03 paĽdziernika, 2010

Zyga, Rysiek, Krzysiek, Szczepan i ja

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:47
Prawie trzydzieści lat temu, u sąsiadów na imieninach poznałem budowlańca z duszą gitarzysty basowego. Mieszkałem wtedy w wieżowcu na gdańskim Przymorzu. Zyga był szwagrem solenizanta Krzysia, który mieszkał dwa piętra wyżej. Od słowa do słowa, od kieliszka do kieliszka i dowiedziałem, że poza pracą na budowie Zygę kręci muzyka - Nie ciebie jednego - pomyślałem i wyznanie zlekceważyłem. Okazało się jednak, że ta pasja, choć nienasycona, nie chodzi głodna. Zyga, gdy kończył kierownikować budowie, zaczynał grać na basówce. Grywał w różnych kapelach na Wybrzeżu. Nawet czas jakiś grał w zespole Trzy Korony, który to zespół w 1970 roku założył Krzysztof Klenczon po rozstaniu się z Czerwonymi Gitarami. krzysztof-klenczon1 Krzysztof Klenczon Zdarzają się takie piękne spotkania, na które przychodzimy rutynowo zasnuci mgłą codzienności, a wychodzimy oczarowani spotkanymi, niezwykłymi ludźmi. I świat nagle cały jest w kolorach. I świat nagle ma święto. Wychodzimy z poczuciem niedosytu i chcemy, by dopiero co zawarta znajomość trwała nadal. Tak rodzą się przyjaźnie. Solenizant też nie ukrywał, że prócz wykonywania zawodu inżyniera i urzędnika w magistracie, nosi w sobie duszę badacza dziejów - ze szczególnym uwzględnieniem historii Kociewia i Kaszub. Pisałem o nim niedawno, to Krzysztof Kowalkowski. Wracając do Zygi. Zadzwonił do mnie kilka dni temu i powiedział, że z Australii przyjeżdża Grzegorz Andrian, kumpel z Trzech Koron. Mają kręcić film o Klenczonie, więc będzie też gitarzysta Grzegorz Łapa Nogowski. - Przy tej okazji - powiedział - chcemy razem coś sobie muzycznie przypomnieć i pokombinować. od-lewej-grzegorz-nogowski-i-zygmunt-staruszkiewicz na zdjęciu od lewej:Grzegorz Łapa Nogowski i Zygmunt Staruszkiewicz Szukał starych nagrań i pytał, czy mógłbym pomóc. Przekazałem jego prośbę Piotrkowi Janosikowi Jagielskiemu, który pracuje w radio, z nadzieją, że może on coś znajdzie. W tym czasie zespół, do którego dołączył syn Zygi, Kuba Staruszkiewicz - jeden z najlepszych dzisiaj w Polsce perkusistów - z nostalgią i pietyzmem odkurzał w pamięci i na próbach stare kawałki. trzy-korony-po-latach-na-perkusji-kuba-syn-zygmunta-staruszkiewicza1 na zdjęciu od lewej: Kuba Staruszkiewicz, Grzegorz Andrian i Zygmunt Staruszkiewicz Wielkie było moje zdziwienie, gdy Janosik po kilku dniach poszukiwań znalazł coś, czego nie szukał, a mianowicie zapomnianą przez wszystkich piosenkę, do której napisałem tekst, muzykę zaś wymyślił Waldek Wiśniewski, klawiszowiec z Naszej Basi Kochanej. Tę piosenkę zaśpiewał i nagrał Zyga. Wczoraj po południu, sto metrów od wieżowca, w którym kiedyś mieszkałem, w dawnym osiedlowym Samie, zamienionym na piękną kręgielnię i restaurację Soprano, odbyła się uroczystość 60. urodzin Krzysztofa Kowalkowskiego i 35. rocznica, jego z Elą, szczęśliwego pożycia małżeńskiego. solenizanci-ela-i-krzysztof-kowalkowscy-1 W restauracji Soprano prócz budowlańca Zygi, który gra na basie i wielu gości z rodziny solenizantów - Eli i Krzysia, był wczoraj także Rysiek Krawczyk. Rysiek jest dzisiaj współwłaścicielem dużej, gdańskiej kancelarii prawnej. Nie widziałem go lata całe, a on przecież też mieszkał i balował kiedyś z nami we wspomnianym wieżowcu na Przymorzu. Nie zapomniałem o tym, bo Rysiek, tak jak i reszta, po pracy ma swoją "jazdę". Wieczorem, zamiast szlafroka wyciąga z szafy pięknego Gibsona i daje sobie coś pod palce z Nalepy, czy Hendrixa. I był wczoraj z nami też mistrz i przyjaciel nas wszystkich- Szczepan Szotyński. Urzekł mnie opowieścią o estetyce wnętrz. Szczepan, gdy odrywa się od architektury, zaczyna pisać wiersze i krótkie traktaty literackie. Czyni to, często nie przerywając malowania, które również jest pożywieniem dla jego duszy. Żal było wychodzić, tym bardziej, że rzadko spotykamy się wraz z żonami. A co z piosenką? Piosenka powstała w 1989 roku, w czasie, gdy Polacy zaczęli uparcie i od podstaw budować kapitalizm. Wśród łóżek polowych, udających sklepy i otwartych bagażników, udających hurtownie, kręcili się panowie zwani cinkciarzami. W nowej sytuacji oni pierwsi potrafili się odnaleźć. Najpierw zakładali kantory wymiany walut, a potem prawdziwe hurtownie, fabryki i stacje telewizyjne. Nasza zapomniana piosenka opowiada o tamtych, pionierskich czasach i oczywiście nosi tytuł - "Kantor Wymiany" Kiedyś różne rzeczy się robiło. Takie, związane ze swoim czasem piosenki też, choć, czy dzisiaj już nie ma cwaniaków...? NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)