13 listopada, 2011

Dylematy

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 16:20

          Od rana jakoś tak depresyjnie... Przede mną trudny tydzień, chciałoby się naciągnąć niedzielę, jak gumę do żucia i wyciskać w niej do znudzenia profile zębów, byle nie myśleć o tym, co jutro, pojutrze, popojutrze... A może by tak gdzieś uciec? Udać, że nikogo nie ma w mieście? Może w góry, jak wtedy, gdy dzisiejsze kłopoty jeszcze nie istniały...
 

tatry fot.w.chylinski
 

A może, choćby na jeden dzień wyskoczyć jeszcze do Iławy, nad Jeziorak...
 

zbyszek-i-ja-sniadanie

          Kłopoty często tworzą się same. Ręki do niczego nie przyłożyłeś, niczego nie ruszałeś, nie prowokowałeś, a rozwiązać musisz. Ba, przestrzegałeś, bardziej czując, niż wiedząc, że jeżeli tak, to tak, a jeżeli to, to tamto. Nic więcej zrobić wtedy nie mogłeś, a kłopot dzisiaj jest. Jest i to jest twój kłopot. Bywa tak ze zdrowiem, ale bywa też tak z ludźmi, którzy z wielką niefrasobliwością tworzą rzeczywistość uwierającą wszystkich dookoła. Pół biedy, gdy wiesz jak wybrnąć z kłopotów i wszystko jest w twoich rękach. Gorzej, gdy ta rzeczywistość nie w pełni zależy od tego, co i jak zrobisz. Źle, gdy na twoje działanie nakłada się przeciwstawne działanie kogoś, komu twój kłopot rozwiązuje problem, jego problem.
          Ot, i takie dylematy od niedzielnego ranka mam. Ponoć na takie stany dobra jest ucieczka we wspomnienia, to sobie znowu w stare zdjęcia zajrzałem i wyłowiłem jedno, zrobione chyba w 1970 roku, a może 1972 nad jeziorem Wdzydze. To jedno z moich pierwszych zdjęć z gitarą. Ciekawe, co ja wtedy śpiewałem?
 

tak-to-sie-zaczelo-waldek-chylinski-2

          Tak to się zaczęło. Zaraz potem wszystko było już na poważnie i choć ojciec przestrzegał, że jeżeli tak, to tak, a jeżeli to, to tamto..., to jednak nie skończyło się to tak okropnie, jak na zdjęciu, które znalazłem na jakimś znajomym, facebookowym profilu:

reklama1

          Nie wiadomo tylko, czy śmiać się, czy łkać, cieszyć, czy smucić? Póki co, kończy się praca nad pierwszą płytą Wolnego Przedziału, która lada dzień będzie w całości gotowa, a ja już zastanawiam się nad kolejną. Napisałem dwa teksty. Do jednego z nich, dzięki Wojtkowi Staroniewiczowi, jest już muzyka i powoli, "... powoli/jak żółw/ociężale/Ruszyła/ maszyna/po szynach/ospale...". Powolutku też niedziela przewraca się już na drugą stronę i z doliny robi się góra. Jeszcze tylko parę godzin i trzeba się będzie zabrać za kłopoty. Do zobaczenia za tydzień.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 2

pasikon

2011-11-13 16:41:11
Waldku , mozesz zawsze tekst(y) podrzucic , i moge cos tam sprobowac
i .....jeżeli tak, to tak, a jeżeli to, to tamto…
pozdrawiam serdecznie
wojtek

Waldemar Chyliński

2011-11-13 16:49:54
Do Wojtka
Dlaczego nie? Oczywiście, że skorzystam z propozycji. W tej chwili myślę o W.P, ale za jakiś, niedługi czas zamierzam sam przymierzyć się do nowej płyty. O ile w WP najważniejszym kompozytorem, z tej racji, że to jego zespół, jest Zbyszek Szukalski, o tyle ja kompozytorem jestem drugoplanowym i niewystarczalnym:).Będę w kontakcie.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)