26 września, 2010

Wrzesień uniesień

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 09:05
          Uniesienia są wspaniałą formą stanów psychicznych, dzięki którym, i wraz z którymi możemy czuć się szczęśliwi. Unosimy się w duszy całą swoją osobą i lekko, lekko, leciuteńko odpływamy od złych słów, krzywych spojrzeń, ostrych gestów. Unosimy się nad byle czym, nad byle kim i byle jakim. Odpływamy w przestrzeń przyjazną, spokojną i miłą.
Skończyło się lato, kończy się wrzesień i tylko patrzeć, jak zaczniemy kichać do wtóru siąpiącego, coraz bardziej marznącego deszczu. W naszej rodzinie przełom lata i jesieni, to czas uniesień. Najczęściej miłych. Wrzesień, to czas imienin mojego syna, czas moich urodzin, czas urodzin mojej Mamy i rocznica ślubu. Wszystko to we wrześniu. 31 lat temu, nie za górami, nie za lasami, ale całkiem blisko miejsca, w którym piszę te słowa, dwoje zaskoczonych, ale bardzo w sobie zakochanych ludzi, nie mając grosza przy duszy, za to mając nadzieję i marne widoki na przyszłość, postanowiło 22 września złożyć sobie ślub. Chodziło w nim o to, by oboje wyznali przed urzędnikiem, a potem przed Bogiem, że są świadomi tego, co robią, i że nie opuszczą się, aż do śmierci. Różnie dzisiaj na tę świadomość można patrzeć, ale w nieopuszczaniu się i zakochaniu trwają.

slub-22-ix-1979r-gdynia

Panną Młodą tamtego dnia była Asia, a ja byłem jej wybrańcem. Po roku nasza rodzinka wyglądała już tak:

rok-pozniej

          Urodziny, niestety coraz częściej zaczynają się od przykrej konstatacji, że czas szybko leci. Radzę sobie z tym tak, że wbijam między swoje myśli i tę, iż czas i jego pomiar, to wymysł człowieka, a człowiek niekoniecznie zawsze ma rację. Ot, takie samooszukiwanie się. Imieniny natomiast, których w rodzinie mojego ojca w ogóle się nie obchodziło, to trochę takie dziwne święto. Związane z imieniem patrona, dość przypadkowo przypisywane jest solenizantowi. Moja Mama chciała dać mi na imię Rysiek, ale Tata, podpiwszy sobie przed pójściem do Urzędu, zamiast żony, posłuchał jej siostry, która właśnie wylewała łzy nad "Trędowatą" i za jej radą kazał w rubryce imię syna zapisać:Waldemar. Nie lubię tego imienia, choć mam świadomość, że ten przypadek i tak obszedł się ze mną łaskawie. Mój szalony dziadek swego syna, a mego wuja, ochrzcił imieniem Alfons, wprawiając w konfuzję i kłopoty dwa następne pokolenia spadkobierców swojego nazwiska.
          Tak więc zgodnie z pomorską tradycją nikt moich imienin nie obchodził, aż do czasu, gdy podrosłem. Mając dziesięć lat zacząłem domagać się tych obchodów. Czego to człowiek nie zrobi, by się jeszcze raz w roku wyróżnić i wzbogacić na prezentach? Od tamtej pory, choć skromnie, obchodzimy wszystko, co się da i o czym sobie przypomnimy. Wrzesień jest więc u nas miesiącem pocałunków i podarunków. We wrześniu bardziej, niż w innych miesiącach roku, jesteśmy dla siebie milsi i przyjemniejsi. A, że jesień jest także porą ukochanych przez moją rodzinę wypadów do lasu po grzyby, to...

bory-tucholskie-1

Kaszuby i Kociewie czekają. Niewielkim nakładem czasu i drogi możemy się bardzo szybko w Borach Tucholskich i kaszubskich kniejach szczęśliwie unosić nad szczodrobliwością przyrody. Po jakimś czasie, pogodnie zmęczeni, przysiadamy na zydlach i podziwiamy prezenty, jakie nam las zgotował.

grzybobranie-2010

Gdy obrodzi w grzyby, nasze uniesienia w leśnych ostępach nie mają końca. I nawet strach przed sromotnikiem przy zbieraniu kani nie jest w stanie nam tego uniesienia zepsuć.

grzybobranie-2010-kanie

          Uniesienia jednak nie zawsze wiodą nas do nieba. Czasami wręcz odwrotnie. Na wieść o czymś, lub o kimś unosi nas w przeciwną stronę, do piekła. Mnie, mimo tych wszystkich pięknych rodzinnych uniesień, uniosło we wrześniu też zło. Zostawmy szczegóły, może kiedyś o tym napiszę. Teraz wiem tyle, że przez Złego uniosłem się w złych myślach, by po raz kolejny w swym życiu ze zdumieniem odkryć fakt, iż wykonywany przez kogoś zawód, to często jest kompletny zawód. Zawiodłem się. Na szczęście łatwo wytrącam się z takich uniesień przechodząc w stan codziennych złudzeń, a stamtąd już blisko do uniesień szczęśliwych. Ech, ten wrzesień. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 5

Małgorzata

2010-09-26 09:15:30
Róże są piękne, bo kwiaty mają,
Lecz są nietrwałe bo, przekwitają.
A Wasza miłość niech się rozwija,
Niech trwa na wieki i nie przemija.

życzę z całego serca.Małgorzata

waldek

2010-09-26 09:17:54
Do Małgorzaty
Dziękujemy.

Marek

2010-09-26 09:23:20
Kochani wszelakiej pomyślności w tę rocznicę i na dalszej drodze ku diamentowym godom!

donar

2010-09-26 12:57:19
Kochane Chylińskie!
Wszystkim Wam ,wszystkiego najlepszego ze wszystkich okazji dotykających Was.
Mój dziadek też miał na imię Alfons i mówili mu Ali a ja dziękowałem Bogu-mimo wszystko,że nie dali mu Adolf.

Pozdrawiam zza siedmiu gór i rzek.

sir andrew donarski
dla przyjaciół - donar

waldek

2010-09-27 00:31:10
Do Marka i Donara
W podziękowaniu nisko się kłaniam. Pozdrowienia od nas dla Was.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)