16 paĽdziernika, 2010

Jesienna niespodzianka

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 15:15
          Prawie rok temu, bo w styczniu pisałem, że nie lubię zimy. Wychłodzony zimą i stosunkami ludzkimi pisałem m.in. o problemach jakie onegdaj miałem z realizacją pewnego pomysłu na program telewizyjny. Napisałem: W latach osiemdziesiątych...zdarzało mi się pisać scenariusze różnych programów, w tym telewizyjnych. Któregoś dnia we Wrzeszczu spotkał mnie pracownik gdańskiej telewizji, redaktor Sz. - Ja widzę - rzekł - że dla Warszawy się pracuje, a o Gdańsku zapomina. Ponieważ była to oczywista propozycja, wkrótce zaniosłem na ulicę Sobótki scenariusz programu, który mógłby być zrealizowany w Gdańsku. Jednym z utworów tego pomysłu miała być sympatyczna, choć trochę gorzka, piosenka ?Każdego dnia?. Niestety, po kilku dniach redaktor Sz. oddał mi mój scenopis, wzruszył ramionami, a rozkładając ręce w geście bezradności, rzekł - To się nie nadaje. Zaraz potem ten sam scenariusz został zrealizowany w Warszawie, dla I Programu TVP.
          Zapomniałem w tamtym wpisie dodać, że po przyjściu do domu, na drugiej stronie scenariusza znalazłem ocenę mojej pracy w postaci odręcznej notatki, którą sporządził ówczesny dyrektor TVP Gdańsk. Była krótka i dosadna: "Do dupy". Redaktor Sz. powiedział mi jakiś czas później, że to "do dupy", to była ocena, jaką mi wystawił nie dyrektor ośrodka telewizji, ale jego żona, która uważała się z najlepszą tekściarkę na Wybrzeżu. Niestety, nazwiska tej pani już nie pamiętam, choć sytuację dość dobrze. Scenariusz, o którym mowa przedstawiał sześć piosenek wykonywanych w większości przez Beatę Bartelik.

beata-bartelik

          W nagraniach Beacie towarzyszył student ostatniego roku, a może już nawet wtedy prawnik, uzdolniony muzyk i wokalista - Mariusz Ejsmont. Jedna z piosenek tego programu nie poszła w zapomnienie i do dziś można ją w eterze, jak to się kiedyś mówiło, usłyszeć. Ja też o niej wielokrotnie wspominałem. Chodzi o piosenkę, którą napisałem do muzyki Kazimierza Lewandowskiego - "Sen na pogodne dni"
          Nie wspominałbym po raz kolejny, gdyby nie przypadek. Majka, znajoma z Facebooka podesłała mi link do czegoś, o czym myślałem, że nie istnieje. Moją kasetę VHS z tym czymś, dwadzieścia dwa lata temu zniszczył tanim, słodkim i lepkim winem, w szale uwielbienia dla Beaty, kolega Olaf Meler, skądinąd znakomity, acz kompletnie niespełniony kabareciarz.
Teraz, dzięki linkowi od Majki kliknąłem sobie lekko palcem na lewy klawisz myszy i zobaczyłem na YouTube oryginalny fragment tamtego programu, teledysk piosenki - "Sen na pogodne dni"
          Gdy tylko ujrzałem pierwsze obrazki swojego scenariusza, w którego realizacji brałem udział, od razu ruszyła lawina wspomnień. Jak teraz, była jesień. Była Warszawa, kolejka WKD i strasznie zaniedbany, ale z niezłym klimatem dworek w zapuszczonym parku, gdzieś zaraz za Ursynowem. Był, nieżyjący już, Krzysiek Bukowski, który reżyserował i był znakomity Andrzej Witkowski, który redagował. To Andrzej sprawił, że wszystko to mogło się stać. Pamiętam, że po skończeniu pracy nad programem byłem nadzwyczaj szczęśliwy. Piosenki były udane, obrazki śliczne, a ludzie piękni i dobrzy.
          Teraz, jak wtedy szczęście w mojej duszy rozlewało się szerokim strumieniem, aż do chwili, gdy przeczytałem, kto ten teledysk miał i umieścił na YouTubie. Umieściła go tam 15 czerwca Beata Bartelik. - A to zołza - pomyślałem - Mieszka dwie ulice dalej, widzę się z nią czasami częściej niż dalszą rodziną, a ona trzyma w ukryciu coś, o czym ja sądzę, że nie istnieje. I w tym momencie usłyszałem frazę, w której saksofon Tomka Szukalskiego zamienił się miejscem w solówce z gitarą Krzysia Jarkowskiego. - A nich tam - rzekłem cicho i puściłem sobie jeszcze raz.


NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 0

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)