20 listopada, 2011

Na schodach

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 15:11

Dopóki człowiek nie wejdzie na samą górę, zawsze będzie miał przed sobą coś do wspinania. Bywa, że od samego zadzierania głowy boli szyja, a struchlałe myśli umykają do nóg, jednak COŚ człowieka pcha na szczyt i nic na to nie poradzisz. Czasem, gdy to COŚ połączysz z życiem, może się okazać, że właśnie zdobyłeś swój Mount Everest. Każdy, kto kiedyś wpadł na pomysł, zaplanował, założył, przewidział, przygotował się na wszystko i podjął wysiłek, ten wie, że jeżeli w swej kalkulacji nie popełnił błędu, sukces będzie jego udziałem. Mój ostatni tydzień stał pod znakiem zadzierania głowy i wypatrywania celu. Wraz z Asią mamy w życiu jeszcze kilka spraw do załatwienia i takie dni, jak ostatnio, przypominają nam o tym, że wciąż mamy pod górkę. Pamiętam, że był taki wiosenny dzień, w 1979, gdy wspinałem się po schodach w krakowskiej Rotundzie...

schody-w-rotundzie-kraków

...i gdy już byłem na górze, skręciłem w prawo, a tam na długiej, drewnianej i krętej, jak poręcz ławie siedziała Asia. Przysiadłem się. COŚ mi się kazało przysiąść, choć do tak ładnej dziewczyny każdy by się przysiadł. Tak się poznaliśmy. Od tamtego czasu zaczęło się nasze wspólne życie. Wydawało się, że los za chwilę, by uczcić cud naszego spotkania zafunduje nam windę i wspinać się będziemy już tylko po to, by rozprostować kości. Niestety, minęło trochę czasu, nim zrozumieliśmy, że nasz los nie ma pojęcia o windach, dźwigach i katapultach. Od tamtego dnia wciąż wchodzimy, wspinamy się, wdrapujemy i drżymy, by przez nierozważny krok nie stracić nic z naszego wysiłku. Niby się wszystko da wyliczyć, niby da się zaplanować, a jednak na schodach, lub tuż przy nich, zawsze może się COŚ takiego zdarzyć, że mędrzec nie przewidzi, inżynier nie policzy. Kiedyś bawiliśmy się z Asią w przewidywanie przyszłości. By znaleźć jakiś współczynnik trafności przewidywań, porównywaliśmy nasze uprzednie zamiary z tym, co z nich wynikło. Wyszło nam, że we wszystkim najważniejsze na schodach jest to COŚ , co powoduje, że jesteśmy tylko asystentami swojego losu. Gdy Asia już spała napisałem o tym tekst i dzięki zespołowi Wolny Przedział można go sobie teraz w ramach jesiennych refleksji posłuchać - zwyczajnie

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 4

szczepan

2011-11-21 07:57:12
Jak dobrze że są jeszcze mądrzy ludzie na świecie. Można tego słuchać ze smutkiem, ale można z nadzieją. Można patrząc w dół schodów, ale można patrząc do góry.
Wolę z nadzieją do góry, tylko to szalenie trudne.Składam Tobie i Asi dużo dobrego na ten tydzień.
Gratuluję mądrości (z odrobiną zazdrości).
Szczepan

Waldemar Chyliński

2011-11-21 10:34:24
Do Szczepana
Za dobre słowa dziękuję, ale doskonale wiesz, że z nas dwóch, to Ty rzeczywistość uszlachetniasz. Ja tylko słowa klecę do nucenia sobie pod nosem.

Maryla

2011-11-23 16:00:40
Daj Boże każdemu takiego "klecenia' ;)))))) Powodzenia we wspinaczce, szczyt jest daleko tylko z perspektywy wspinacza ;)))))
Pozdrawiam, M.

Waldemar Chyliński

2011-11-23 18:52:22
Do Maryli
Miło mi i zgadzam się co do szczytu:).Serdeczności. W.

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)