, albo... czytaliście już książki Kowalkowskiego. A poza tym wszystko po staremu. Szaleńcy w Warszawie w bezsensownym uporze "bronią" krzyża, ukazując całą bezradność państwa wobec chciwego wszystkiego, a jednocześnie beztroskiego wobec państwa Kościoła i bezradność Kościoła wobec swoich oszalałych wiernych. W Sejmie nadal PISzczy mysz głupoty, która chce ryczeć jak lew, a ja coraz bardziej i bardziej popieram posła Palikota. Zdaje się, że on jeden wie, rozumie i chce zmienić coś na lepsze w tej naszej polskiej, mentalnej biedzie. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Marek

2010-08-05 08:48:02
Jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości co do zdrowia psychicznego "obrońców krzyża" zapraszam: http://w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

waldek

2010-08-05 09:02:55
do Marka
Jak się okazuje każdy ma prawo urządzić sobie zabawę gdzie chce i na temat jaki chce. Ciekawe, co by było gdyby w tej zabawie rekwizytem nie był krzyż?

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)