29 sierpnia, 2010

Hel

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 13:53
          Rano wypłynąć, wieczorem wrócić... Latem to frajda.

morze

          Każde miejsce ma swój niepowtarzalny klimat. Umieć wczuć się w klimat miejsca jest rzeczą nie tylko przyjemną, ale wysoce pożądaną. To trochę tak, jak znać się na ludziach i intuicyjnie wyczuwać ich charakter, osobowość, intencje i zamiary. \
Niedawno w knajpce przy plaży spotkałem się ze znajomym. W trakcie rozmowy o innym, wspólnym znajomym przyszło mi do głowy, że ludzie dzielą się na tych, którzy siedząc nad morzem zastanawiają się nad tym  kim sami są wobec bezkresu i nieskończoności i na tych, którzy pytają - po jaką cholerę komuś tyle tej wody, a jednocześnie ogarniając horyzont kombinują, jak i za ile można by to kupić.
Znajomy siedząc tyłem do morza interesował się moimi sprawami, które w tamtym momencie wcale mnie nie obchodziły. Gapiąc się na morze za jego plecami bardziej niż rozmową zainteresowany byłem kawowym zapachem przedwieczornej bryzy, a obgadywany znajomy pewnie gdzieś tam kupował Giewont. Tak, czy inaczej wszyscy byliśmy nieobecni. Obecny był tylko klimat.

wydmy-fot-wchylinski

Więc... Rano wypłynąć i odwiedzić Hel, zjeść tam obiad, a wieczorem na powrót zawinąć do portu w Gdyni, to frajda, o ile potrafi się łowić niepowtarzalne klimaty i trafi na przyzwoitego kucharza. Bardzo dawno temu Hel wyglądał tak:

hel-najdawniej

W latach trzydziestych ubiegłego wieku tak:

hel-dawniej

W ubiegłym tygodniu, mniej więcej to samo miejsce w Helu wyglądało tak:

tonacy-w-straganach-i-tandecie-hel-2010-fpt-wchylinski

i tak:

ulwiejska-hel

i tak:

hel

          Po krótkim spacerze deptakiem, czyli ulicą Wiejską, w dobrej z pozoru, a tak naprawdę marnej knajpce zjedliśmy mało atrakcyjny obiad i otoczeni "niepowtarzalnym", tandetnym, chińskim klimatem sławnej, polskiej, nadmorskiej miejscowości, powróciliśmy do domu. Miejsca i ludzie tracą klimat lub go zyskują w zależności od okoliczności i tematu. Zastanawiam się do dzisiaj, czy warto latem płynąć na Hel? NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Luca

2010-10-02 13:51:31
Płynąć to sobie Pan może przez Polskie morze np. do Karlskrony a latem może Pan przypłynąć lub przyjechać DO HELU lub NA PÓŁWYSEP HELSKI. Obłuda!!!! Ludzie nie odróżniają półwyspu od miasta!!! A w mieście nie jest jak w chinach, pobędziesz tam Panie to zobaczysz, że nie chowamy się po lasach, a jedzenie jest pyszne! :P

waldek

2010-10-02 20:27:01
Do Lucy
Napisałem "na Hel", bo tak się potocznie w moim światku mówi, gdy się płynie na helski półwysep. Całą "kosę helską" określa się jako Hel. Gdybyś Pani była bardziej uważną czytelniczką, to przeczytałabyś Pani, że wcześniej napisałem: "W ubiegłym tygodniu, mniej więcej to samo miejsce w Helu wyglądało...", a więc zasady znam, choć błędy, jak wszystkim, i mnie mogą się przytrafić. O co chodzi z tym pływaniem po "Polskim (!?) morzu np. do Karlskrony", "obłudą" i "chowaniem się po lasach", nie bardzo wiem i rozumiem. Moje jedzenie było w Helu niedobre. I już. Wolę Hel po sezonie, gdy znikają brezenty i namioty, które go w całości latem przykrywają. A tak na marginesie w "chinach" pisze się przez duże "Ch":). Wpadnę "pobyć" w przyszłym roku. Pozdrawiam i dziękuję za uwagi.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)