18 stycznia, 2012

Pewna euforia

Codzienności - Waldemar Chyliński @ 18:01

          Czasami bywa tak, że na moment wpadam w euforię i zdaje mi się, iż jestem bezgranicznie szczęśliwy. Trwa to chwilę i dość szybko mija. Nie pamiętam, by takie euforyczne poczucie szczęścia zdarzało mi się w dzieciństwie, młodości, czy później, gdy jako dorosły człowiek uczyłem się sztuki przetrwania. Owszem, bywałem szczęśliwy, jak wtedy, gdy pierwszy raz przy gitarze zaśpiewałem swoją pierwszą piosenkę, ale by wpadać w euforię... Co to, to nie.

moja-pierwsza...

          Co prawda rzadko, ale od kilku lat nachodzi mnie ni stąd ni zowąd taki stan, że przez ułamek sekundy czuję się wniebowzięty. Na czym to polega nie bardzo wiem. Piję umiarkowanie, nie palę, nie wciągam, nie wdycham, a jednak... Może cieszę się, że przeżyłem swoje i dożyłem?
          W TVP obejrzałem dzisiaj program, w którym jakiś ksiądz, imam i rabin zastanawiali się nad problemem: czy i kiedy człowiek może być szczęśliwy. Jeżeli dobrze zrozumiałem, szczęście nawiedza człowieka wtedy, gdy oddaje swój los w ręce Boga. Jeden mówił, że widział wśród biednych bardzo szczęśliwych ludzi, którzy wierzyli, że Bóg kieruje ich życiem i to do szczęścia wystarcza. Drugi słyszał, że najbardziej szczęśliwymi ludźmi w sowieckich obozach na Syberii byli ludzie, którzy stali blisko Boga i wierzyli w to, że Bóg ma ich w opiece. Coś w tych opiniach jest, choć trochę to niejasne, bo jeżeli Bóg jest wszechmogący i zawsze staje się jego wola, to cóż człowiek w podłej sytuacji może mu oddawać, prócz czci i żalu, że mu taki los wybrał? Zastanawiam się, czy takie podejście do istoty wiary nie rozgrzesza człowieka z lenistwa myśli i czynu. Skoro nic nie mogę, bo istnieje Bóg, który wszystkim kieruje i wie co będzie jutro, to po co się wysilać, przecież nic nie zmienię. Wychodzi na to, że w ciężkiej sytuacji całą energię duszy i ciała lepiej skierować ku niebiosom, niż ku rozumowi i doświadczeniu.

zachmurzone-niebiosa-fot-w-chylinski

          Można myśleć, że tak, jak czas goi rany, czas rozwiązuje też problemy. Poniekąd to prawda. Można oczywiście powiedzieć, że tym czasem jest Bóg i wszystko się będzie zgadzało. Czy z tego nie można wnioskować, że jeżeli ci źle, to się nie martw, bo twój los i twoje przeznaczenie nie w twoich jest rękach? Szkoda, że wśród tych duchownych nie było pastora. Ciekawe, czy protestanci także wszystko zostawiają Bogu do zrobienia? Szkoda, że nie było racjonalnego ateisty i jakiegoś medytującego hindusa znad Gangesu.
            Dla mnie jasne jest, że szczęście trwa chwilę. Jest zbitką dobrych zdarzeń, stanu umysłu i pewnej euforii wynikającej z bycia tu i teraz. Rysiek Riedel, wokalista i tekściarz Dżemu śpiewał kiedyś, że "... w życiu piękne są tylko chwile..." i z tym się całkowicie zgadzam. By jednak takie chwile w życiu mieć trzeba się najpierw trochę nagłowić, napocić. a dopiero potem uznać, że w materii rzeczy nie wszystko jest zwyczajne, bo uczucie to rzecz ducha, a duch to rzecz mistyczna. Chociaż znam takich, którzy, często nie bez racji, twierdzą, że życie na ziemi dla jednych jest czyśćcem, a dla drugich piekłem, to jednak czasami warto się postarać, by choć na chwilę wpaść w euforię i poczuć się wniebowziętym.

NOWSZE WPISYSTARSZE WPISY
KOMENTARZE: 3

alicja

2012-01-18 19:08:19
piekny text,podpisuje sie calym sercem pod tymi przemysleniami, uklony ,,zza miedzy,,
alicja

Dziadek BOOM

2012-01-18 19:38:01
Waćpan się filozofem stajesz na progu jesieni. Kirk Douglas twierdzi , że po 80-tce to dopiero są odjazdy!
Koany zen polecam lub bardziej przyswajalne dla nas rozważania Tatarkiewicza \"O szczęściu\" ;-) Ale i tak najlepsze jest uwazne chłonięcie piekna pejzażu, źdźbła trawy, czy też śnieżynki pod mikroskopem. Cuda!
Życie to piękna sprawa, która nam się przydarza i cholera, choćbym nie wiem jak starał się być ateuszem (nie mylić , co częste, z antyteuszem) to jakies takie mam przeczucie, że to jeszcze nie koniec. Pozdry!

Waldemar Chyliński

2012-01-18 20:36:16
Do Dziadka BOOM
Od dawna miałem jakieś takie zacięcie do filozofujących "odjazdów", bo co to innego było, gdy dziewiętnastolatkiem będąc pisałem: "...Jeszcze się tyle stanie/Jeszcze się tyle zmieni/Rosną nam nowe twarze do słońca..." Tak miałem, tak mam i kombinuję, jak widzisz, by dalej tak mieć:)

Dodaj odpowiedĽ:

Podpis (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony)
Strona internetowa
Zmień obrazek
Kod z obrazka (wymagane)