21 sierpnia, 2010

Nieobiektywnie z obiektywem w Gdyni i Orłowie

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:42
          Gdy zakładałem tę stronę w internecie, chodziło o to, by zebrać razem do kupy to, co mi się zachowało w szpargałach i zakurzonych pudłach. Dość szybko zorientowałem się, że samo zgromadzenie starych zdjęć, nagrań i tekstów nie wystarczy. Należało jeszcze zrobić coś z pamięcią i kronikarską chęcią utrwalania tego, co się wydarzyło kiedyś i wydarza teraz. Zacząłem na swojej stronie prowadzić blog. Wszak skoro żyję - pomyślałem - to tym doświadczeniem należy się dzielić z innymi, również przez życie doświadczanymi. Jednak samo słowo pisane mi nie wystarczało. Postanowiłem to, o czym piszę ilustrować zdjęciami. Nie zajmując się nigdy fotografią i nie mając o niej najmniejszego pojęcia, dość szybko odkryłem, że pstrykanie zdjęć sprawia mi dużą przyjemność. Onegdaj pisałem o swoim spotkaniu z fotografikiem, dziennikarzem, znawcą historii Gdyni i wielkim jej orędownikiem, a także prezesem Towarzystwa Przyjaciół Orłowa - Sławkiem Kitowskim. Wśród wielu spraw, o których rozmawialiśmy była i ta, która dotyczyła mojego stosunku do Gdyni.

gdynia-skwer-kosciuszki-fot-wchylinski

          Chodziło wtedy o to, że ja, choć od dziesiątków lat związany jestem z Gdynią zamieszkaniem i rodziną, wciąż czuję się gdańszczaninem. Jedynie Orłowo jest mi bliskie i budzi żywe uczucia. Sławek rzekł na to, że mało Gdynię lubię, bo jej nie znam.
- Poruszasz się - powiedział - na trasie między Orłowem, a Gdańskiem, to skąd masz Gdynię znać? Weź aparat, przejdź się po centrum, po Skwerze Kościuszki, zajrzyj do portu, wdrap się na Kamienną Górę, zrób parę zdjęć, a kiedy popatrzysz na Gdynię przez obiektyw, to ujrzysz ją bardzo przyjazną, ładną i ciekawą.

redlowski-brzeg-w-gdyni-fot-w-chylinski

Faktycznie - przyznałem mu rację - mieszkając na granicy z Sopotem, pracuję w Gdańsku. Będąc obywatelem Trójmiasta i trójmieszczaninem z krwi i kości, z trzech miast tworzących jedno, najmniej zdjęć mam z Gdyni.
Od tamtej rozmowy minęły dwa lata. Pamiętając o recepcie Sławka, zacząłem dbać o to, by w Gdyni mieć przy sobie aparat. I rzeczywiście, patrząc przez obiektyw widzi człowiek to, co normalnie mu umyka. Fotografując miasto można się w Gdyni równie szybko zakochać, jak w Gdańsku, czy Sopocie. "Łapiąc" ujęcia łatwiej dać się oczarować. Pstrykając poniższe zdjęcie chciałem uwiecznić Sea Tower, a dopiero w domu, przy komputerze zorientowałem się, że przy tym jednym "pstryku" nałożyły się na siebie dwa symbole Gdyni - stary i nowy.

gdynia-symbole-fot-w-chylinski

A jak uroczo wygląda podróbka historii, której w tym miejscu nigdy nie było, która tutaj się nigdy nie wydarzyła...

gdynia-atrakcje-fot-w-chylinski

Czyż nie piękny jest też taki widok...

dar-mlodziezy-fot-w-chylinski

I tak powoli, dzięki Sławkowi Kitowskiemu stałem się także fanem Gdyni. Ponieważ ani na moment nie odkochałem się w Orłowie, to przeczytawszy dwa tygodnie temu w Gazecie Wyborczej, w dodatku Moja Gdynia artykuł Sławka pt. "W Orłowie i Kolibkach nie wszystko gra", postanowiłem poprzeć go niemal w całej rozciągłości. Moje wsparcie ukazało się dzisiaj, w tej samej gazecie pt. "O Orłowo trzeba zadbać". Ponieważ redakcja gazety materiał mój zilustrowała zdjęciem z plażowego spektaklu "Zorba", które niewiele mówi o istocie sprawy, to ja pokażę inną część tego, o czym pisałem. Urocze wejście na Promenadę Królowej Marysieńki wyglądało dzisiaj rano bardzo korzystnie. Przewiewnym ciepłem zachęcało do relaksu i spaceru. Z zaproszenia skorzystałem.

promenada-krolowej-marysienki

Po kilku krokach spotykałem ks.Zawackiego, z którym można się było poklepać lub sfotografować.

orlowo-kszawacki-fot-waldemar-chylinski

Założę się, że turyści, którzy z pomnikiem robią sobie zdjęcia, już po powrocie do domu nie pamiętają czyj to pomnik. Nie lepiej takie miejsca pozostawiać alejkom, drzewom , ptakom, krzewom , trawie i spacerom?

planty-w-orlowie-fot-waldemar-chylinski

Stało się. Choć według mnie park na pomniku nie zyskał, to mam nadzieję, że może i nie stracił, a ja się przyzwyczaję. Szkoda tylko, że nie zauważyłem nigdzie, by przed upamiętnieniem postaci ks.Zawackiego w ten sposób i w tym miejscu, ktoś próbował publicznie na ten temat dyskutować. Sobiepaństwo? Układ? Moja nieuwaga? Chcąc zachować ideę tego bloga - nie zapominając o teraźniejszości pamiętać o przeszłości, ze starego pudła wygrzebałem zdjęcie orłowskich plant, czy jak kto woli - Promenady Królowej Marysieńki, sprzed czterdziestu lat.

orlowo-planty-poczatek-lat-siedemdziesiatych

Ależ ten świat się zmienia. A czas jak leci? NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)