11 grudnia, 2010

Szarpane

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:00
          Człowiek szarpie się przez całe życie. Ledwie przyjdzie na świat, a już mu łóżeczko nie pasuje, więc szarpie się ze szczebelkami, siatkami, materacykami, poduszkami i wszystkimi sznurkami przy śpiochach. Potem nadchodzi czas szarpaniny w szkole i w domu, najczęściej po wywiadówkach. Gdy świat uzna cię za dojrzałego, zaczynasz szarpać się z dorosłym życiem. Bywa, że ty życiu dasz w mordę, bywa, że życie tobie przyłoży. Od tego, kto komu przywali mocniej zależy intensywność przeżywania życiowego szczęścia na tym łez padole. Na szarpaninę każdy ma swój sposób. Jedni szarpią się bez ustanku, z większym lub mniejszym sensem, inni rzadziej, z doskoku - doskoczyć, wyrwać co się da i cieszyć się tym, co się ma. Zdecydowanie gustuję w tej drugiej metodzie. Szkoda życia na wieczną szarpaninę.
         Ostatnio kilka wydarzeń sprawiło, że przyszło mi się znowu szarpnąć, więc się szarpnąłem. Dwa wpisy temu wspominałem moją rozmowę z najlepszym szyprem w Jastarni, a jednocześnie moim dawnym kolegą ze szkoły - Kaziem Detlaffem, który w prosty, kaszubski sposób zapytał, czy zdarza mi się jeszcze odczuwać czystą i kompletnie bezinteresowną przyjemność z pisania i śpiewania piosenek? Nie za bardzo wiedząc, co mu odpowiedzieć, zacząłem się zastanawiać i wyszło mi, że coś w życiu straciłem, coś zgubiłem, coś mi umknęło...
          Tydzień później, po dość długiej przerwie, niezależnie od rozważań na temat przyjemności, zagrałem koncert złożony z piosenek, które pisałem w różnych okresach swojego życia. Dla mnie było to o tyle ważne, że jakiś czas temu postanowiłem zawiesić gitarę na kołku i ze śpiewaniem dać sobie już spokój. Uległem jednak namowom i perswazji Marka Skowronka, szarpnąłem się i wystąpiłem w gdyńskiej Caffe Anioł. Nie ukrywam, że mimo kilku kiksów, jakie zdarzyło mi się popełnić, wróciłem do domu zadowolony. Mam nadzieję, że publiczność również. Dość szybko zapomniałem, jak dużo czasu zajęło mi przypomnienie sobie repertuaru. Zapamiętałem za to, że gdy już jako tako szło mi na próbach, zaczęło do mnie wracać to piękne uczucie radości, o które pytał Kazio.
          I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedno ale... Zauważyłem, że moja stara gitara, podobnie jak ja, dość boleśnie odczuwa upływ czasu i się po prostu rozkleja. Gitarę z należytym szacunkiem postanowiłem wysłać na emeryturę, a póki co, za radą znakomitego gitarzysty (na zdjęciu poniżej) Roberta Słuckiego...

robert-slucki

...szarpnąłem się na zupełnie nowy instrument szarpany. Jest to amerykańska gitara Washburn. Szarpnąłem się także na amerykański "piecyk" - bym mógł sobie w zaciszu domowym, w dowolny sposób ustawiać barwę i dźwięk tego wyszarpanego z okazji Mikołaja prezentu.

moja-nowa-gitara-washburn1

          Dla mnie, zdecydowanie bardziej tekściarza niż muzyka, te wszystkie nowości i bajery w akustycznej gitarze, to magia, której jeszcze do końca nie rozumiem. Cieszę się jednak bardzo z nowego nabytku, bo czuję, od tamtych prób przed koncertem, odnalezioną radość z szarpania strun. Dzięki Ci Kaziu za to zasadnicze pytanie. Dzięki Robercie za pomoc. Dzięki ci życie za to, że tym razem to mnie się udało przywalić ci lepiej. Znowu gram w domu dla czystej przyjemności. Z powyższej historii morał nasuwa się taki: Nie machaj ręką na uczucia zgubione, stracone, czy zapomniane. Szarpnij się od czasu do czasu, a radość z życia wróci. No, to idę sobie szarpać...

PS. Bohater moich ostatnich wpisów Wojtek Fułek został szefem sopockiej Rady Miasta. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 6

Krzysztof

2010-12-11 20:37:10
Oj! Wielka szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym koncercie. Toć to rzeczywiście wydarzenie i na pewno byśmy na nim byli. Wielka szkoda, ale może będą jednak następne?
Pozdrawiamy
Ela i Krzysztof

waldek

2010-12-12 11:29:36
Do Eli i Krzysztofa
Myślę, że niedługo będzie okazja do spotkania. Dam znać. Pozdrawiam serdecznie.

Marek

2010-12-14 09:45:17
Waldusiu, gratuluję zakupu i bezczelnie wpraszam się na recital... Z Małgosią. Pozdrowienia M

waldek

2010-12-14 09:59:43
Zaproszenie masz, jak w banku. Ukłony dla Małgosi.

Edek

2010-12-21 08:52:01
Waldku,
wspomnienia wspomnienia..

życze Wam Najlepszych ŚWIĄT BOŻONARODZENIOWYCH I TAKIEGO NOWEGO 2011 JAKI BYŚCIE CHCIELI NAJBARDZIEJ.

jeżeli będziesz gdzieś śpiewał daj cynk.

wcale na tych drzewach nie jest zimno..
edek

waldek

2010-12-21 10:39:07
Do Edka
Dziękuję za pamięć. Cynk oczywiście dam. Dobrych, spokojnych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)