24 czerwca, 2011

Niemodne uczucie

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:20
Wczoraj, znienacka odwiedzili nas przyjaciele. Nim przyjechali, zadzwonili. Tłumaczyłem się trochę, że bajzel w domu, że porządki... - Eee tam, zaraz będziemy - usłyszałem w odpowiedzi i rzeczywiście po godzinie u bramy stanął Janusz Kasprowicz z Asią i niedawny bohater mojego wpisu o nagrodach na Festiwalu Filmowym - Karol Maciejewski. Było mi trochę głupio, bo u nas rzeczywiście panuje teraz wielki, porządkowy bałagan, ale w końcu przyjaciół wita się sercem, a nie czystym, wypranym do cna, sztucznym uśmiechem, więc... dla przyjaciół u nas brama zawsze otwarta. Wpadli, ot tak, bez powodu, dla czystej przyjemności i podtrzymania przyjaźni. Wypili herbatę, zagadnęli o życie i zdrowie, po czym, jak wpadli, tak wypadli, zostawiając po sobie miłe ciepełko międzyludzkiej więzi i sympatii. Niedawno spotkałem się też ze swoimi przyjaciółmi z lat szkolnych.

spotkanie-przyjaciol-z-conradinum-2011

Już starsi panowie z nas, a wciąż widzimy się tamtymi chłopakami, którzy rozrabiali na lekcjach, burząc powagę dostojnego i owianego legendą "Conradinum". Zbyszek Florek przyleciał z Bombaju, obecnie Mumbai, gdzie pracuje na statku stabilizującym platformę wiertniczą, Marian Szych "robi" dzisiaj w gastronomii, Rysiu Galiński instaluje urządzenia przemysłowe, a Leszek Szczechula, z którym łączy mnie pasja do żagli i piosenki, odpoczywa teraz w Gdyni między kolejnymi, żeglarskimi wyprawami. Był na tym spotkaniu jeszcze Heniu Wiśniewski (nie ma go na zdjęciu), poważny biznesmen z Laskowic i Zbyszek Szefka...

chylinski-i-szefka

...zacny prawnik, który często przy okazji takich spotkań cierpliwie tłumaczy nam zawiłości paragrafów. I pomyśleć, że wszyscy byliśmy, a właściwie jesteśmy wykształconymi mechanikami okrętowymi. Spotkanie w Sopocie zakończyło się późną nocą solenną obietnicą ponownego, tak samo serdecznego spotkania się. Nasze przyjaźnie z młodości mają niezwykle żywotną siłę przetrwania, a bezinteresowność ich zawarcia czyni z nich to, co ma wartość i co się liczy, choć jest nieprzeliczalne. Podobnie było, gdy na zaproszenie z Olsztyna, z gitarą w bagażniku pojechałem spotkać się z przyjaciółmi mieszkającymi w grodzie nad Łyną.

olsztyn-1

Mają w tym Olsztynie smykałkę do piosenek literackich, ballad i poezji śpiewanej. W Teatralnym Spichlerzu Marta Andrzejczyk - olsztyńska aktorka i piosenkarka...

marta-andrzejczyk

...cyklicznie organizuje kameralne imprezy z tej, tekstowo-muzycznej dziedziny. Z zaproszenia Marty skorzystałem tym chętniej, że Olsztyn, to moje drugie po Trójmieście magiczne miejsce na ziemi. Wiele dobrego mnie tam spotkało i spotyka nadal, bo występ...

2011-06-13_w-chylinski

... jak donieśli życzliwi, całkiem mi się udał. A jak jeszcze do tego dołożyć fakt, że spotkałem się z Tadziem Prusińskim - przyjacielem, dziennikarzem i autorem wielu monograficznych publikacji i książek, że mogłem gościć i obiadować w domu malarki Elwiry Iwaszczyszyn, z której mężem, Mateuszem wieczorem razem koncertowaliśmy w Spichlerzu...

mateusz-iwaszczyszyn

...a kiedyś razem muzykowaliśmy w zespole "Kaczki z Nowej Paczki". Jak jeszcze wziąć pod uwagę, że na spotkanie ze mną wpadł, i wraz z żoną Asią został na koncercie, główny pomysłodawca i założyciel wspomnianego zespołu...

asia-i-zbyszek-rojkowie

...Zbyszek Rojek, który grając na basie towarzyszył moim muzycznym poczynaniom od 1977 roku, to nie ma się co dziwić, że spotkaniami tymi byłem zachwycony dokumentnie, bezwarunkowo i nieodwołalnie. Dla takich zachwytów warto się spotykać. Być może winny jest mój wiek, ale mam wrażenie, że przyjaźń jest uczuciem coraz bardziej niemodnym. Może dlatego serce bije mi mocniej, gdy spotykam ludzi z tamtych czasów, kiedy przyjaźń była często jedyną, kolorową wartością wśród bezwartościowych zaklęć szarej rzeczywistości. NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 4

Sławek Tychek

2011-06-24 16:50:28
Miło się czyta i wspomnienia i terażniejszość. Po raz drugi biję się w pierś i przepraszam Waldziu za moją nieobecność podczas Twojej obecności w Olsztynie. Tym bardziej, że moim marzeniem starego rockmana jest zagrać z moimi nauczycielami, idolami czyt. Ty, Zbyniu Rojek i Seroka, Mateusz [lewus jak ja ;)] i tym bardziej, że moje muzyczne uszy nabrały spokojności a więc mogę Was nie zagłuszyć ha,ha,ha ;) Czekam z niecierpliwością na Twoje odwiedziny i życzę dużo zdrówka dla Ciebie i Twoich Przyjaciół.

Waldemar Chyliński

2011-06-24 17:31:11
Do Sławka
Nie turbuj się Waść. Przyjdzie czas zagramy, a za dobre i miłe słowa serdecznie dziękuję.

Mati

2011-06-25 10:03:27
Każde spotkanie z Tobą, Waldku, to dla mnie duże przeżycie, bo to, co wymyślasz (myślę o Twoich sztukach wszelakich - wiersz, tekst, piosenka/melodia, czy to choćby, co piszesz na blogu...) , nigdy nie było banalne, zawsze mnie poruszało i dalej porusza, choćby podczas Twojego recitalu w naszej piwnicy. Tak już masz. Niewielu tak ma, zwłaszcza w dzisiejszych czasach (jeśli się mylę, kopnij mnie, ale...pod stołem, żeby nikt nie widział!) . Serdecznie Was, wszystkich Chylińskich, pozdrawiamy i...do zobaczenia, być może w lipcu już (?!). górale z Nagórek

Waldemar Chyliński

2011-06-25 10:10:59
Do Matiego
Dzięki. Serdecznie pozdrawiam i ściskam mocno - po góralsku:)Hej.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)