19 września, 2010

Smak w Sopocie

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:29
Dzieckiem będąc jeździłem z rodzicami "do Sopot" na spacery i do Włocha na lody. W Sopocie w latach osiemdziesiątych pracowałem jakiś czas w Bałtyckiej Agencji Artystycznej. Randki z dziewczynami, z którymi umawiałem się w Sopocie zawsze wychodziły i były udane. Jedno, co mi się nie wyszło, a bardzo kiedyś chciałem, to nie udało mi się zamieszkać w Sopocie. Rekompensuję sobie tę stratę tym, że dwa razy dziennie przez Sopot przejeżdżam, jadąc do pracy i z pracy. Z tej racji czuję się prawie jak sopocianin i kiedy wybieram się na spacer, to po Sopocie chodzę, jak po swoim. sopocka-latarnia Lubię Sopot. Od lat podziwiam zmiany i rosnącą urodę tego miasta. Interesuję się Sopotem tym bardziej, że w ekipie, która te zmiany spowodowała był mój przyjaciel - Wojtek Fułek. Był, bo za odwagę, przyzwoitość i uczciwość stracił pracę i już nie jest. Jako wiceprezydent, wraz z Jackiem Karnowskim tworzył bardzo zgrany zespół, który dobrze rządził miastem. Nic też dziwnego, że gdy Karnowski popadł w kłopoty i ogłosił, że w kolejnych wyborach nie weźmie udziału, to Wojtek zaczął rozważać swoją kandydaturę na prezydenta miasta. Kto nie chciałby kontynuować pracy, która jest pasją i przyjemnością? Jak wielu, tak i ja nie bardzo wierzę w prokuratorskie zarzuty stawiane Karnowskiemu. Moim zdaniem oskarżenie jest cienkie, jak bibułka w chińskim latawcu i wydumane, jak wiersz grafomana. Ubolewać tylko można, że Karnowski nie zna się na ludziach, skoro zadawał się z takim typem, jak ten Julke. Towarzystwo, w którym się człowiek obraca, to może nawet nie tyle kwestia wiedzy, przyzwoitości, czy kultury, to kwestia smaku. Niestety, tego smaku Karnowskiemu zabrakło. Może ten brak sprawił, że - jak głosi plotka - Karnowski z Fułkiem świetnie współpracowali, ale wielkimi przyjaciółmi nie byli. Karnowski z pewnością zasługuje na pomnik w Sopocie, ale czy na kolejną kadencję? Myślę, że człowiek, który nie waży swoich słów i obietnic, który wykorzystuje katastrofę smoleńską, by łamać zasady, nie powinien pchać się na afisz. To może nie tyle kwestia prawa, co kwestia smaku. Z niesmakiem obserwowałem niedawne manewry Platformy Obywatelskiej nad takim nieudzieleniem poparcia Karnowskiemu, by jak najbardziej to poparcie zapewnić. Nie przypuszczałem, że lubiany przeze mnie premier potrafi w jednym zdaniu jednocześnie chwalić zasady i negować je. Czymże była mowa Donalda Tuska o odmowie poparcia PO dla Karnowskiego z jednoczesnym zapewnieniem o dobrych i ciepłych uczuciach, jakie będzie miał premier dla tegoż Karnowskiego w dniu wyborów? To nie tylko obłuda, to kompletny brak smaku. Myślę że ten pogięty taniec Nowaka z Tuskiem na sopockim parkiecie będzie miał skutek odwrotny do zamierzonego. Będzie tak, jak w jakimś wywiadzie powiedział Wojtek - Karnowskiemu to nie pomoże, a Platformie zaszkodzi. Wspieram Fułka i trzymam za niego kciuki. Niewiele poza tym mogę, ale napisałem dla Sopotu piosenkę i wstąpiłem do Wojtkowego ruchu - "Kocham Sopot". Wszystkich przyjaciół, jakich mam w Sopocie będę namawiał, by na Wojtka głosowali. Warto, bo ten facet ma to coś, czego inni nie mają. malgosia-i-wojtek-fulkowie-fot-bartkowiak fot. Bartkowiak Prócz pięknej żony, zgranej rodziny, miłości do Sopotu i niezwykłej osobowości, posiada Wojtek dobry smak. A to, choć w życiu bywa takie ważne, jak się okazuje niezbyt jest powszechne. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

Zbigniew Szymański

2010-09-21 15:28:50
Panie Waldemarze, proszę jaśniej! Co znaczy "Zadawał się z takim typem, jak ten Julke" ? Też lubię Sopot i życzę panu Fułkowi zwycięstwa ale boję się, że użyty przez Pana zwrot wobec pana Julkego jest gombrowiczowskim dorabianiem komuś pupy. Może pan odpowiedzieć: "no z takim typem jak Z. Sz" ale że lubię siebie, więc (zameldowany jestem w Sopocie) prezydent Karnowski zyska tylko jeszcze jeden głos. I tak pana dobre chęci odbiorą ten głos Wojciechowi Fułkowi. Pozdrawiam - Zbigniew.

waldek

2010-09-21 16:54:48
do Zbigniewa Szymańskiego
Określenie Pana Julke jako "typa" jest oczywiście określeniem pejoratywnym. Nie wyobrażam sobie bym mógł szanować kogoś, kto podaje się za usłużnego przyjaciela, a w kieszeni trzyma włączony dyktafon i w niecnych celach nagrywa prywatną rozmowę. Nie rozumiem, jak przez moje określenie człowieka o dziwnym zachowaniu, Pańska sympatia i głos wyborczy przepłyną z pana Fułka na pana Karnowskiego. Proszę jaśniej. Pozdrawiam.
Waldek

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)